Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rynek pracy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rynek pracy. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 września 2012

Geoarbitraż


Zarabiać w Polsce, a żyć w domu na plaży w Tajlandii? To nie jest niemożliwe. Dzięki wynalazkowi o nazwie geoarbitraż.


Gdy moi znajomi brali kredyty mieszkaniowe na setki tysięcy złotych i kupowali kolejny samochód, ja stwierdziłem, że czas skończyć z niewolniczym etatem. 60-metrowe mieszkanie w Warszawie wynająłem za 2,5 tys. zł miesięcznie. Co miałem, spieniężyłem, by mieć gotówkę na bilet lotniczy oraz wydatki, i postanowiłem wyjechać z Polski – opowiada Piotr, 32-letni, grafik komputerowy, który już od trzech lat mieszka w Tajlandii. Stały dochód z wynajmu mieszkania w Warszawie zapewnia mu życie w warunkach, na jakie w Polsce musiałby bardzo ciężko pracować. Ale nie jest na wakacjach. On pracuje. Tylko zamiast siedzieć przy biurku w drukarni na przedmieściach Warszawy, rozkłada laptop w swojej chacie na wyspie Phuket w Tajlandii.

Wynajęcie domu z widokiem na morze i wyposażonego w telewizję oraz internet w jednym z najbardziej popularnych miejsc Tajlandii kosztuje go niespełna 1 tys. zł. Po odliczeniu wydatków na życie i rozrywki wciąż zostaje mu w kieszeni tyle, że nie musiałby pracować. Zlecenia pracy z Polski przyjmuje dla przyjemności, bo masowanie się orzechowym masłem przy akompaniamencie szumu fal znudziło mu się już po kilku miesiącach. Dla takich jak on w Tajlandii powstała nowa branża: obsługa „bogatych inaczej". Kim są? To Europejczycy i Amerykanie, którzy postanowili przeprowadzić się do krajów, gdzie ich przeciętne dotąd dochody pozwalają na dostatnie życie. Wynalazek pracy zdalnej, przez internet, pozwala, aby wciąż pracowali jako prawnicy, księgowi, analitycy giełdowi czy specjaliści IT, ale „amerykańskie zarobki” w zestawieniu z azjatyckimi kosztami życia pozwalają im oszczędzać tysiące dolarów, podróżować bez końca i korzystać z wszystkiego, co planeta ma do zaoferowania. Szacuje się, że w południowo-wschodniej Azji tak urządziło się już 200 tys. Amerykanów.

– Ludzie nie chcą być milionerami, chcą tylko doświadczyć tego, na co do niedawna stać było wyłącznie milionerów. Problem sprowadza się do tego, jak prowadzić styl życia milionera, nie mając na koncie miliona – zastanawia się Timothy Ferriss, amerykański przedsiębiorca i autor bestsellera „4-godzinny tydzień pracy". W książce pisze, że odpowiedzią jest geoarbitraż: zarabianie w kraju o wysokim standardzie życia, a wydawanie w kraju o standardzie niższym. „Zabawa przynosi największe zyski, gdy zarabiasz w dolarach, wydajesz w pesetach, a wynagrodzenia płacisz w rupiach” – pisze Ferriss. Osobiście doprowadził zasady geoarbitrażu do perfekcji. Swoją firmę prowadzi przez internet, pomieszkując przy tym za grosze w najtańszych krajach świata. Najbardziej pracochłonne zajęcia zleca swoim asystentom w Indiach. Dzięki temu znalazł czas i pieniądze, by okrążyć kulę ziemską (...).

Także dla Polaków Najwięcej korzyści geoarbitraż przynosi mieszkańcom najbogatszych krajów, np. Amerykanom, Kanadyjczykom, Australijczykom czy mieszkańcom zachodniej części Europy, bo za ich wynagrodzenie w przeliczeniu na dolary można kupić znacznie więcej niż za wynagrodzenie w Polsce (średnio 800 dolarów miesięcznie netto). Co nie znaczy, że geoarbitraż Polakowi się nie opłaci. Według serwisu CNN Money najtańsze na świecie miejsca, gdzie do komfortowego życia wystarczy mniej niż 500 dolarów miesięcznie, to Kambodża, Filipiny, Tajlandia, Kostaryka i Urugwaj. Posiłek w restauracji można tam zjeść za 2-3 dolary, paczka papierosów czy szklanka piwa to mniej niż dolar.

„To mógłby być Twój dom". „Dziś jest ostatni dzień z reszty Twojego życia” – tak widok z wyspy Phuket reklamują tajlandzkie firmy wyspecjalizowane w obsłudze młodych emerytów z Zachodu. Kancelaria Siam Legal już za jedyne 399 funtów oferuje załatwienie wizy emerytalnej pozwalającej na stały pobyt w Tajlandii. Warunki: ukończone 50 lat życia, stałe dochody i konto w tajlandzkim banku. Firma Retire Asia przygotowała rozszerzony pakiet usług dla tych, którzy oprócz leniuchowania pod palmą zechcą robić coś więcej: pracować przez internet, pilnować spraw w kraju, inwestować swoje pieniądze na giełdzie czy dorabiać jako nauczyciele angielskiego.

– Tajlandia będzie dla Polaków dość tanim krajem – uważa Janusz Koniak, mieszkający w Bangkoku szef biura podróży Ultima Travel. – Posiłek w restauracji kosztuje około 1,5 dolara, a w niezłej restauracji z kuchnią europejską ok. 6 dolarów. Ceny owoców są śmieszne – od ćwierć dolara za porcję ananasa do 1 dolara za kilogram mandarynek czy bardziej egzotycznych mango i rambutanów – wylicza.

Według wyliczeń Banku Światowego dotyczących kosztów życia w różnych krajach ze swoją pensją lub emeryturą moglibyśmy pokusić się też o zamieszkanie w krajach nieco droższych: na Malediwach, w Argentynie, Urugwaju, Brazylii, Panamie, na Filipinach albo Sri Lance.

Rodzina w komplecie

Irlandczyk Benny Lewis już od siedmiu lat prowadzi żywot obieżyświata. Był w blisko 20 krajach, a jednocześnie pracuje jako tłumacz (zna 11 języków). Za tłumaczenia bierze honoraria na standardowym poziomie zachodnim. Pracę przyjmuje i wysyła za pośrednictwem internetu. Problemem nie są także płatności. Zleceniodawcy przelewają pieniądze na jego konto bankowe, a on wypłaca gotówkę w dowolnym bankomacie na całym świecie. Część jego klientów nie zdaje sobie sprawy, że kontaktuje się z osobą pracującą w biurze pod palmą. Benny wykupił usługę, która połączenia z jego stacjonarnego numeru przekierowuje na internetowy komunikator. – Jeżeli możesz pracować z domu, dlaczego nie może to być dom na drugim końcu świata? – pyta Ben.
Geoarbitraż to rozwiązanie nie tylko dla singli i buntowników. Amerykanin Chuck Holton zdecydował się na przeprowadzkę do Panamy wraz żoną i piątką dzieci. Dzięki znacznie niższym kosztom życia przez rok udało mu się zgromadzić oszczędności i spłacić kredyt hipoteczny. – Zorganizowanie sobie pracy w ten sposób wymaga sporej inwencji, ale jest możliwe także na polskim rynku pracy – twierdzi Jakub Poddany, dyrektor w międzynarodowej firmie rekrutacyjnej Hays. Wprawdzie w Polsce oferty stałej pracy, gdzie pracodawca nie potrzebuje pracownika fizycznie w biurze, są rzadkością, ale popularność pracy wykonywanej przez internet rośnie. – W sposób zdalny mogą pracować tłumacze, księgowi, prawnicy, analitycy i konsultanci z różnych dziedzin – dodaje menedżer.

Wojciech Grzelak, 49-letni przedsiębiorca z Żywca, przez kilka lat kierował swoją firmą z chaty w Górnoałtajsku na Syberii. Będąc szefem wydawnictwa wydającego książki dla dzieci, jak zwykle przeglądał korektę, akceptował projekty nowych publikacji, pilnował finansów firmy. Odległość ograniczyła kontakty z przyjaciółmi w Polsce, ale na Syberii też zawarł sporo przyjaźni. Uciążliwy był brak niektórych towarów w sklepach. Polskie jabłka kosztowały tam 2 zł za sztukę. Drogie i niedobre były wędliny oraz konserwy. – Pożyczałem gazika od sąsiada i tak jak miejscowi jechałem do lasu na polowanie. Po paru tygodniach wracałem z zapasem mięsa. W jednym z pokojów urządziłem spiżarnię – wspomina Grzelak. – Myślałem o budowie domu, ośrodka turystycznego i przeprowadzeniu się w góry na stałe. Zmienił się jednak klimat polityczny, byłem traktowany coraz bardziej podejrzliwie i pojawiły się problemy z wizą. W końcu bilans zaleti wad mieszkania na Syberii zmienił się na ujemny i wróciłem – opowiada.

Mikrogeoarbitraż

Decyzja o wyjeździe przychodzi o wiele łatwiej, kiedy przeprowadzka dotyczy kraju bliskiego kulturowo. Niemiec zarabiający w swoim kraju, ale mieszkający w Polsce korzysta finansowo na różnicy w kosztach życia. Jednocześnie jest mu łatwiej, bo żyje w tym samym kręgu kulturowym. Polacy bez problemu mogą korzystać z geoarbitrażu, przeprowadzając się do Rumunii, Bułgarii lub Czarnogóry. – Przeprowadzka na egzotyczne Filipiny z pewnością nie jest rozwiązaniem dla każdego. Na jakość życia poza warunkami mieszkaniowymi składają się również takie elementy, jak dostęp do kultury i dóbr konsumpcyjnych, oferta edukacyjna – mówi Gabriela Jabłońska, socjolog i analityk rynku pracy firmy Sedlak & Sedlak.

Jeśli nie chcemy wywracać życia do góry nogami, to korzyści geoarbitrażu możemy sprawdzić w mniejszej skali. Już dziś wiele osób mieszka i pracuje w relatywnie tanich miastach, jak Radom, Olsztyn czy Łódź. Wiążąc się z pracodawcą z Warszawy, zarabiają więcej, a wydają mniej na życie. To sposób na zgromadzenie sporych oszczędności – podpowiadają eksperci.

źródło: WPROST

PS. Z tematem Geoarbitrażu nieodłącznie wiąże się książka Tima Ferrissa, 4-godzinny tydzień pracy.
Czytaliście o niej tutaj lub tutaj

poniedziałek, 19 grudnia 2011

"Bo wszystkie Ryśki to porządne chłopy"

Sir Richard Charles Nicholas Branson to modelowy przykład przysłowiowego pucybuta, który stał się milionerem.
Niegdyś 18 razy wyrzucany ze szkoły. Na odchodne dyrektor stwierdził : "Przewiduję, że albo trafisz do więzienia, albo zostaniesz milionerem". Mając zaledwie 16 lat porzucił szkołę. Na szczęście w głowie miał pełno nieszablonowych pomysłów.  Tak zaczyna się historia miliardera i twórcy Virgin Group.


Richard jest tak barwną postacią, że tabloidy z powodu braku ciekawych postaci w show-biznesie często opisują życie Bransona.

Nie będę opisywał tutaj biografii Sir Bransona, bo byłby to dłuższy post niż te z serii Systemu Uniwersalnego Klucza poza tym jest tego sporo w sieci.

To co nas teraz interesuje, to niebywale fascynujący wywiad z twórcą Virgin Group, który obrazuje niepowtarzalny sposób myślenia i działania biznesowego geniusza 

Życie z perspektywy 10 tysięcy metrów. Wywiad na TED:

Mamy dla Ciebie również obszerny skrót książki pt. Biznes w stylu Richarda Bransona 

Autor przybliża nam w niej pogląd Bransona według którego: Jeżeli wiesz, jak motywować ludzi, i jak z nimi postępować, nie ma znaczenia, czy wchodzisz w branżę linii lotniczych, napojów czy produkcji filmowej. Wszędzie obowiązują te same zasady. Z odpowiednimi ludźmi i przekonaniem, że można odmienić dany sektor, wszystko jest możliwe.

Zapraszamy do lektury:

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Bądź wybitny!

Do tematu Pana z obrazka wrócimy na końcu tego posta.
Teraz pozwól, że przejdę do sedna.

Mam nadzieję, że zaglądasz czasem do mojego profilu na Bloggerze. Możesz to zrobić klikając na Miłosz - wan2m  w dziale WSPÓŁTWÓRCY - po prawej pod ARCHIWUM BLOGA.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Dlatego, że zamieszczam tam tytuły sprawdzonych książek oraz filmów. Jeśli szukasz inspiracji - to miejsce jest dla Ciebie.

I właśnie kilka dni temu dopisałem do listy książkę Magia myślenia kategoriami sukcesu, pióra Davida Schwartza. Rok wydania 1987, trudno dostępna (dla ułatwienia podam, że znalazłem ją w antykwariacie). Co w niej takiego wyjątkowego?

Jest ponadczasowa i niezwykle mądra. Pozwól, że podam przykład z którym Cię pozostawię.
Sytuacja ma miejsce w samolocie. Autor i siedzący obok mężczyzna dyskutują o recesji.
- Jedno z moich przedsiębiorstw uprawia na południowym wschodzie sosny. Mniej więcej raz na dziesięć lat zdarza się tam paskudna burza śniegowa. Otóż ujemną stroną takich chłodów są uszkodzone linie wysokiego napięcia, oblodzone szosy, w niejednym domu zepsute ogrzewanie i inne tego rodzaju przykrości. Ale dodatnią stroną jest to, że mróz pozwala okrzesać drzewka. Ścina się martwe i chore egzemplarze, usuwa słabe gałęzie. W rezultacie, kiedy ustępuje mróz, lasy są zdrowsze.
- Rozumiem to doskonale - oznajmił mój towarzysz - ale jak się ma ten przykład do recesji w gospodarce?
- Zaraz to wyjaśnię - powiedziałem. Recesja podobnie jak mróz, jest okazją do oczyszczenia instytucji, usunięcia ludzi, którzy nie biorą na swoje barki przypadającej im części obciążenia.
Być może wyda Ci się to niesprawiedliwe. Powiesz może, iż każdy musi gdzieś pracować.
Otóż jeśli nie wykonuje swojej pracy z zaangażowaniem, to nie powinien tego wykonywać wcale!
Ile razy zdarzyło Ci się stać w kolejce na poczcie, w urzędzie lub sklepie i załamywać ręce widząc jakość obsługi? 
O ile sprawniejsza byłaby obsługa, usługa lub produkcja, gdyby dana firma czy instytucja przestała tolerować pracowników przeciętnych, średnich, byle jakich.
Wniosek: Stawiaj na ludzi, którzy dążą do wybicia się (i bądź jednym z nich), nie zaś na "statystów".

P.S. Nic się nie martw, ja też nie wiedziałem kim jest ten wyjątkowy sportowiec, ale sprawdziłem. Jest nawet lepszy niż przedstawia to zamieszczone zdjęcie. Sprawdź na http://pl.wikipedia.org/wiki/Jaros%C5%82aw_Olech

niedziela, 20 listopada 2011

Miniemerytura

4-godzinny tydzień pracy, Tima Ferrissa. Znasz już tę książkę z posta
O Wolności - w Dzień Niepodległości. Dlaczego ponownie do niej wracam? W rozdziale "Miniemerytury..." znajduje się historia, która stała się inspiracją dla pewnego muzyka. Ale po kolei...


Oto wspomniana historia:
"Amerykański biznesmen na polecenie lekarza wybrał się na urlop do małej meksykańskiej wioski nad brzegiem morza. pierwszego ranka nie mógł spać po pilnym telefonie z biura, więc wyszedł na pomost, by pozbierać myśli. Przy przystani cumowała tylko jedna malutka łódka rybacka, a w niej kilka olbrzymich tuńczyków żółtopłetwych. Amerykanin pochwalił ryby Meksykanina.

- Jak dużo czasu zajęło ci ich złapanie? - spytał Amerykanin
- Tylko chwilkę - odpowiedział Meksykanin zaskakująco dobrą angielszczyzną.
- Dlaczego nie zostałeś na morzu dłużej, aby nałapać więcej ryb? - pytał dalej Amerykanin.
- Tyle wystarczy mi dla wyżywienia mojej rodziny i obdarowania przyjaciół - powiedział Meksykanin, przekładając ryby do kosza.
- Ale... Czym poza tym się zajmujesz?

Meksykanin spojrzał na niego i uśmiechnął się.

- Długo śpię, trochę wędkuję, bawię się z dziećmi, w czasie sjesty odpoczywam z moją żoną Julią, co wieczór idę do miasta, gdzie popijam wino i gram z amigos na gitarze. Żyję pełnią życia i jestem bardzo zajęty, senor.

Amerykanin uśmiechnął się i wyprostował.

- Sir, jestem po studiach MBA na Harvardzie i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu ryb, a potem kupić sobie większą łódź. Za jakiś czas będziesz mógł kupić kilka łodzi i łowić jeszcze więcej. W końcu dorobisz się całej floty kutrów rybackich.

- Zamiast sprzedawać swój połów pośrednikowi - ciągnął dalej - będziesz mógł dostarczać ryby bezpośrednio do konsumentów, a kiedyś nawet otworzyć własną przetwórnię. Będziesz kontrolował produkty, przetwarzał je i dystrybuował. Musisz oczywiście wyrwać się z tej małej rybackiej wioski, zamieszkać w stolicy swojego kraju, potem w Los Angeles, a w końcu w Nowym Jorku, gdzie będziesz mógł prowadzić własne, rosnące wciąż przedsiębiorstwo z odpowiednią kadrą zarządzającą.

Meksykański rybak spytał:

- Ale, senor, ile czasu zajmie mi to wszystko?
Na to Amerykanin odpowiedział:
- Od piętnastu do dwudziestu lat, najwyżej dwadzieścia pięć.
- A co potem, senor?

Amerykanin roześmiał się i odpowiedział:

- To właśnie najlepsza część życia. We właściwym czasie będziesz mógł zrobić ofertę publiczną i sprzedać akcje swojej firmy, dzięki czemu staniesz się bardzo bogaty. Możesz zarobić miliony.

-Miliony, senior? A co potem?

- Potem możesz przejść na emeryturę, przeprowadzić się do małej rybackiej wioski nad brzegiem morza, długo spać, trochę wędkować, bawić się z dziećmi, spędzać z żoną sjestę, a wieczorami wychodzić do miasta, by napić się wina i pograć na gitarze z przyjaciółmi."
...
W tym miejscu przestawiam Ci Adama "Łonę" Zielińskiego, genialnego rapera, który idealnie wpasowuje się w klimat tego bloga.

Posłuchaj jego wersji historii o biznesmenie:



PS. Podobny temat opisaliśmy w poście Gap Year, czyli pomysł na rok swego życia
PS2. Więcej utworów Łony znajdziesz w mixie (29 kawałków) na YouTubie KLIKNIJ

sobota, 12 listopada 2011

O Wolności - w Dzień Niepodległości

   Szczerze wierzę, że to, co za chwilę przeczytasz, będzie właściwym drogowskazem do osiągnięcia Wolności lub choćby spojrzeniem na rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy - oczami Tima Ferrisa.
  
Kim do licha jest Timothy Ferriss?
Seryjny przedsiębiorca, wyjątkowy obieżyświat, publikował w New York Timesie, National Geographic, Traveller, Maximie i innych mediach. Mówi sześcioma językami, kieruje międzynarodową firmą za pośrednictwem bezprzewodowego Internetu, ustanowił światowy rekord w tangu, posiada tytuł mistrza kraju w chińskim kick boxingu, jest aktorem grającym w popularnym serialu telewizyjnym w Hongkongu i ma... zaledwie trzydzieści lat.

Zapytany "czym się zajmujesz?" odpowiada:

    "Nigdy nie lubiłem odpowiada na to koktajlowe pytanie, ponieważ odzwierciedla ono epidemię , której niegdyś uległem: opisywania siebie samego w kategoriach wykonywanej pracy. Jeśli ktoś teraz pyta mnie o to i nie jest całkowicie szczery, wyjaśniam mu: "Handluję »koksem«".
    To zazwyczaj kończy rozmowę. W rzeczywistości to tylko połowa prawdy. Opowiedzenie całej prawdy zajęłoby zbyt dużo czasu. Jak mogę wyjaśnić, że to, co robię ze swoim czasem, i to, co robię dla pieniędzy, to dwie zupełnie różne rzeczy? Że pracuję mniej niż cztery godziny tygodniowo i zarabiam więcej w ciągu miesiąca niż kiedyś przez cały rok?
    Po raz pierwszy zamierzam podzielić się moją prawdą , opowiedzieć całą historię . Łączy się ona z pewną subkulturą , złożoną z ludzi zwanych Bogatymi w Zupełnie Nowy Sposób (NR - skrót od ang. New Rich, czyli dosłownie nowobogacki; w książce nie używam jednak tej nazwy, gdyż w języku polskim określa ona zupełnie inne zjawisko przyp. tłum.).
   Co takiego robią milionerzy mieszkający w igloo, czego nie robiliby milionerzy mieszkający w swoim boksie? Żyją zgodnie z regułami, które nie są powszechnie przyjęte.
   Jak pracownik wielkiej i prestiżowej firmy może wyrwać się na miesiąc w podróż po świecie, by jego szef nawet tego nie zauważył? Wystarczy, że wykorzysta technologię do ukrycia tego faktu.
   Złoto się starzeje. Bogaci w Zupełnie Nowy Sposób (NR) to ci, którzy porzucają plany na daleką przyszłość i stwarzają sobie luksusowy styl życia już teraz, wykorzystując swoją własną walutę: czas i mobilność . To sztuka i nauka, którą określamy mianem Projektowania Stylu Życia.
Ostatnie trzy lata spędziłem, obracając wśród ludzi, którzy żyją w świecie przekraczającym granice mojej wyobraźni. Pokażę ci, jak - zamiast nienawidzić rzeczywistości -  możesz ją kształtować zgodnie ze swoją wolą . To łatwiejsze, niż się wydaje. Przeistoczenie si ę z pracownika biurowego, przeciążonego pracą i marnie opłacanego, w członka NR, na początku wydaje się dziwne i nieprawdopodobne, ale teraz, kiedy rozszyfrowałem kod, okaże się proste i łatwe do powtórzenia. To recepta.
  Życie wcale nie musi bćy tak strasznie ciężkie. Bo w swej istocie wcale takie nie jest. Większość ludzi,w tym ja (w przeszłości), poświęca zbyt dużo czasu na przekonywanie samych siebie, że życie musi być ciężkie, koniecznie trzeba harować od 9 do 17, otrzymując w zamian (od czasu do czasu) spokojne weekendy i sporadyczne, krótkie (pod groźbą utraty pracy) wakacje.
   Prawda, a przynajmniej ta prawda, którą żyję i którą chcę się podzielić w tej książce, jest jednak zupełnie inna. Od wykorzystania różnic kursowych, po zlecenie obsługi swojego życia i zniknięcie. Pokażę ci, jak grupka wtajemniczonych wykorzystuje ekonomiczne sztuczki, by robić to, co większość ludzi uważa za niemożliwe.
   Jeśli wybrałeś tę książkę , prawdopodobnie nie zamierzasz tkwić za biurkiem do emerytury. Niezależnie od tego, czy pragniesz uciec od wyścigu szczurów, odbyć podróż marzeń, chodzić na długie spacery, bić światowe rekordy, czy po prostu dokonać zdecydowanej zmiany w swojej karierze, ta książka zaopatrzy cię we wszystkie narzędzia, których potrzebujesz, by zrealizować swoje zamiary tu i teraz, zamiast czekać na często złudną "emeryturę". To sposób, by odebrać swoją życiową nagrodę za ciężką pracę już, nie czekając do samego końca.
   Jak? Zaczyna się to od pewnej bardzo prostej różnicy, której wielu ludzi nawet nie zauważa - i której ja również nie zauważyłem przez całe dwadzieścia pięć lat.
   Ludzie nie chcą być milionerami - chcą tylko doświadczać tego, na co - jak są przekonani - stać tylko milionerów. Alpejskie domki narciarskie, kamerdynerzy i egzotyczne podróże często pojawiają się na tym obrazku. Być może zależy im na wcieraniu w brzuch masła kokosowego, hamaku i słuchaniu szumu fal rytmicznie uderzających o taras krytego strzechą bungalowu? Brzmi przyjemnie.
   Milion dolarów w banku to żadna fantazja. Fantazją jest styl życia, całkowita wolność, na którą ponoć pozwala ta kwota. Pytanie jest zatem inne: "Jak mogę zacząć prowadzić styl życia milionera, nie mając miliona dolarów?".

   W ciągu ostatnich pięciu lat sam sobie odpowiedziałem na to pytanie, zaś ta książka jest odpowiedzią dla ciebie. Pokażę w niej dokładnie, jak oddzieliłem dochód od czasu i stworzyłem dla siebie idealny styl życia w ruchu. Podróżuję po świecie i cieszę się wszystkim, co nasza planeta ma do zaoferowania. Jak, u diabła, mogłem przejść z czternastogodzinnego dnia pracy i 40 tysięcy dolarów rocznie do czterogodzinnego tygodnia pracy i 40 tysięcy dolarów miesięcznie?"

...tego dowiesz się z rewelacyjnej książki Tima Ferrissa pt. 4-godzinny tydzień pracy, którą znajdziesz na na przykład tutaj.
Jeśli nie masz zbyt wiele czasu na czytanie książki, to 25.11 pojawi się audiobook.

piątek, 20 maja 2011

Elastyczność...

Dobrze gdy jest w organiźmie jeden organ, który musi być sztywny.
Nie może to być niestety mózg, on musi być elastyczny i gibki...
   
autor nieznany
Zacznijmy od materiału audio: (całość znajdziecie TUTAJ)
Codziennie jesteśmy zmuszeni podejmować wiele decyzji. Jeśli coś wydaje się lepsze, mądrzejsze, korzystniejsze - wybieramy to. Tylko skąd wiemy, że to co robimy jest dla nas najlepsze? Jak to poznać? Jak się nie ograniczać tylko do znanych nam zachowań? Musimy być elastyczni.
Nie zakładaj, że rozwiązanie jakie stosujesz jest najlepsze. Pamiętaj, że zawsze można znaleźć szybsze, łatwiejsze, przyjemniejsze i tańsze sposoby na to co właśnie robisz. Bądź elastyczny. Gdy coś nie działa - spróbuj czegoś innego.
W dzisiejszym świecie zmiany następują bardzo szybko. Aby nie "wyginąć" społecznie jak dinozaury, powinniśmy stale analizować naszą obecną sytuację i w miarę potrzeb dokonywać zmian.

A oto historia pt. Kto zabrał mój ser.
Bardzo pouczająca i metaforyczna bajka ilustrująca to o czym jest dziś mowa:

W ostatniej chwili przypomniał mi się pasjonujący wywód Briana Tracy dotyczący ELASTYCZNOŚCI.
Zamieszczam go poniżej:

4 zdania, które pomogą Ci odnaleźć się w nowej rzeczywistości - wg. Briana Tracy:
  1. POPEŁNIŁEM BŁĄD - Jeżeli to się zdarzy, musisz się przyznać. Dla większości ludzi te dwa wyrazy są wprost nie do wymówienia. Nie bój się i w imię reszty twojego życia przyznaj się do każdej pomyłki! Nie wolno ci niczego pominąć. 
  2. NIE MAIŁEM RACJI -  Jeżeli coś wydawało ci się dobrym pomysłem, a w rzeczywistości nie miałeś racji, naucz się mówić; "myliłem się". 
  3. ZMIENIŁEM ZDANIE - Jeżeli przemyślałeś i masz nowe spojrzenie, i zmieniłeś zdanie, to nie bój się do tego przyznać. Być może usłyszysz: "Ale czyż nie mówił pan wcześniej...? "Tak, ale zmieniłem zdanie." Masz przecież pełne prawo zmienić zdanie. 
  4. NIE WIEM - Jeżeli słyszysz: "Co słychać w tej lub innej sprawie?" , a nie wiesz to powiedz: "Nie wiem. Jeżeli to ważne, mogę się dowiedzieć." Nie obawiaj się wyznać, że czegoś nie wiesz.
Na koniec coś w temacie, ale z "przymrużeniem oka"

wtorek, 3 maja 2011

Produkt to nie wszystko!

Na życzenie Mateusza rozwiniemy dziś nieco temat finansowej inteligencji.

Wspominałem już w poście pt. Trójkąt B-I podstawą sukcesu firmy
o grafice, która przedstawia strukturę idealnego biznesu.

Trójkąt B-I (widoczny powyżej) przedstawia system systemów, z których każdy jest wspierany przez zespół kierowany przez lidera. Wszystkim przyświeca jedna misja: osiągnięcie wspólnych celów. Jeśli jeden członek zespołu jest słaby lub zawiedzie, to sukces całego biznesu może być zagrożony. Trójkąt B-I symbolizuje wiedzę potrzebną do odniesienia sukcesu w kwadrantach B i I, po prawej stronie Kwadrantu przepływu pieniędzy.

Dlaczego o tym wszystkim piszę?
Ponieważ często spotykam się ze stwierdzeniem typu: "Gdybym tylko znalazł odpowiedni produkt/usługę, odniósłbym sukces w biznesie".

 Gdy spojrzysz na omawiany trójkąt zobaczysz, że produkt stanowi wierzchołek trójkąta! Podobnie jak wierzchołek góry lodowej - jest tym co widać gołym okiem. Jednak podstawą, tym co czyni biznes silnym, jest Misja. Misja odpowiada na pytanie: Po co w ogóle ten produkt/usługa?

Gdybym miał polecić tylko dwie książki Roberta, byłaby to:
  1. Bogaty Ojciec Biedny Ojciec -  pierwsza książka z cyklu dla zrozumienia tematu 
  2. Zanim rzucisz pracę - obowiązkowa lektura każdej przedsiębiorczej osoby. Chcesz więcej od życia, nie pracując za grosze na etacie? - powinieneś  ją przeczytać dla własnego dobra!
Poniżej  znajdziesz nagranie od którego możesz, powinieneś rozpocząć, dla właściwych wzorców od początku:

poniedziałek, 21 marca 2011

Źródła wiedzy, które robią wielką różnicę

Poniżej zamieszczam kilka krótkich filmów na temat finansów osobistych z komentarzem Roberta Kiyosaki











Jutro planuję rozwinięcie tematu trójkąta B-I. Lekcja szczególnie ważna dla każdego, kto ma zamiar założyć własną firmę.
Robert podpowie od czego zacząć.

niedziela, 27 lutego 2011

Pracuj mądrze, nie ciężko

Dziś jest niedziela, a jutro będzie poniedziałek - banał, prawda?
Ale mam w tym miejscu pytanie:
Jakie uczucia/emocje odczuwasz na myśl, że jutro zaczyna się kolejny tydzień pracy (dla większości)?
Czy jest to radość, entuzjazm i zadowolenie?

A może odwrotnie: złość, zniechęcenie, niepokój, niezadowolenie?

Poniżej zamieściłem historię Pablo i Bruno, która obrazuje jak większość ludzi pracuje całe życie za pieniądze. Niektórzy jednak znaleźli sposób żeby poświęcić swój czas i energię na budowanie własnego biznesu, który później przynosi dochody niezależnie od naszej pracy (Przychód pasywny).
Do wykopania rowu można przecież użyć różnych narzędzi, np. łopatę lub koparkę. Co Ty wybierzesz?

Arystoteles Onassis (1906 - 1975, grecki przedsiębiorca, magnat transportu morskiego, jeden z najbogatszych ludzi ówczesnych czasów) zapytany kiedyś, co by dzisiaj zrobił gdyby był normalnym biednym człowiekiem? - odpowiedział:
Znalazłbym sobie prace, zwykłą etatową pracę.
Pracowałbym bardzo ciężko i oszczędzał.
- Za zaoszczędzone pieniądze kupiłbym sobie najlepszy garnitur, najlepsze buty, najlepszą koszulę i najlepszy krawat.
- Tak ubrany poszedłbym do najlepszej restauracji w mieście , usiadłbym przy którymś z wolnych stolików, zamówił sobie herbatę , nastawił uszu i słuchał co mają do powiedzenia ludzie sukcesu , bo w takich miejscach ich spotkasz... i bym się od nich uczył , uczył i uczył...
Jeżeli na przykład słuchasz swoich rodziców, to skończysz jak oni.
Jeżeli słuchasz kolegów, skończysz jak oni. Jeżeli słuchasz Wiadomości, to po pewnym czasie będziesz równie przepełniony goryczą i smutny jak one.
Jeżeli słuchasz szefa, kierownika, skończysz jak oni.
Dlatego słuchaj ludzi, którzy mogą przekazać Ci informacje potrzebne do osiągnięcia Twojego sukcesu, Twojego szczęścia.
Nie wzoruj się na przegranych, jeśli chcesz wygrać.

Robert Krool

czwartek, 20 stycznia 2011

Gdy wrócił do domu płakał przez kilka godzin...


Dziś skupimy się na niesamowicie inspirującej historii Sylvestra Stallone. Każdy z nas ma zapewne różny stosunek do tego aktora. Jednak nie o Rambo, ani nie o Rocky będzie dzisiaj w głównej mierze ten post.

Sylvester od samego początku wiedział, co chce w życiu robić. Jego marzeniem była praca w przemyśle filmowym - zarówno jako aktor, scenarzysta, jak i reżyser. Miał jasno określony cel i świadomość, że tylko w tej branży może się spełnić.
Głównym powodem obrania takiej właśnie drogi życiowej była chęć inspirowania ludzi
. Zachęcania ich do podejmowania wyzwań, realizacji pragnień i stawiania czoła przeciwnościom losu, które jemu samemu towarzyszyły już od urodzenia. Z powodu komplikacji miał częściowy paraliż twarzy, prawy policzek ma nieruchomy, a wykrzywienie niższej wargi i zaburzenia mowy pozostały mu na całe życie.. Zamiast wzbudzać respekt, sam musiał znosić obelgi i przezwiska innych dzieci. Był dzieckiem trudnym, pełnym kompleksów, często zmieniającym szkoły.

W świat filmu chciał wejść zaczynając od aktorstwa. Poszedł do ponad tysiąca pięciuset agencji filmowych w Nowym Yorku i za każdym razem mu odmawiano. Prawda jest taka, że nie ma aż tylu agencji filmowych w tym mieście, tylko, że Stallone w niektórych był po pięć, sześć, a nawet i po dziewięć razy. W końcu udało mu się zagrać w kilku filmach. Grubą przesadą byłoby powiedzieć o tych rolach, że były drugoplanowe. Na ekranie pojawiał się na kilkanaście sekund, nie był wymieniany w czołówkach. Często wcielał się w ofiary pobicia (czyżby sądzono, że ma ku temu naturalne predyspozycje?!?). Jednak swój debiut przed kamerą zaliczył epizodem w komedii... erotycznej. Kilka lat temu mój Przyjaciel zaciekawiony tym faktem, odnalazł ów film. Nosi nazwę Wieczorek u Kitty i Studa (The Party at Kitty and Stud's, 1970). Powiem szczerze, że umieraliśmy ze śmiechu oglądając zaledwie urywek filmu.Ale bynajmniej nie było to spowodowane poziomem artystycznym.

Życie Stallone było usłane odmowami. Jedna po drugiej… i następna… i kolejna. Co więcej nie miał on innych źródeł dochodu. Nieraz szedł spać z pustym żołądkiem. Nie stać go też było na ogrzanie mieszkania. Żonie bardzo nie podobał się taki obrót spraw. Chciała, by jej mąż zrobił coś wreszcie ze sobą, by zaczął regularnie zarabiać. Sytuacja pogarszała się z każdym dniem. Coraz większe pretensje, coraz gorsza atmosfera, coraz częstsze kłótnie. Stallone spytany, dlaczego nie znalazł sobie jakiejkolwiek pracy, skoro było już tak źle, odpowiedział, że to zabiłoby jego marzenia. Nie chciał utracić motywacji, pójść na łatwiznę. Głód sukcesu był jedynym atutem, jaki posiadał, a coraz gorsza sytuacja materialna wyzwalała coraz większą determinację.

Zimą dużo czasu spędzał w bibliotece. Nie był miłośnikiem literatury. Po prostu w domu było tak potwornie zimno, że chodził się tam ogrzać. Pewnego dnia ktoś pozostawił na stoliku zbiór poezji Edgara Alana Poe. Stallone sięgnął po niego, przeczytał całość i… zmienił strategię realizacji swych marzeń. Jak sam wspomina był to jeden z kluczowych momentów w jego życiu. Zamiast skupiać się na sobie, postanowił dotrzeć do innych, poruszyć ich. A zrobić to miał pisząc inspirującą historię.
Jak to w życiu, początki były ciężkie. W końcu jednak udało mu się sprzedać zrodzony w bólach scenariusz do filmu „Paradise Alley”. Sam zagrał w nim wiele lat później, ale na chwilę obecną był to tylko jednorazowy sukces z marnym happy endem w wysokości 100 dolarów. Przyszły aktor, choć żadne znaki na niebie nie wskazywały, że kiedykolwiek nim zostanie, sięgnął dna. Sprzedał biżuterię swojej żony. Zrobił to oczywiście bez jej wiedzy i zgody. Tak zakończyło się ich małżeństwo, ale nie kłopoty Stallone. Najgorszy dzień w jego życiu miał dopiero nadejść. Był już tak biedny, że nie miał na karmę dla swojego psa. Poszedł więc pod sklep monopolowy, by sprzedać pupila za pięćdziesiąt dolarów. Po utargowaniu ceny kupił go jeden z klientów. Stallone za swojego największego przyjaciela dostał dwadzieścia pięć dolarów. Gdy wrócił do domu płakał przez kilka godzin. Jak wspomina, nie było gorszego momentu w jego życiu.

Dwa tygodnie później Muhammad Ali walczył z Chuckiem Wepnerem. Stallone oglądał pojedynek i wtedy właśnie wpadł na pomysł filmu. Dwadzieścia kolejnych godzin spędził na napisaniu całego scenariusza. Bez snu, bez jedzenia. Stworzył historię, o której być może słyszałeś – o nikomu nie znanym bokserze, który nazywał się Rocky Balboa. Teraz trzeba było tylko sprzedać ją jednej z agencji filmowych. W pierwszej powiedzieli mu, że jest ona zbyt przewidywalna, głupia, ze zbyt radosnym zakończeniem. Stallone skrzętnie notował wszystkie uwagi, by odczytać je w oskarową noc, odbierając jedną z trzech statuetek za film (10 nominacji). Zanim jednak do tego doszło odmawiano mu w kolejnych agencjach. W końcu trafił na ludzi, którzy uwierzyli w jego dzieło. Zaoferowali mu za scenariusz 125 tysięcy dolarów. Stallone zgodził się pod warunkiem, że zagra tytułowego Rocky'ego. Producenci nie wyrazili na to zgody. Chcieli do tej roli gwiazdę, a nie pisarza o zdeformowanej twarzy. Stallone miał do wyboru skasować górę forsy, lub wyjść ze swoim scenariuszem. I wyszedł! Kilka tygodni później ta sama agencja zaproponowała 250 tysięcy pod warunkiem rezygnacji z głównej roli. Stallone nie zgodził się. Odrzucił też 325 tysięcy i powiedział, by do niego nie dzwonili, jeśli to nie on będzie miał wcielić się w tytułową postać. Po jakimś czasie telefon znów zadzwonił. Oferta brzmiała następująco: główna rola, 35 tysięcy dolarów i część zysków ze sprzedaży biletów. Stallone przyjął warunki i chyba dobrze na tym wyszedł, gdyż agencja wydając na produkcję „Rocky’ego” jedynie milion, zarobiła… 200 razy tyle.

Stallone z grubym portfelem udał się pod sklep monopolowy. Nie po to, by oblać swój sukces. Czekał tam na faceta, któremu sprzedał psa. Trwało to trzy dni. Gdy się wreszcie pojawił, aktor zaproponował mu sto dolarów za odkupienie pupila. Nowy właściciel nie miał jednak ochoty pozbyć się zwierzaka. Targom nie było końca. Ostatecznie Stallone odzyskał kudłatego przyjaciela za… 15 tysięcy dolarów. Dodatkowo zagwarantował byłemu już właścicielowi rolę w Rockym. Co więcej, wspomniany pies też w tym filmie się pojawia.

To wszystko przypomina nam, że bez względu na okoliczności, jeśli jesteś mocno zdeterminowany do osiągnięcia celu i ze wszystkich sił dążysz do niego, to w końcu jesteś "skazany" na jego osiągnięcie!

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Polowanie na finansowe ŚWIĘTE KROWY

Kilka dni temu kupiłem kolejną książkę [sic!] z cyklu "Doradcy bogatego ojca". Do książki dołączona była płyta DVD, która zawiera 8 zasad w które część z nas jeszcze wierzy, a które to prowadzą nas donikąd!
Są to:
  • IDŹ DO SZKOŁY
  • ZNAJDŹ PRACĘ
  • PRACUJ CIĘŻKO
  • ŻYJ SKROMNIE
  • ODKŁADAJ PIENIĄDZE
  • TWÓJ DOM TO TWOJE AKTYWA
  • POSPŁACAJ DŁUGI
  • INWESTUJ DŁUGOTERMINOWO I DYWERSYFIKUJ SWOJE INWESTYCJE
A oto część tego nagrania


P.S.  Jeśli interesuję Cię ta tematyka lub chciałbyś tylko rozwinięcia tego posta, to napisz mi o tym w poniżej, w komentarzu do tej zajawki
P.S.2 Jest to również kontynuacja posta pt."Bądź sobą", może być najgorszą radą!

sobota, 4 grudnia 2010

Najdziwniejszy Sekret Świata


Kilka dni temu otrzymałem od Przyjaciela pewne nagranie. Było zatytułowane Najdziwniejszy Sekret Świata i pochodziło z 1956 roku. Usiadłem w wygodnym fotelu w ciszy i spokoju słuchając autora "jednej z najlepszych książek motywacyjnych wszech czasów"...




 


dmoz.org

poniedziałek, 11 października 2010

Pieniądze, czyli mit

Dziś będzie bardzo krótko.
Chciałbym jedynie zwrócić Twoją uwagę na doskonałą książkę, nad którą od kilku dni spędzam każdą wolną chwilę.
Mowa tu o książce Bena Sweetlanda, „Bogać się, kiedy śpisz”.
Tytuł posta został zapożyczony właśnie od jednego z rozdziałów w/w książki.

Ósmy rozdział dotyczy tematu pieniędzy
(i jest kontynuacją naszego poprzedniego posta).
Wynika z niego, że pieniądz papierowy to nie jest coś realnego i faktycznie nie kupujemy za niego żadnego produktu. Za pieniądze możemy kupić jedynie ludzką pracę, dzięki której powstał jakiś produkt.
Wniosek?
Nie należy koncentrować się na pieniądzach, które nie są czymś realnym, ale na tych rzeczach i przedmiotach, których pragniesz. Jak to zrobić? O wszystkim dowiesz się jak przestudiujesz całą genialną książkę Sweetlanda.
Żeby zachęcić Cię do lektury „Bogać się, kiedy śpisz” zamieszczam poniżej urywek audiobooka z omawianego rozdziału



Sugeruję potraktować tą książkę poważnie, bo inaczej będziesz żałował tak, jak ten Pan:

"Po zakupie książki musiała poczekać na doczytanie innych. Gdy do niej się "dobrałem" żałowałem, dlaczego nie sięgnąłem wcześniej po nią! To jest jedna z najlepszych, jakie dotąd czytałem. Powinna być jedną z lektur obowiązkowych w szkole.

Przez kilka miesięcy przesłuchałem ją jakieś trzydzieści razy, gdy mnie ogarniają jakieś wątpliwości wybieram losowo jakiś rozdział i zamiast radia w aucie słucham tej książki. Polecam każdemu."

Jacek Pucek, zawód elektryk, elektronik
Ben Sweetland, „Bogać się, kiedy śpisz”

wtorek, 5 października 2010

... po prostu różni mentalnie!


Czy czytaliście kiedyś artykuł, wiersz, książkę albo oglądaliście film, który - jak się później okazało - odmienił Wasze życie?
Jeśli tak, to wiecie o czym piszę, jeśli nie - mam dla Was pewną propozycję.

Kilka słów o... książce Bogaty albo biedny po prosto różni mentalnie!
Może myślisz w tym momencie, że to temat nie dla Ciebie. Jeśli tak, to tym bardziej POWINIENEŚ! Ale do rzeczy!

„Bogaty albo biedny“ ujawnia brakujące ogniwo między pragnieniem sukcesu a jego osiągnięciem!
Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego niektórzy łatwo dochodzą do majątku, a inni mają ciągłe problemy, żeby związać koniec z końcem? Czy ta różnica wynika z ich wykształcenia, inteligencji, umiejętności, wyczucia czasu, nawyków zawodowych, kontaktów, odrobiny szczęścia, czy też może z zawodu, biznesu albo inwestycji, które wybrali?
Szokująca odpowiedź brzmi: z żadnej z tych rzeczy!
W przełomowej książce „Bogaty albo biedny ” T. Harv Eker twierdzi: „Daj mi pięć minut, a powiem ci, jaką będziesz miał finansową przyszłość!”. Eker potrafi to zrobić, rozpoznając indywidualny „schemat pieniędzy i sukcesu”. Każdy z nas ma własny schemat pieniędzy zakorzeniony w podświadomości i to właśnie ten schemat, bardziej niż cokolwiek innego, decyduje o naszym sukcesie finansowym. Możesz wiedzieć wszystko o marketingu, sprzedaży, negocjacjach, akcjach, nieruchomościach i świecie finansów, lecz jeśli twój schemat pieniędzy nie jest nastawiony na wielki sukces, nigdy nie dojdziesz do wielkich pieniędzy – a jeśli jakimś trafem zdobędziesz pieniądze, najprawdopodobniej je stracisz!
„Bogaty albo biedny” to właściwie dwie książki w jednej. Pierwsza część wyjaśnia, jak działa schemat pieniędzy. Z wykładu Ekera, którego cechuje rzadko spotykane połączenie błyskotliwej inteligencji z niezwykłym poczuciem humoru, dowiesz się, jaką zajmujesz pozycję w świecie finansów. Nauczysz się też, jak rozpoznać i skorygować swój schemat pieniędzy, żeby nie tylko zrobić majątek, ale żeby go utrzymać i stale powiększać.
W drugiej części poznasz siedemnaście „zestawów myśli” (każdy "zestaw" to osobny podrozdział - tytuły zamieszczam poniżej), które mówią o tym, w jaki sposób działają ludzie bogaci w odróżnieniu od większości ludzi biednych i średnio zamożnych. Każdy zestaw obejmuje opis praktycznych działań, które powinieneś podjąć, żeby zdecydowanie zwiększyć swoje dochody.


BOGACI
BIEDNI



1
Bogaci myślą: „Tworzę moje życie”
Biedni myślą: „Życie mi się przydarza”
2
Bogaci grają o pieniądze tak, aby wygrać.
Biedni grają o pieniądze tak, żeby nie przegrać.
3
Bogaci są zdeterminowani, żeby być bogaci.
Biedni chcą być bogaci.
4
Bogaci myślą na dużą skalę.
Biedni myślą na małą skalę.
5
Bogaci koncentrują się na szansach.
Biedni koncentrują się na przeszkodach.
6
Bogaci podziwiają innych bogatych.
Biedni nie cierpią bogatych.
7
Bogaci wiążą się z pozytywnie nastawionymi ludźmi, którzy odnoszą sukcesy.
Biedni wiążą się z negatywnie nastawionymi ludźmi, którzy nie odnoszą sukcesów.
8
Bogaci chętnie promują siebie i swoją wartość.
Biedni myślą negatywnie o promocji i sprzedaży.
9
Bogaci są więksi od swoich problemów.
Biednych przerastają problemy.
10
Bogaci nie mają problemów z przyjmowaniem.
Biedni mają problemy z przyjmowaniem.
11
Bogaci wolą wynagrodzenie za wyniki pracy.
Biedni wolą wynagrodzenie za czas pracy.
12
Bogaci myślą: „I to, i to”.
Biedni myślą: „Albo to, albo to”.
13
Bogaci koncentrują się na majątku netto.
Biedni koncentrują się na dochodzie z pracy.
14
Bogaci dobrze zarządzają swoimi pieniędzmi.
Biedni źle zarządzają swoimi pieniędzmi.
15
Bogaci dbają o to, żeby pieniądze ciężko na nich pracowały.
Biedni ciężko pracują na swoje pieniądze.
16
Bogaci działają pomimo lęku.
Biednych powstrzymuje lęk.
17
Bogaci ciągle się uczą i rozwijają.
Biedni uważają, że wiedzą już wszystko.
Celowo podkreśliłem przedostatni zestaw, ponieważ uważam go za "najlepszy z najlepszych"
Jeśli nie wiedzie ci się finansowo tak, jakbyś sobie życzył, to znaczy, że musisz zmienić swój schemat pieniędzy. Niestety, twój obecny schemat zostanie z tobą do końca życia, jeśli go nie zidentyfikujesz i nie skorygujesz – właśnie w tym pomoże ci ta niezwykła książka, która warta jest każdych pieniędzy, ponieważ to co ofiaruje warte jest znacznie więcej.

Zdaniem Ekera, sprawa jest prosta: jeśli będziesz myślał tak, jak myślą ludzie bogaci, i robił to, co oni robią, jest duża szansa, że staniesz się jednym z nich!
A oto kilka deklaracji, które znajdują się na koniec każdego podrozdziału:

Zamiast podsumowania proponuję kilka słów od Sokoła - człowieka, który przez 13 lat był oficjalnie bezdomny, ale jego postawa i sposób myślenia sprawiły, że osiągnął już sporo, mimo młodego wieku. Jest założycielem, pomysłodawcą, współwłaścicielem, brand managerem i członkiem zarządu (01.2006 - 10.2009), a obecnie przewodniczącym rady nadzorczej[3] spółki Prosto Sp. z o.o., w skład której wchodzi wytwórnia płytowa Prosto Label oraz firma odzieżowa Prosto Wear.
Posłuchajcie co ma do powiedzenia w temacie pieniędzy:

wtorek, 18 maja 2010

Niezależność


Dla tych wszystkich, którzy chcą osiągnąć niezależność finansową, ale nie bardzo wiedzą od czego zacząć zamieściłem poniżej bardzo fajne wideo:
!!! KLIKNIJ !!!

wtorek, 11 maja 2010

Zapragnął żółw kąpieli

Zaciekawiła mnie reklama pewnego banku. Przeglądając internet nie mogłem oderwać wzroku od bannera. Reklama przedstawia 3 stronicową książeczkę z krótką historyjką. Oto ona:

Morał jest krótki, ale treściwy. Nie wiem dlaczego, ale przypomniały mi się słowa Roberta Kiyosaki z książki Przepowiednia Bogatego Ojca. Robert pisze:
Jeśli zamierzasz zbudować arkę bogatych, musisz kontrolować jej powstawanie oraz to, co jest na nią ładowane i to, kto nią steruje.

Miliony ludzi liczą dziś na to, że ich plan emerytalny zapewni im środki do życia na emeryturze. Dzięki reformie systemu emerytalnego, obecnie to pracownicy są odpowiedzialni za zaplanowanie swojego finansowego bytu na emeryturze i korzystają z najdłuższej w historii hossy na giełdzie. Gdy plany emerytalne zaczęły być popularne ponad 20 lat temu, bogaty ojciec przepowiedział poważne konsekwencje dla tych, którzy nie będą przygotowani. Stwierdził on: "Reforma systemu emerytalnego zapoczątkowana przez ustawę ERISA ma błędy, z których ludzie nie będą zdawali sobie sprawy w następnych latach".

Dzisiaj nad systemem emerytalnym zebrały się burzowe chmury. Po 20 latach od uchwalenia ustawy, przepowiednia bogatego ojca zaczęła się sprawdzać. 3 kwietnia 2000 r. amerykańska elektroniczna giełda NASDAQ odnotowała największy jak dotąd spadek w ciągu jednej sesji. Robert Kiyosaki ostrzega, że najgorsze jest jeszcze przed nami.

Przepowiednia bogatego ojca dotyczy również wszystkich Polaków. Reforma systemu emerytalnego przeprowadzona w Polsce w drugiej połowie lat 90-tych jest podobna do reformy amerykańskiej z 1974 r. i będzie miała podobne skutki, a największy w historii krach na rynku amerykańskim będzie miał wpływ na całą światową gospodarkę, również na polską.

Bądź przygotowany i zacznij działać

Przepowiednia bogatego ojca nie tylko przekona Cię, że nadchodzi krach na rynku. Pokaże Ci też jak zbudować swoją własną finansową arkę, dzięki której nie tylko przetrwasz burzę, ale jeszcze na niej zarobisz.

Przepowiednię Bogatego Ojca oraz inne publikacje Roberta znajdziesz >>>TUTAJ<<<

środa, 14 kwietnia 2010

Samodyscyplina...

... to klucz do sukcesu w biznesie i życiu osobistym.
Taki pogląd głosi Brian Tracy, uważany przez niektórych za jednego z najbardziej wpływowych liderów biznesu na świecie.
Poniżej załączam filmik w którym przedstawiono postać Brian-a
oraz wspomniany już "Samodyscyplina - klucz do sukcesu w biznesie i życiu osobistym". Zapraszam!










P.S. Podziękowania dla Michała, który jest Inspiracją do napisania tego posta!

niedziela, 6 września 2009

Pokonaj siebie

Szukając inspiracji natrafiłem na książkę Piotra Rosika oraz Wojciecha Rudnego pt. OD ZERA DO MILIONERA. INSPIRUJĄCE HISTORIE LUDZI, KTÓRZY OSIĄGNĘLI SUKCES
"Przypadek" sprawił, że dzisiejszy pos
t łączy się doskonale z poprzednim, będąc jego kontynuacją (a właściwie rozwinięciem części dotyczącej pieniędzy).
Jeśli chcesz poznać pasjonujące historie
twórców takich sieci jak Hilton, McDonald's, Walt Disney i wielu innych, to ZAPRASZAM.

Wielu ludzi tłumaczy się, że nie mogą zostać milionerami, ponieważ mają w życiu różnego rodzaju przeciwności i problemy, które wstrzymują ich drogę do bycia bogatym. W tej książce poznasz historie ludzi, na których drodze również pojawiły się różne przeszkody.
Wszyscy z przedstawionych milionerów swój sukces osiągali od całkowitego zera. A to znaczy, że potrafili zbudować swoje fortuny, mimo że:
  • Nie mieli pieniędzy – Bill Bartman (jeden z najbogatszych ludzi Ameryki) był tak biedny, że przez lata korzystał z darmowej żywności rozdawanej dla ubogich w różnych ośrodkach. Takich przykładów są dziesiątki.
  • Nie mieli wykształcenia – Michael Dell (twórca firmy komputerowej Dell) porzucił studia, aby zająć się rozwojem swojej firmy. W ciągu dwóch lat zaczęła ona mieć już miliony dolarów obrotu.
  • Byli obcokrajowcami w nowym kraju – Arystoteles Onassis w wieku 17 lat wyjechał z domu, biorąc tylko walizkę i 450 dolarów. Po wielu latach był jednym z największych armatorów na świecie.
  • Nie mieli wsparcia od rodziny – Joe Girard, najlepszy sprzedawca samochodów na świecie, przez całe swoje dzieciństwo był maltretowany i bity przez swojego ojca. Zdarzyło się nawet, że trafił do więzienia za kradzież w sklepie.
  • Żyli trudnych czasach kryzysu – Conrad N. Hilton, twórca sieci ekskluzywnych hoteli "Hilton", przetrwał trudny dla branży hotelowej „wielki kryzys” w latach dwudziestych XX wieku, który wielu z jego konkurentów doprowadził do bankructwa.
  • Ponosili porażki – Raymond Albert Kroc, założyciel sieci restauracji McDonald's, zanim stworzył swoje największe dzieło, próbował otwierać inne restauracje, ale bez powodzenia.

Poświęćmy trochę więcej uwagi postaci Ray'a Kroc'a. Robert Kiyosaki często przywołuje postać Ray'a pisząc mniej więcej tak:
Czy potrafisz zrobić hamburgera, który będzie smakował lepiej niż ten od McDonalda? Większość ludzi potrafi - nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.
Ale czy samo to, że potrafisz robić nawet o WIELE lepsze hamburgery sprawi jednak, że będziesz w stanie je sprzedawać? Niestety, nie… A już na pewno wątpliwe, że w wyniku robienia świetnych hamburgerów staniesz się właścicielem wielkiej korporacji.
Warto sobie uprzytomnić, że McDonald's jest liderem na rynku hamburgerów bo maja najlepszy SYSTEM sprzedaży hamburgerów (i system sprzedaży samej franczyzy).
To wszystko zawdzięcza McDonald's właśnie postaci Ray'a Kroc'a.

Urodzony w 1902, zmarł w 1984. Amerykański handlowiec i przedsiębiorca polsko-czeskiego pochodzenia (nazwisko w oryginale brzmiało Kroć lub Kroczewski). Założyciel McDonald’s Corporation. Zaczynał karierę w Lily Tulip Cup Company. Przez 17 lat pracował jako akwizytor (sprzedawca papierowych kubków) oraz pianista w rozgłośni radiowej. W końcu odkrył multimikser Earla Prince’a (nowe urządzenie do robienia koktajli). Porzucił intratną posadę w Lily Tulip i rozpoczął karierę jako wspólnik Prince’a. Podróżował w interesach po całym kraju i sprzedawał wynalazek wspólnika. W tym czasie myślał o założeniu własnej restauracji, podejmował nawet próby uruchomienia własnego biznesu, ale bez powodzenia. W końcu 15 kwietnia 1955 r. otworzył pierwszą restaurację McDonald’s (pomysł braci Dicka i Maca McDonaldów) w formie franczyzy. Specjalnością restauracji były hamburgery i koktajle podawane klientowi w 50 sekund, a wyróżniały ją spośród innych surowe standardy Kroca (wyrażane w sloganie: Quality, Service, Cleanliness and Value), które zapewniły wysoką jakość jej gastronomicznych usług. W końcu Ray odkupił McDonald’s od właścicieli i rozbudował firmę do rozmiarów międzynarodowej korporacji. Współpracowników i menedżerów dobierał spośród salesmanów — ludzi opłacanych od efektów swojej pracy; cenił w nich odwagę, bo zarabiali tyle, ile wypracowali — bez żadnej „siatki ochronnej”. Takim też człowiekiem przez całe swoje życie był Ray Kroc (zmarł 14 stycznia 1984 roku).

Myśli:
● Wierzyłem zawsze, że każdy człowiek tworzy własne szczęście i jest
odpowiedzialny za swoje kłopoty.
● Definicja umiejętności sprzedaży — to delikatna sztuka pozwalania
klientowi zdobyć to na twój sposób.
● Jesteś zielony — i rośniesz, czy dojrzały — i gnijesz?
● Jeżeli pracujesz tylko dla pieniędzy, nigdy tego nie zrobisz, jeśli jednak
kochasz to, co robisz, i zawsze stawiasz klienta na pierwszym
miejscu, sukces będzie twój.
● Jesteś tak dobry, jak ludzie, którzy pracują dla ciebie.
● Jeśli nie ryzykujesz, wylecisz z biznesu.
● Szczęście jest dywidendą potu. Im więcej się pocisz, tym szczęśliwszy
się stajesz.
● To łatwe mieć zasady, kiedy jesteś bogaty. Ale ważną rzeczą jest mieć
zasady, kiedy jest się biednym.
● Nie wymyśliłem hamburgera. Tylko potraktowałem go poważniej niż
ktoś inny...
● Podchodzimy do biznesu hamburgera poważniej niż ktoś inny.
● Miałem 52 lata. Miałem cukrzycę i początkowy artretyzm. Usunięto
mi pęcherzyk żółciowy oraz większość tarczycy... ale byłem przekonany,
że najlepsze przede mną.
● Wierzę w Boga, rodzinę i McDonald’s. Kiedy pracuję, odwracam tę kolejność.
● Żeby odnieść sukces: bądź pierwszy, bądź śmiały, bądź inny.


Przy okazji pozdrowienia dla menedżerki Naty.

P.S.1 Jestem zdecydowanym przeciwnikiem jedzenia w McDonald's! Obejrzyj np. to:




Opisałem tylko postać Raymonda Kroc'a, ponieważ jest niezwykła.
P.S.2 W następnym poście spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: "W jaki sposób oni do tego doszli?" oraz przybliżę postać, która wg. mnie jest najbardziej inspirująca.