Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2015

Chyba, że...


Stęskniliście się? Bo ja bardzo!
Miałem już nie pisać, ale dlaczego nie?
Skoro to lubię i wiem, że są ludzie, którzy to czytają.

Ostatnio jak bumerang wraca temat pasji.
Miałaś / Miałeś może kiedyś taki etap w życiu, gdy jakieś zajęcie pochłaniało Cię bez reszty?
Założę się, że był taki czas, ale większość z nas pozwoliła mu przeminąć.
A co, jeśli wrócilibyśmy do korzeni?




PS. Posta dedykuję Grześkowi ze Skierniewic, który jest dla mnie wzorem Pasjonata w czystej postaci!

niedziela, 9 marca 2014

Metoda Spełniania Marzeń


Witaj :D

      Blisko rok temu w poście zatytułowanym Przywrócić wiarę w człowieka cz. II wspomniałem, że nasza wspólna Fascynująca podróż do Wolności, pomału dobiega końca. 
Dziś nastał ten dzień. Kończymy postem który jest "najważniejszy z najważniejszych"! Postem, który jest początkiem fascynującej podróży dla każdego, kto zdecyduję się pójść tą drogą.

To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
Paulo Coelho

Podobnie jak w przypadku posta Aerobiczna Szóstka Weidera (A6W), długo się do niego przygotowywałem. Tym razem testy użyteczności metody trwały aż rok czasu! 

Jak zapewne domyślasz się, dzisiejszym tematem są marzenia, a ściślej mówiąc sposób zmiany ich w rzeczywistość.

Pamiętaj, wszystko jest możliwe! – Wczorajsze marzenia to dzisiejsza rzeczywistość.
Stanisław Jerzy Lec

Pod koniec 2012 roku natknąłem się na nagranie zatytułowane "Uwierzyć w siebie".
Blisko godzinne nagranie zawierało przepis "krok po kroku" na realizację naszych zamierzeń.
Przesłuchałem je całe i  pomyślałem - "Dlaczego by nie spróbować? Nie mam nic do stracenia, a wiele do zyskania!"
Pobiegłem do sklepu po piękny zeszyt i na początku zapisałem w nim 3 marzenia.
Kilka tygodni później nadszedł nowy 2013 rok.
Robiąc podsumowanie minionego roku i planując nowy pomyślałem, że wykorzystam ów metodę do osiągnięcia zamierzeń w 2013 roku.

Do już istniejących 3 marzeń dopisałem kolejne 3. Aby podnieść poziom trudności, znalazły się na liście 2 marzenia, które miały kilka lat! Na pewno znacie takie cele/marzenia, które przepisujecie tylko z roku na rok, mając nadzieję, że "kiedyś" się spełnią.

Żeby nie przedłużać, napiszę tylko tyle, że już pierwsze z tych "zaległych" marzeń spełniło się po kilku tygodniach! Proces jego transformacji z marzenia w rzeczywistość był tak niesamowity, że dalece wykracza poza ramy "przypadku", czy zwykłego "zbiegu okoliczności".

Mało tego! następnym urzeczywistnionym marzeniem było drugie z odkładanych przez lata. Dałem sobie czas 6 miesięcy na jego realizację. Spełniło się w 3!
Coś, czego nie mogłem wprowadzić w życie przez lata, dokonałem UWAGA... w 2 godziny.
Jest to tak niezwykłe/nadzwyczajne/cudowne/fenomenalne... że gdybym tego nie przeżył, to miałbym trudności, aby uwierzyć!
Historia jest jak najbardziej prawdziwa. Obudziłem się tak, jak zwykle i poczułem impuls do działania. Usiadłem przed laptopa i wkrótce miałem "dopięty" plan realizacji celu na przysłowiowy "ostatni guzik". Nawet gdy w trakcie realizacji pojawiły się "problemy" to przychylność losu sprawiła, że wszystko potoczyło się pomyślnie.

Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć.
Paulo Coelho

To wtedy wspomniałem o zamiarze opublikowania tego wpisu w połowie roku, pisząc o tym w poście Przywrócić wiarę w człowieka cz. II
Jednak plan było rozpisany na cały rok, dlatego wstrzymałem się z publikacją.

Później, miesiąc po miesiącu zrealizowałem kolejne 2 cele/marzenia. 
Jednym z nich było marzenie nie tylko moje, ale też kilku bliskich mi osób. Ja byłem tylko osobą odpowiedzialną za realizację/pomocną w realizacji.
Tuż po zrealizowaniu gorącego pragnienia całej naszej paczki, otrzymałem wiadomość SMS z podziękowaniami. TREŚĆ PODZIĘKOWAŃ BYŁA IDENTYCZNA Z MOIM "DLACZEGO". A nikt poza mną o nim nie wiedział! Z wrażenia wypadł mi z ręki telefon!

Wtedy ostatecznie uzyskałem dowód, że to metoda opisana w nagraniu "Uwierzyć w siebie" DZIAŁA!
Pamiętaj, że pisząc o swoich celach musisz mieć mocne "DLACZEGO".
Jeśli masz wystarczająco silne dlaczego, reszta przyjdzie sama.
Co mam na myśli?
W moim zeszycie pod każdym z opisanych marzeń, znalazło się uzasadnienie dlaczego jest to dla mnie takie ważne/dlaczego chcę żeby się spełniło.


Oto przepis "krok po kroku" do fascynującej podróży w świat "magii"


Przyznaję, że nie zrealizowałem wszystkich 6 marzeń.
Za kluczową kwestię w tej metodzie uważam stałą koncentrację uwagi na celu.
Dlatego moim błędem mogła być zbyt duża ich ilość, co skutkowało rozproszeniem uwagi.
W tym roku skupiłem się 2 najważniejszych dla mnie celach.


Życzę Tobie tylko pozytywnych wrażeń. Choć muszę Cię przestrzec, że podążając tą ścieżką robisz to na własną odpowiedzialność. Dlatego, jak to bywa w przypadku marzeń: "Uważaj o co prosisz!", ponieważ skutki bywają zaskakujące.

Buen Camino!
Miłosz

Pasterze, marynarze czy kupcy znają zawsze takie miasto, w którym żyje ktoś, kto sprawia, że pewnego dnia zapominają o urokach beztroskiego wędrowania po świecie.
Alchemik

poniedziałek, 4 listopada 2013

Wszystko zaczyna się od marzeń...


... i zazwyczaj na nich się kończy, jeśli siedzisz z założonymi rękami
i czekasz na cud.


To wszystko wydaje się takie oczywiste, ale ilu z nas tak postępuje?
Później taki, czy inny frustrat mówi, że marzenia są dla głupców i na nich wszystko się kończy.
Głupcem jest ten, kto robi to, o czym mówi Einstein w punkcie 3.

Ideą tego bloga nie jest rozwiązanie wszystkich problemów tego świata.
Ideą tego miejsca jest zmotywowanie do działania każdego, kto tego potrzebuje i przede wszystkim chce.

Zmierzam do tego, że:
  1. Jeśli chcesz coś osiągnąć to musisz mieć cel/marzenie (jakkolwiek tego nie nazwać).
  2. Zabierz się do jego realizacji.
I zazwyczaj na tym się kończy. Większość stawia pierwszy krok, pojawiają się przeszkody i rezygnują. 
Po jakimś czasie zapominają o marzeniu godząc się na to, aby to okoliczności kierowały ich losem, zamiast oni sami.


Jakie są pozostałem 2 składniki ("specjaliści" od marketingu napisaliby - sekretne 2 składniki) sukcesu?

     3.  Bądź elastyczna / elastyczny w działaniach!
          Czy wiesz jaka jest definicja błędu wg Einsteina?
„Robienie tej samej rzeczy tak samo po raz kolejny, spodziewając się innego wyniku”.
     4.  Wiąże się z poprzednim, Żeby coś osiągnąć musisz być wytrwała / wytrwały w swoich działaniach.

Czy pamiętasz równanie sukcesu z posta pt.  Aerobiczna Szóstka Weidera (A6W)?

SUKCES = SYSTEMATYCZNOŚĆ x SYSTEM

Dlatego używając metafory podróży:


1. Musisz mieć cel podróży.

2. Wybierz się podróż o której marzysz.

3. Do miejsca przeznaczenia prowadzi kilka dróg, dlatego jeśli jedna z nich jest "zamknięta", skorzystaj z innej.

4. Nigdy, przenigdy się nie poddawaj! Trochę głupio zrezygnować w połowie drogi (a nawet później), prawda?

Jeśli nie wyświetlają się napisy po polsku, możesz je wybrać z menu do tego filmu.

DODATEK 
"Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie."
Mohandas Karamchand Gandhi

środa, 20 lutego 2013

Chcieć więcej


Miała być druga część Przywrócić wiarę w człowieka, i będzie!
Ale w między czasie trafiłem na 2 filmy, które zainspirowały mnie do niezwłocznego napisania kilku słów.

Ale zaczniemy od książki Tonego Robbinsa - Olbrzymie kroki.
Pamiętasz zapewne jego bestseller Obudź w sobie olbrzyma.
Olbrzymie kroki, to właściwie Obudź w sobie olbrzyma rozbita na 365 łatwych do przyswojenia lekcji samodoskonalenia.
Czasem najprostsze rozwiązania powodują największe rezultaty., a małe zmiany tworzą wielką różnicę.
Dlatego jeśli chcesz zmiany - ta książka jest dla Ciebie!

W jednej z lekcji Tonny pisze tak:
Często, podziwiając wielkość innych ludzi, zakładamy, że mają oni więcej szczęścia niż my albo posiadają specjalne talenty, których nam brakuje. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Wykorzystali oni głębię ludzkich możliwości po prostu dlatego, że powstrzymanie się przed pełnią życia, czynem i dawaniem czegoś z siebie byłoby dla nich największym cierpieniem.
 W innej części czytamy, że:
Ludzki duch jest prawdziwie niepokonany.
Wola zwycięstwa, chęć odniesienia sukcesu,
przejęcia kontroli nad własnym życiem i kształtowania go może być wykorzystana tylko, jeśli zdecydujesz, czego chcesz, i uwierzysz, że żadne przeciwności, żadne problemy i żadne przeszkody nie będą w stanie powstrzymać cię na drodze do celu. Przeszkody to tylko wezwanie do umocnienia się w postanowieniu osiągnięcia raz wyznaczonych, wielkich celów.


I tak oto dochodzimy do pierwszego ze wspomnianych filmów, a jest nim Atlas chmur (Cloud Atlas, 2012).
O ile wiem, powinien być jeszcze w polskich kinach - 3 godziny, ale wgniatają w fotel fabułą i głębokim przesłaniem, które idealnie wpisuje się w tematykę tego bloga i dzisiejszego tematu - umiłowania wolności i pragnienia czegoś więcej, niż przeciętność.
Według mojej subiektywnej oceny - najlepszy film, jaki do tej pory w życiu widziałem.

Drugim filmem jest Ill Manors (iLL Manors,2012) - ostrzegam MOCNY, w każdym tego słowa znaczeniu. Jego przesłanie zawiera się w jednym zdaniu: Nie schrzańmy dzieciom najpiękniejszego okresu w ich życiu. Albo inaczej - zadbajmy maksymalnie o to, aby dzieciństwo było najcudowniejszym okresem dla każdego malucha.
Nie napiszę nic więcej. Zobacz sama / sam!

WAŻNE!
Oba filmy niosą głębokie przesłanie, dlatego nie nadają się na niedzielne popołudnie z rodzinką.
Polecam późną noc, kiedy nikt nie będzie Ci przeszkadzał i kiedy będziesz mogła/mógł skupić się maksymalnie na treści.

Oto ILL Manors




PS. Dawno temu, w jednym z pierwszych postów (Alchemia Dzikiego Serca) pisałem, że staram się żyć w oparciu o 4 zasady:

  1. ŻYĆ,
  2. KOCHAĆ,
  3. UCZYĆ SIĘ,
  4. POZOSTAWIĆ PO SOBIE COŚ CENNEGO.

 Ten blog jest moją małą cegiełką, małym wkładem w to, aby uczynić ten świat lepszym. Albo inaczej - pokazać to piękno, które przecież istnieje, ale nie zawsze je dostrzegamy.
Dlatego zawsze cieszę się, gdy widzę, że ktoś wynosi z tego miejsca (bloga) coś dla siebie.
Z całego serca dziękuję Andrzejowi, który uczy się Systemu Klucza Uniwersalnego. Agnieszce i Tomkowi, którzy podjęli wyzwanie pana Joe Weidera. I wszystkim tym, którzy w zaciszu swojego pokoju doskonalą się każdego dnia.
Na koniec chciałem szczególnie pochwalić postawę Agnieszki, Andrzeja i Tomka.
Świadomie lub nie, zrobili coś bardzo ważnego!
Powiedzieli innym o tym, że zaczęli wykonywać ćwiczenia i teraz będzie im trudniej się wycofać.
Nie wiem, czy dobrze mnie rozumiesz.
Poprzez powiedzenie komuś np. że rzucasz palenie, przechodzisz na dietę, cokolwiek - jest Ci trudniej się z tego wycofać, bo przecież On/Ona wie :) Jest to swego rodzaju przyrzeczenie - ZROBIĘ WSZYSTKO CO W MOJEJ MOCY, ABY W TYM WYTRWAĆ - genialne!!!

sobota, 2 lutego 2013

Siła Marzeń


Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów.
Przysłowie chińskie


PS. Pamiętasz wpis zatytułowany Bucket List - niezwykła lista ?
PS 2. Następny wpis będzie ze specjalną dedykacją dla Andrzeja i jemu podobnych, wspaniałych ludzi. Już wkrótce druga cześć posta Przywrócić wiarę w człowieka!

czwartek, 17 stycznia 2013

Aerobiczna Szóstka Weidera (A6W)

A zatem jest - długo wyczekiwany post!

Dlaczego taki temat?
Jeśli przeprowadzisz sondę w której zapytasz ludzi jakie są ich cele / marzenia, to statystycznie co 5 ankietowany odpowie, że chciałby schudnąć.
Takie wnioski nasuwają się po przejrzeniu ponad 250 000 odpowiedzi, więc uważam wyniki za miarodajne.

Niektórzy twierdzą, że życie jest po to, aby realizować cele / spełniać marzenia.
Dlatego wychodząc naprzeciw oczekiwaniom sporej ilości osób, postanowiłem podjąć wyzwanie pod tytułem Aerobiczna Szóstka Weidera.

Oto krótki film w ramach wprowadzenia


Kilka cennych wskazówek:
  • Jeśli ćwiczymy na szorstkim dywanie lub twardych panelach podłogowych warto położyć sobie jakiś koc, karimatę lub choćby prześcieradło. Zapobiegnie to obtarciom skóry i bólom kręgosłupa. Oczywiście podłoże nie może być też zbyt miękkie.
  • Plan został przewidziany na 42 dni, lecz pamiętajcie o zdrowym rozsądku. Został on napisany
    tylko po to, aby nadać ogólną orientację programu. Możemy ćwiczyć 6 dni w tygodniu, wtedy
    program przedłuży się do 7 tygodni ale efekty będą takie same lub chociaż bardzo zbliżone. Tak samo jeśli ćwiczenia wykonujemy wg planu i nie czujemy się na siłach w jakiś dzień, nie wahajmy zrobić sobie dnia (nie dłużej) przerwy. Każdy mięśnień wymaga regeneracji. Nie inaczej jest z mięśniami brzucha.
  • Serie należy wykonywać jedna po drugiej, nie rozkładać ich np. na trzy pory dnia. Pomiędzy seriami wskazane jest ok. 40 sekund odpoczynku. Więcej czasu nie potrzeba, ponieważ mięśnie brzucha są jednymi z najwytrzymalszych mięśni.
  • Nie ma znaczenia o jakiej porze dnia ćwiczymy. Pamiętać należy jedynie o tym, aby przynajmniej pół godziny przed ćwiczeniami nie spożywać posiłków.

    A oto moje efekty:
    "przed"


    "po"

    Musicie w tym miejscu o czymś wiedzieć:

    • Z różnych względów, ale faktem jest, że nie udało mi się ukończyć pełnego cyklu 42 dni za pierwszym razem. Zatrzymałem się na 30 dniu. Za to w ramach rewanżu przy drugim podejściu doszedłem do 30 powtórzeń danego ćwiczenia w serii. Pot i łzy leją się strumieniami przy pierwszej próbie, ale PAMIĘTAJ: NIGDY, PRZENIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ, bo zawsze jest za wcześnie, żeby to zrobić. Poza tym to, że ukończyłem "6" jest zasługą zastosowania tego o czym piszemy od 4 lat na tym blogu. Twoje nastawienie jest kluczem do sukcesu!
      SUKCES = SYSTEMATYCZNOŚĆ x SYSTEM.
      System już masz. Reszta należy do Ciebie.
    • Moje wyniki są efektem 3 krotnego ukończenia 6 Weidera, więc nie nastawiaj się, że już po 6 tygodniach będą wyniki, jak z reklamy Dolce & Gabbana :)


    PS. Uważam, że ćwiczenia bez diety i dieta beż ćwiczeń są pozbawione sensu. W takim stopniu jak studnia bez wody, czy komputer bez dostępu do internetu. Dlatego postaram się namówić mojego serdecznego Przyjaciela Jarka, który na co dzień zajmuje się dietetyką o parę rad i wskazówek pod kątem diety dla osób robiących "6".
    Ja osobiście w ramach diety unikałem tłuszczów i słodyczy (w tym słodkich napojów).
    PS2. Aktualnie jestem w trakcie czwartego wykonywania 6 Weidera. Nie przypadkowo wspomniałem w Postscriptum do poprzedniego posta o zasadzie 21 dni. Weider stał się nawykiem.
    PS3. Polecam w tym miejscu program Caynax A6W na smartfona. Znakomicie ułatwia wykonywanie ćwiczeń.
    PS4. Jeśli masz pytania, służę wskazówkami, jako praktyk, a nie teoretyk. Śmiało pisz na 360rtw [małpka] gmail [kropeczka] com
    PS5.
    Można powiedzieć, że "przypadkowo" dowiedziałem się o tym programie od moich Przyjaciół. Dlatego proszę podziel się  tą informacją ze swoimi znajomymi - być może właśnie czegoś takiego szukają lub mogą być zainteresowani.

środa, 2 stycznia 2013

Świat bez narzekania...

 ...czyli siła wdzięczności w służbie Tobie!


Witaj w Nowym Roku!

Pozwól, że złożę Tobie najszczersze życzenia wszystkiego najcudniejszego, nadzwyczajnego, energetycznego, optymistycznego, pasjonującego, najwspanialszego i najszczęśliwszego w 2013 roku!
Po co te wszystkie przymiotniki? Nie ma przypadku! Pamiętasz post zatytułowany Słowa - proste?

Ale wróćmy do tematu.
Niektórzy ludzie na początku każdego roku wyznaczają sobie cele do realizacji na najbliższe 365 dni.

Jeśli jesteś jedną z takich osób, ale jeszcze nie wiesz co byłoby warte Twojego wysiłku, to mam dla Ciebie propozycję.

21 dni  bez narzekania.  

Tylko tyle.

Wchodzisz w to?

Oto szczegóły:



Jak mawia twórca tej metody, Will Bowen:
Ludzie za bardzo koncentrują się na tym czego nie chcą, przez co nie dostają tego, czego chcą. A najprostszą drogą do tego jest narzekanie!

PS. Dlaczego 21 dni? Otóż psycholodzy twierdzą, że codzienne powtarzanie tej samej czynności przez 21 dni wystarczy, aby wytworzyć w sobie nawyk. To jest użyteczna informacja np. dla tych, którzy chcą rzucić palenie (popularne postanowienie noworoczne). Oczywiście nie należy brać tych 21 dni dosłownie, jak jakąś wyrocznie. Ludzie są różni i dlatego jednej osobie wystarczy 14 dni, a inna potrzebuje 30. Dwadzieścia jeden dni jest średnim czasem dla większości, ale nie dla wszystkich.

Zatem choćby się paliło i waliło - nie narzekamy! :D
...tylko przez 21 dni.
"Spodziewaj się cudów".

PS2. Następny post będzie szczególny - przygotowywałem się do niego pół roku.
W materiale zatutułowanym Wyciszenie wspominałem, że czasem przeglądam strony na których ludzie z całego świata dzielą się z innymi własnymi marzeniami. Następny post będzie na temat marzenia nr 1 - chyba najpopularniejszego postanowienia co roku, na początku stycznia.
Zapraszam wkrótce!

wtorek, 11 grudnia 2012

Pieniądze szczęścia nie dają...

...jeśli nie wiemy jak je wydawać!


Cześć!
Wyjaśnię Ci na wstępie po co ten post.
Byłem wczoraj mimowolnym świadkiem rozmowy kilku znajomych. I żeby było ciekawiej wcale nie byli to Polacy, czyli nie jest to tylko nasza, polska mentalność. Ale do rzeczy!
Rozmowa dotyczyła piłkarzy i ogromnych pieniędzy które zarabiają.
Na koniec rozmowy jeden z rozmówców chciał chyba zabłysnąć i rzucił frazes w stylu:
"Wszystko to nic, bo i tak pieniądze szczęścia nie dają"

Czyżby?

"Jeśli pieniądze nie dają ci szczęścia, to znaczy że je źle wydajesz".
To doskonały i opisowy tytuł raportu opublikowanego w ubiegłym roku w  Journal of Consumer Psychology.

Raport podsumowuje wieloletnie badania na ten temat.
Czytamy tam między innymi, że:​​
"Pieniądz pozwala ludziom robić to, co im się podoba, aby żyć dłużej i zdrowiej, aby zabezpieczyć się przed niepokojem i krzywdą, by mieć wolny czas i spędzać go z rodziną i przyjaciółmi oraz kontrolować naturę swoich codziennych zajęć - wszystko to jest źródłem szczęścia ".

To nie pieniądze są problemem, tylko my sami - a ściślej nasze ego!
Zatem jak wydawać pieniądze, aby zmaksymalizować uczucie szczęścia?

Oto 8 prostych i sprawdzonych sposobów:


1. Kupuj doświadczenia zamiast przedmiotów
.
Czyli np. zamiast nowego wypasionego auta z salonu, wybierz się w podróż dookoła świata.
Badania dowodzą, że w przeciwieństwie do dóbr materialnych, które szybko nam się nudzą, przyjemne doświadczenia ekscytują nas dłużej, bo lepiej odciskają się w naszej pamięci.


2. Pomagaj raczej innym niż sobie.
 Wydawanie pieniędzy w celu osiągnięcia celów prospołecznych prowadzi do wyższego poziomu szczęścia niż inwestowanie w siebie. Raport dowodzi, że materialne wspieranie bardziej potrzebujących buduje relacje społeczne między darującym i obdarowanym, co z kolei prowadzi do silnego odczuwania szczęścia przez darującego.
Oto przykład: http://www.siepomaga.pl/ z genialną rolą Ryśka z Klanu http://youtu.be/1quiKLMy0ng


3. Kupuj wiele małych przyjemności zamiast kilku większych.
 Według raportu poczucie szczęścia jest silniej związane z częstotliwością dobrych zdarzeń niż z ich nasileniem.
"Dopóki nasze zasoby finansowe są ograniczone, lepiej wykorzystać je na częste dawki uroczych rzeczy, zamiast rzadkich dawek rzeczy pięknych."


4. Mniej wydawaj na ubezpieczenia
.
W rzeczywistości, ludzie radzą sobie
o wiele lepiej z utratą, niż to się nam wydaje.
Nie znaczy to od razu, że mamy zrezygnować z wszystkich ubezpieczeń.
Raport odnosi się głównie do tzw. "przedłużonej gwarancji" oraz ubezpieczenia tańszych dóbr fizycznych.


5. Płać teraz, korzystaj potem.
Płacenie teraz i korzystanie później jest nie tylko dobre dla naszych finansów, ale również dla naszego szczęścia. Raport i badania wspierające twierdzą, że myślenie o przyszłym wydarzeniu "wywołuje silniejsze emocje niż myślenie o tym samym wydarzeniu w przeszłości. Ponadto, opóźnione zużycie zmusza konsumentów do myślenia o tym, co wybrać, co pomaga im uniknąć błędnych decyzji." Opóźnienia w zakupie mają tendencję do wzbudzania niepewności, która "może pomóc przeciwdziałać procesowi adaptacji utrzymać uwagę skoncentrowaną na produkcie."
Być może doświadczyliście już tego podczas zakupów wymarzonej rzeczy w sklepie internetowym: świadomość, że przyjemność już do was idzie daje szczęście na dłużej niż gdybyście dostali ją od razu.


6. Ostrożnie z porównaniami.
Jeśli jesteśmy już przy zakupach przez internet to następna rada brzmi krótko:
"Porównywanie produktu, który chcesz kupić z innymi jego wersjami oddala cię od cząstkowego szczęścia, jakie miałbyś kupując go od razu w miejscu, które wybrałeś."


7. Pomyśl o niedogodnościach.

Niektóre zakupy nie są tak doskonałe, jak się pierwotnie wydają.
Łodzie wymagają dokowania. Domki letniskowe oznaczają poznanie lokalnych komarów.
Ponadto, posiadanie łodzi i domu jest mniej ważne niż to, co mamy zamiar z nimi zrobić!
Wycieczka
na Fidżi może obejmować 20 godzin spędzonych w autokarze.
Wielu kupujących nie uznaje tych drobnych kłopotów.
Maksymalizacja
szczęścia zależy w dużej mierze od prostego rachunku zysków i strat.


8. Słuchaj innych zamiast jedynie siebie.
Wysłuchaj porad ekspertów lub tych, którzy mają już za sobą doświadczenia z produktem lub usługą, którą planujesz zakupić. Badania cytowane w raporcie sugerują, że najlepszym sposobem, aby przewidzieć zakres naszej radości jest przyjrzenie się radości innych.

źródło: http://www.businessinsider.com/8-ways-that-money-can-buy-happiness-2012-11

środa, 5 grudnia 2012

Marzycielska Poczta

Jutro dzień Świętego Mikołaja, a zatem  wszystkie dzieci otrzymają od Świętego prezenty.
Ale nie wszystkie dzieci mają powody do uśmiechu.
Mam na myśli chore dzieci, które być może nie wyzdrowieją nigdy, a mimo to potrafią cieszyć się życiem lepiej, niż niejeden dorosły.

Dla tych dzieci powstał projekt pt. Marzycielska Poczta



Ponieważ nie każde dziecko, będzie mogło spędzić święta z najbliższymi w domu,
szczególnie teraz, przed świętami Bożego Narodzenia, kartki i listy do dzieci są tak szczególnie ważne!

Przyłącz się proszę do Akcji i wyślij choćby najprostszą kartkę świąteczną lub widokówkę z miejsca w którym mieszkasz. Spraw, by na twarzy dziecka znowu zagościł uśmiech :D
Tutaj znajdziesz profile chorych dzieci: http://marzycielskapoczta.pl/category/chore-dzieci/

PS. Nie zapominajmy przy tym o własnych dzieciach i dzieciach naszych bliskich.
Czasem nie potrzeba wysyłać listu/kartki przez pół świata, aby pomóc potrzebującym dzieciom.
PS2. Czy pamiętasz post zatytułowany Podaj Dalej ? Marzycielska Poczta to właśnie jeden ze sposobów, aby tak zwyczajnie zrobić coś dla drugiego, nieznajomego człowieka.

środa, 7 listopada 2012

Wyciszenie

Czasami przeglądam strony na których ludzie z całego świata dzielą się z innymi własnymi marzeniami (swoją drogą, to bardzo ciekawe doświadczenie).
Często pojawiają się tam takie pragnienia:
  • Chciałbym odzyskać spokój ducha.
  • Chciałabym osiąngnąć wewnętrzny spokój / harmonię.
 Dlatego przypuszczam, że wśród czytelników naszego bloga znajdzie się kilka osób, które są zainteresowane tematem wyciszenia.

Zacznijmy od filmu, który był impulsem do napisania posta

Kiedy jeszcze nie tak dawno temu pracowałem w sprzedaży, również poszukiwałem jakiegoś sposobu, aby "wyłączyć się", chociaż na chwilę.
Ale nie trzeba zajmować się handlem, żeby doświadczyć presji ze strony przełożonych, klientów, rodziny, etc.
Wtedy człowiek nie marzy o niczym innym, jak o Oazie Spokoju, o chwili wyciszenia.
Część osób twierdzi, że określona suma pieniędzy uczyni ich życie spokojniejsze i czasem tak jest.
Z tym, że nawet miliony na koncie, nie rozwiążą wszystkich problemów. Mało tego, jeśli nie ma solidnych fundamentów psychicznych, to pieniądze przynoszą więcej szkody niż pożytku.
Przykładem może być George Best, Mike Tyson, czy z naszego "podwórka" - Igor Sypniewski


Ale do rzeczy!
2 lata temu trafiłem na takie oto nagranie.
Posłuchaj

To było to czego szukałem.
Za każdym razem, gdy odczuwałem niepokój lub byłem zmęczony psychicznie, sięgałem po hipnozę.
Hipnoza, często kojarzy się z panem w białym fartuchu i wahadełkiem w ręku.
A tymczasem hipnoza to nic innego,  jak stan głębokiego relaksu.
Jednak nie jest to ten sam relaks, którego doświadczamy słuchając relaksacyjnej muzyki lub biorąc gorącą kąpiel.
Różnica polega na tym, że gdy podążamy za wskazówkami osoby wprowadzającej nas w stan hipnozy, wyłącza się myślenie.
Nie błądzimy myślami, nie rozpamiętujemy palących problemów dnia codziennego.
Nie ma na to miejsca, ponieważ koncentrujemy się na wykonywaniu poleceń.
Przekonaj się sam/a:

Materiałów na temat hipnozy jest sporo. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Polecam na przykład poniższy, ale tylko pierwszą część z nagrania (do 13:20 minuty - dla kobiet i 14:18 minuty - dla mężczyzn).
Na drugiej (hipnoza regresyjna) najzwyczajniej się nie znam, więc nie będę się wypowiadał. Oczywiście jak chcesz to możesz posłuchać. Jednak nam w tym momencie zależy jedynie na głębokich stanach relaksu.


Polecam sprawdzić temat na sobie.
Jak mawia Woody Allen, Co tylko działa.

PS. Suplement - z serii "niemożliwych"

środa, 26 września 2012

Geoarbitraż


Zarabiać w Polsce, a żyć w domu na plaży w Tajlandii? To nie jest niemożliwe. Dzięki wynalazkowi o nazwie geoarbitraż.


Gdy moi znajomi brali kredyty mieszkaniowe na setki tysięcy złotych i kupowali kolejny samochód, ja stwierdziłem, że czas skończyć z niewolniczym etatem. 60-metrowe mieszkanie w Warszawie wynająłem za 2,5 tys. zł miesięcznie. Co miałem, spieniężyłem, by mieć gotówkę na bilet lotniczy oraz wydatki, i postanowiłem wyjechać z Polski – opowiada Piotr, 32-letni, grafik komputerowy, który już od trzech lat mieszka w Tajlandii. Stały dochód z wynajmu mieszkania w Warszawie zapewnia mu życie w warunkach, na jakie w Polsce musiałby bardzo ciężko pracować. Ale nie jest na wakacjach. On pracuje. Tylko zamiast siedzieć przy biurku w drukarni na przedmieściach Warszawy, rozkłada laptop w swojej chacie na wyspie Phuket w Tajlandii.

Wynajęcie domu z widokiem na morze i wyposażonego w telewizję oraz internet w jednym z najbardziej popularnych miejsc Tajlandii kosztuje go niespełna 1 tys. zł. Po odliczeniu wydatków na życie i rozrywki wciąż zostaje mu w kieszeni tyle, że nie musiałby pracować. Zlecenia pracy z Polski przyjmuje dla przyjemności, bo masowanie się orzechowym masłem przy akompaniamencie szumu fal znudziło mu się już po kilku miesiącach. Dla takich jak on w Tajlandii powstała nowa branża: obsługa „bogatych inaczej". Kim są? To Europejczycy i Amerykanie, którzy postanowili przeprowadzić się do krajów, gdzie ich przeciętne dotąd dochody pozwalają na dostatnie życie. Wynalazek pracy zdalnej, przez internet, pozwala, aby wciąż pracowali jako prawnicy, księgowi, analitycy giełdowi czy specjaliści IT, ale „amerykańskie zarobki” w zestawieniu z azjatyckimi kosztami życia pozwalają im oszczędzać tysiące dolarów, podróżować bez końca i korzystać z wszystkiego, co planeta ma do zaoferowania. Szacuje się, że w południowo-wschodniej Azji tak urządziło się już 200 tys. Amerykanów.

– Ludzie nie chcą być milionerami, chcą tylko doświadczyć tego, na co do niedawna stać było wyłącznie milionerów. Problem sprowadza się do tego, jak prowadzić styl życia milionera, nie mając na koncie miliona – zastanawia się Timothy Ferriss, amerykański przedsiębiorca i autor bestsellera „4-godzinny tydzień pracy". W książce pisze, że odpowiedzią jest geoarbitraż: zarabianie w kraju o wysokim standardzie życia, a wydawanie w kraju o standardzie niższym. „Zabawa przynosi największe zyski, gdy zarabiasz w dolarach, wydajesz w pesetach, a wynagrodzenia płacisz w rupiach” – pisze Ferriss. Osobiście doprowadził zasady geoarbitrażu do perfekcji. Swoją firmę prowadzi przez internet, pomieszkując przy tym za grosze w najtańszych krajach świata. Najbardziej pracochłonne zajęcia zleca swoim asystentom w Indiach. Dzięki temu znalazł czas i pieniądze, by okrążyć kulę ziemską (...).

Także dla Polaków Najwięcej korzyści geoarbitraż przynosi mieszkańcom najbogatszych krajów, np. Amerykanom, Kanadyjczykom, Australijczykom czy mieszkańcom zachodniej części Europy, bo za ich wynagrodzenie w przeliczeniu na dolary można kupić znacznie więcej niż za wynagrodzenie w Polsce (średnio 800 dolarów miesięcznie netto). Co nie znaczy, że geoarbitraż Polakowi się nie opłaci. Według serwisu CNN Money najtańsze na świecie miejsca, gdzie do komfortowego życia wystarczy mniej niż 500 dolarów miesięcznie, to Kambodża, Filipiny, Tajlandia, Kostaryka i Urugwaj. Posiłek w restauracji można tam zjeść za 2-3 dolary, paczka papierosów czy szklanka piwa to mniej niż dolar.

„To mógłby być Twój dom". „Dziś jest ostatni dzień z reszty Twojego życia” – tak widok z wyspy Phuket reklamują tajlandzkie firmy wyspecjalizowane w obsłudze młodych emerytów z Zachodu. Kancelaria Siam Legal już za jedyne 399 funtów oferuje załatwienie wizy emerytalnej pozwalającej na stały pobyt w Tajlandii. Warunki: ukończone 50 lat życia, stałe dochody i konto w tajlandzkim banku. Firma Retire Asia przygotowała rozszerzony pakiet usług dla tych, którzy oprócz leniuchowania pod palmą zechcą robić coś więcej: pracować przez internet, pilnować spraw w kraju, inwestować swoje pieniądze na giełdzie czy dorabiać jako nauczyciele angielskiego.

– Tajlandia będzie dla Polaków dość tanim krajem – uważa Janusz Koniak, mieszkający w Bangkoku szef biura podróży Ultima Travel. – Posiłek w restauracji kosztuje około 1,5 dolara, a w niezłej restauracji z kuchnią europejską ok. 6 dolarów. Ceny owoców są śmieszne – od ćwierć dolara za porcję ananasa do 1 dolara za kilogram mandarynek czy bardziej egzotycznych mango i rambutanów – wylicza.

Według wyliczeń Banku Światowego dotyczących kosztów życia w różnych krajach ze swoją pensją lub emeryturą moglibyśmy pokusić się też o zamieszkanie w krajach nieco droższych: na Malediwach, w Argentynie, Urugwaju, Brazylii, Panamie, na Filipinach albo Sri Lance.

Rodzina w komplecie

Irlandczyk Benny Lewis już od siedmiu lat prowadzi żywot obieżyświata. Był w blisko 20 krajach, a jednocześnie pracuje jako tłumacz (zna 11 języków). Za tłumaczenia bierze honoraria na standardowym poziomie zachodnim. Pracę przyjmuje i wysyła za pośrednictwem internetu. Problemem nie są także płatności. Zleceniodawcy przelewają pieniądze na jego konto bankowe, a on wypłaca gotówkę w dowolnym bankomacie na całym świecie. Część jego klientów nie zdaje sobie sprawy, że kontaktuje się z osobą pracującą w biurze pod palmą. Benny wykupił usługę, która połączenia z jego stacjonarnego numeru przekierowuje na internetowy komunikator. – Jeżeli możesz pracować z domu, dlaczego nie może to być dom na drugim końcu świata? – pyta Ben.
Geoarbitraż to rozwiązanie nie tylko dla singli i buntowników. Amerykanin Chuck Holton zdecydował się na przeprowadzkę do Panamy wraz żoną i piątką dzieci. Dzięki znacznie niższym kosztom życia przez rok udało mu się zgromadzić oszczędności i spłacić kredyt hipoteczny. – Zorganizowanie sobie pracy w ten sposób wymaga sporej inwencji, ale jest możliwe także na polskim rynku pracy – twierdzi Jakub Poddany, dyrektor w międzynarodowej firmie rekrutacyjnej Hays. Wprawdzie w Polsce oferty stałej pracy, gdzie pracodawca nie potrzebuje pracownika fizycznie w biurze, są rzadkością, ale popularność pracy wykonywanej przez internet rośnie. – W sposób zdalny mogą pracować tłumacze, księgowi, prawnicy, analitycy i konsultanci z różnych dziedzin – dodaje menedżer.

Wojciech Grzelak, 49-letni przedsiębiorca z Żywca, przez kilka lat kierował swoją firmą z chaty w Górnoałtajsku na Syberii. Będąc szefem wydawnictwa wydającego książki dla dzieci, jak zwykle przeglądał korektę, akceptował projekty nowych publikacji, pilnował finansów firmy. Odległość ograniczyła kontakty z przyjaciółmi w Polsce, ale na Syberii też zawarł sporo przyjaźni. Uciążliwy był brak niektórych towarów w sklepach. Polskie jabłka kosztowały tam 2 zł za sztukę. Drogie i niedobre były wędliny oraz konserwy. – Pożyczałem gazika od sąsiada i tak jak miejscowi jechałem do lasu na polowanie. Po paru tygodniach wracałem z zapasem mięsa. W jednym z pokojów urządziłem spiżarnię – wspomina Grzelak. – Myślałem o budowie domu, ośrodka turystycznego i przeprowadzeniu się w góry na stałe. Zmienił się jednak klimat polityczny, byłem traktowany coraz bardziej podejrzliwie i pojawiły się problemy z wizą. W końcu bilans zaleti wad mieszkania na Syberii zmienił się na ujemny i wróciłem – opowiada.

Mikrogeoarbitraż

Decyzja o wyjeździe przychodzi o wiele łatwiej, kiedy przeprowadzka dotyczy kraju bliskiego kulturowo. Niemiec zarabiający w swoim kraju, ale mieszkający w Polsce korzysta finansowo na różnicy w kosztach życia. Jednocześnie jest mu łatwiej, bo żyje w tym samym kręgu kulturowym. Polacy bez problemu mogą korzystać z geoarbitrażu, przeprowadzając się do Rumunii, Bułgarii lub Czarnogóry. – Przeprowadzka na egzotyczne Filipiny z pewnością nie jest rozwiązaniem dla każdego. Na jakość życia poza warunkami mieszkaniowymi składają się również takie elementy, jak dostęp do kultury i dóbr konsumpcyjnych, oferta edukacyjna – mówi Gabriela Jabłońska, socjolog i analityk rynku pracy firmy Sedlak & Sedlak.

Jeśli nie chcemy wywracać życia do góry nogami, to korzyści geoarbitrażu możemy sprawdzić w mniejszej skali. Już dziś wiele osób mieszka i pracuje w relatywnie tanich miastach, jak Radom, Olsztyn czy Łódź. Wiążąc się z pracodawcą z Warszawy, zarabiają więcej, a wydają mniej na życie. To sposób na zgromadzenie sporych oszczędności – podpowiadają eksperci.

źródło: WPROST

PS. Z tematem Geoarbitrażu nieodłącznie wiąże się książka Tima Ferrissa, 4-godzinny tydzień pracy.
Czytaliście o niej tutaj lub tutaj

wtorek, 18 września 2012

Pytania i odpowiedzi

Bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto.
Sokrates

Poniżej znajdziesz kilka pytań, które mają za zadanie pobudzić Cię do twórczego myślenia i mądrego życia.

Pamiętaj, że na te pytania nie ma dobrych i złych odpowiedzi.
Ponieważ czasami zadawanie właściwych pytań jest odpowiedzią samą w sobie.
  1. Co jest gorsze: porażka, czy brak próby?
  2. Jeśli życie jest tak krótkie, to dlaczego mamy robić tak wiele rzeczy, których nie lubimy i jak wiele rzeczy nie robimy?
  3. Jeżeli średnia długość życia człowieka wynosiłaby 40 lat, to co zmieniłabyś w swoim życiu?
  4. W jakim stopniu (w skali od 1-10) kontrolujesz przebieg swojego życia?
  5. Jeśli mogłabyś dać dziecku tylko jedną radę, to co by to było?
  6. Czy złamałbyś prawo, aby uratować ukochaną osobę?
  7. Jakie jest Twoje największe marzenie i co Cię powstrzymuje przed jego realizacją?
  8. Jeśli miałbyś się przenieść do innego miasta lub kraju, to gdzie by to było i dlaczego?
  9. Czy jesteś dla innych człowiekiem, którego sam chciałbyś spotkać na swojej drodze?
  10. Za co jesteś najbardziej wdzięczna?
  11. Czy spełniło się to, czego się obawiałaś?
  12. Czy możliwe jest, by wiedzieć, bez wątpliwości, co jest dobre a co złe?
  13. Jeśli wygrałabyś dzisiaj 5 milionów złotych, to czy rzuciłabyś pracę?
  14. Gdyby wszyscy których znasz, jutro umarli, to kogo odwiedziłbyś dzisiaj?
  15. Kiedy ostatni raz słyszałeś własny oddech?
  16. Jeśli uczymy się na własnych błędach, to dlaczego zawsze tak się boimy pomylić?
  17. Czy masz wrażenie, że każdy kolejny dzień jest podobny do poprzedniego?
  18. Czy za 5 lat będziesz pamiętała to co robiłaś wczoraj, dzisiaj lub jutro?
  19. Co byś zrobiła inaczej, gdybyś wiedziała, że nikt nie będzie Cię osądzać?
  20. Jeśli nie teraz, to kiedy?

Dodatek: Coś dla miłośników mocnych wrażeń

niedziela, 15 lipca 2012

"Plany są dla architektów"

Cześć :)
Kiedy blisko 4 lata temu rozpoczynaliśmy pisanie tego bloga nie sądziłem, że ktoś poza wąskim gronem Przyjaciół będzie miał ochotę to czytać.
Mimo tego, że nie zrobiliśmy nic w kierunku promocji Fascynującej podróży... co miesiąc gościmy tutaj około 1500 czytelników z całego świata. Długo by wymieniać liczną polską Polonię, ale szczególne pozdrowienia kieruję na Alaskę i do Singapuru
SERDECZNE DZIĘKI i POWODZENIA NA TWOJEJ DRODZE!

Dzisiaj już będzie typowo podróżniczo.
Spojrzymy na życie i świat oczami czterech szalenie interesujących osób.
Interesujących do tego stopnia, że gdy ich słuchałem wpadałem nie raz w hipnotyczny trans!

Naszym pierwszym przewodnikiem będzie Władysław Grodecki - ogromnie barwny i doświadczony podróżnik. Posłuchaj...

Więcej na temat Pana Władysława znajdziesz TUTAJ

Następnie popłyniemy w podróż dookoła świata z Nataszą Caban

Z trudem przychodzi mi napisać wprowadzenie dla kolejnego podróżnika, ponieważ jest osobą tak wszechstronną i nieszablonową, że nie wiem od czego zacząć.
Tomasz Michniewicz, bo o nim mowa, to jeden z propagatorów BACKPACKING-u.
Zdaję sobie sprawę, że ten sposób nie jest najlepszy dla każdego, ale jeśli ktoś odważy się i spróbuje, to może nie zechcieć już więcej wycieczek z biura podróży.


A "na deser" temat szczególnie bliski mojemu sercu.

Od czasu powrotu z Meksyku chodzi mi po głowie jedna myśli - "Podróż dookoła świata".
Jestem trochę monotematyczny jak Natasza (patrz powyżej) i szukam najlepszego rozwiązania. Zarówno w kwestii samego przebiegu trasy, długości wyprawy, transportu, itd.
Jeżeli masz podobny sposób myślenia, jak goście dzisiejszego posta i jednocześnie temat podróży dookoła świata nie jest Ci obojętny, to gorąco zachęcam Cię do kontaktu ze mną. Możesz (powinnaś/powinieneś) do mnie napisać na adres:
360rtw [małpka] gmail [kropeczka] com
(piszę tak celowo ze względu na roboty sieciowe rozsyłające spam - zwyczajnie wstaw w miejsca nawiasów standardowe znaki).
Jestem przekonany, że w tak licznym gronie znajdą się miłośnicy "podróży za jeden uśmiech".


PS
W ostatnim czasie zaobserwowałem nasilenie działalności sceptyków.
Cóż - musiałem ich jakoś przyciągnąć, ale nie żałuję. To dobry moment, żeby oddzielić tych którzy chcą coś zrobić od tych którzy chcą jedynie coś powiedzieć (lub napisać).

Rozumiem, że ktoś może mieć wątpliwości. W końcu powiedzieć można wszystko: "że się kogoś lubi, szanuje", "że zrobi się to i tamto", a w rzeczywistości może być różnie! Dlatego bardziej niż na słowa nauczyłem się zwracać uwagę na czyny - polecam. Mniej rozczarowań.
Drugim tematem są oczywiście pieniądze (w sumie jest to temat nr 1)
Zdarza się czasem pomylić priorytety. Nie mam zamiaru tego komentować.

Zatem powtórzę jeszcze raz. Jeśli "na serio" myślisz o wyprawie dookoła świata to napisz do mnie, a jeżeli nie to zapomnijmy o tym co było w tym poście - szkoda czasu i energii. Mimo wszystko powodzenia!

piątek, 13 lipca 2012

Zdezorientowany?

   "Jeśli czujesz się w życiu zdezorientowany, nie jesteś sam. Jest nas niemal siedem miliardów. To oczywiście żaden problem, jeśli uświadomisz sobie, że życie nie jest ani problemem do rozwiązania, ani grą do wygrania.
   Jeśli za bardzo starasz się ułożyć klocki tej nieistniejącej układanki, tracisz całą prawdziwą radość. Ciężar pogoni za sukcesem można zastąpić nieoczekiwaną lekkością, którą poczujesz, uświadomisz sobie, że jedyne reguły i ograniczenia to te, które sami dla siebie ustalamy.
   Dlatego bądź odważny i nie martw się o to, co myślą ludzie. Nie robią tego zbyt często.
   Dwa lata temu za sprawą bliskiego przyjaciela trafiłem na pewien wiersz
- napisany przez psychologa dziecięcego Davida L. Weatherforda. Mój przyjaciel po przeczytaniu go porzucił swój plan życia odkładanego na później. Mam nadzieję, że i ty zrobisz to samo."
Tekst pochodzi z często przywoływanej przeze mnie książki 4-godzinny tydzień pracy i łączy się z postem pod tytułem Powolny taniec.
Ten kto czytał książkę wie, że te kilka zdań powyżej są wprowadzeniem do wspomnianego wiersza zatytułowanego... Powolny taniec

PS. Dlaczego o tym piszę? Otóż w najbliższą sobotę i niedzielę ukażą się ostatnie 2 posty przed "wakacyjną przerwą".
To co teraz czytasz jest wprowadzeniem do tematyki podróżniczej, do której nawiązuje tytuł bloga. Serdecznie zapraszam, ponieważ Goście będą niezwykli, a zaczniemy mocnym akcentem

sobota, 7 lipca 2012

Nick Vujicic i jego Cyrk Motyli


Czy pamiętasz Nicka Vujicica z posta pt. INSPIRACJE?
Jego największym marzeniem było znaleźć wspaniałą dziewczynę, jak widać marzenia się spełniają :D

Poniżej znajduje się 20-minutowy film z udziałem Nicka Vujicica
(lub Wójcika), jak kto woli :)

poniedziałek, 2 lipca 2012

Niemożliwe staje się Możliwe


Jedni chcą coś zrobić, a inni to robią...

To tak w nawiązaniu do poprzedniego posta, czyli Bucket List



Czy pamiętasz historię żaby z posta zatytułowanego:

Każdy jest kowalem własnego losu?

 

niedziela, 24 czerwca 2012

Bucket List - niezwykła lista

...lub ekscytuje ;D

Cześć :)
Długo zastanawiałem się jak powinien wyglądać ten post i doszedłem do wniosku, że im będzie krótszy, tym lepiej. Dzięki temu, niczego nie sugerując, każdy wyciągnie z niego to, co dla niego najlepsze.

 Zacznijmy od wprowadzenia w postaci krótkiego wideo:


Gorąco zachęcam Cię do obejrzenia tego filmu, a następnie do stworzenia swojej "kalendarzowej listy".
 Zapisz proszę teraz wszystkie rzeczy, jakie chciałabyś/chciałbyś zrobić zanim "kopniesz w kalendarz" (ang. kick the bucket) - stąd nazwa BUCKET LIST

Zasada jest jedna: ZAPISZ TO NA PAPIERZE!


Zapisz swoje odpowiedzi i pamiętaj, że nawet intensywne myślenie nie przyniesie aż tak wyraźnych skutków, jak przelanie na papier całej zawartości swoich szarych komórek.Tim Ferriss
Jeśli czujesz, że brakuje Ci pomysłów TUTAJ znajdziesz podpowiedzi.
(niestety strona w języku angielskim, ale "zdjęcia zastępują 1000 słów")

czwartek, 17 maja 2012

Pokaż wszystkim jak wielka lub wielki jesteś


Cześć :D
Dzisiaj będzie jedynie wstęp do posta który ukaże się na weekend.
Zapraszam do obejrzenia poniższego wideo.