Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 stycznia 2013

Aerobiczna Szóstka Weidera (A6W)

A zatem jest - długo wyczekiwany post!

Dlaczego taki temat?
Jeśli przeprowadzisz sondę w której zapytasz ludzi jakie są ich cele / marzenia, to statystycznie co 5 ankietowany odpowie, że chciałby schudnąć.
Takie wnioski nasuwają się po przejrzeniu ponad 250 000 odpowiedzi, więc uważam wyniki za miarodajne.

Niektórzy twierdzą, że życie jest po to, aby realizować cele / spełniać marzenia.
Dlatego wychodząc naprzeciw oczekiwaniom sporej ilości osób, postanowiłem podjąć wyzwanie pod tytułem Aerobiczna Szóstka Weidera.

Oto krótki film w ramach wprowadzenia


Kilka cennych wskazówek:
  • Jeśli ćwiczymy na szorstkim dywanie lub twardych panelach podłogowych warto położyć sobie jakiś koc, karimatę lub choćby prześcieradło. Zapobiegnie to obtarciom skóry i bólom kręgosłupa. Oczywiście podłoże nie może być też zbyt miękkie.
  • Plan został przewidziany na 42 dni, lecz pamiętajcie o zdrowym rozsądku. Został on napisany
    tylko po to, aby nadać ogólną orientację programu. Możemy ćwiczyć 6 dni w tygodniu, wtedy
    program przedłuży się do 7 tygodni ale efekty będą takie same lub chociaż bardzo zbliżone. Tak samo jeśli ćwiczenia wykonujemy wg planu i nie czujemy się na siłach w jakiś dzień, nie wahajmy zrobić sobie dnia (nie dłużej) przerwy. Każdy mięśnień wymaga regeneracji. Nie inaczej jest z mięśniami brzucha.
  • Serie należy wykonywać jedna po drugiej, nie rozkładać ich np. na trzy pory dnia. Pomiędzy seriami wskazane jest ok. 40 sekund odpoczynku. Więcej czasu nie potrzeba, ponieważ mięśnie brzucha są jednymi z najwytrzymalszych mięśni.
  • Nie ma znaczenia o jakiej porze dnia ćwiczymy. Pamiętać należy jedynie o tym, aby przynajmniej pół godziny przed ćwiczeniami nie spożywać posiłków.

    A oto moje efekty:
    "przed"


    "po"

    Musicie w tym miejscu o czymś wiedzieć:

    • Z różnych względów, ale faktem jest, że nie udało mi się ukończyć pełnego cyklu 42 dni za pierwszym razem. Zatrzymałem się na 30 dniu. Za to w ramach rewanżu przy drugim podejściu doszedłem do 30 powtórzeń danego ćwiczenia w serii. Pot i łzy leją się strumieniami przy pierwszej próbie, ale PAMIĘTAJ: NIGDY, PRZENIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ, bo zawsze jest za wcześnie, żeby to zrobić. Poza tym to, że ukończyłem "6" jest zasługą zastosowania tego o czym piszemy od 4 lat na tym blogu. Twoje nastawienie jest kluczem do sukcesu!
      SUKCES = SYSTEMATYCZNOŚĆ x SYSTEM.
      System już masz. Reszta należy do Ciebie.
    • Moje wyniki są efektem 3 krotnego ukończenia 6 Weidera, więc nie nastawiaj się, że już po 6 tygodniach będą wyniki, jak z reklamy Dolce & Gabbana :)


    PS. Uważam, że ćwiczenia bez diety i dieta beż ćwiczeń są pozbawione sensu. W takim stopniu jak studnia bez wody, czy komputer bez dostępu do internetu. Dlatego postaram się namówić mojego serdecznego Przyjaciela Jarka, który na co dzień zajmuje się dietetyką o parę rad i wskazówek pod kątem diety dla osób robiących "6".
    Ja osobiście w ramach diety unikałem tłuszczów i słodyczy (w tym słodkich napojów).
    PS2. Aktualnie jestem w trakcie czwartego wykonywania 6 Weidera. Nie przypadkowo wspomniałem w Postscriptum do poprzedniego posta o zasadzie 21 dni. Weider stał się nawykiem.
    PS3. Polecam w tym miejscu program Caynax A6W na smartfona. Znakomicie ułatwia wykonywanie ćwiczeń.
    PS4. Jeśli masz pytania, służę wskazówkami, jako praktyk, a nie teoretyk. Śmiało pisz na 360rtw [małpka] gmail [kropeczka] com
    PS5.
    Można powiedzieć, że "przypadkowo" dowiedziałem się o tym programie od moich Przyjaciół. Dlatego proszę podziel się  tą informacją ze swoimi znajomymi - być może właśnie czegoś takiego szukają lub mogą być zainteresowani.

środa, 7 listopada 2012

Wyciszenie

Czasami przeglądam strony na których ludzie z całego świata dzielą się z innymi własnymi marzeniami (swoją drogą, to bardzo ciekawe doświadczenie).
Często pojawiają się tam takie pragnienia:
  • Chciałbym odzyskać spokój ducha.
  • Chciałabym osiąngnąć wewnętrzny spokój / harmonię.
 Dlatego przypuszczam, że wśród czytelników naszego bloga znajdzie się kilka osób, które są zainteresowane tematem wyciszenia.

Zacznijmy od filmu, który był impulsem do napisania posta

Kiedy jeszcze nie tak dawno temu pracowałem w sprzedaży, również poszukiwałem jakiegoś sposobu, aby "wyłączyć się", chociaż na chwilę.
Ale nie trzeba zajmować się handlem, żeby doświadczyć presji ze strony przełożonych, klientów, rodziny, etc.
Wtedy człowiek nie marzy o niczym innym, jak o Oazie Spokoju, o chwili wyciszenia.
Część osób twierdzi, że określona suma pieniędzy uczyni ich życie spokojniejsze i czasem tak jest.
Z tym, że nawet miliony na koncie, nie rozwiążą wszystkich problemów. Mało tego, jeśli nie ma solidnych fundamentów psychicznych, to pieniądze przynoszą więcej szkody niż pożytku.
Przykładem może być George Best, Mike Tyson, czy z naszego "podwórka" - Igor Sypniewski


Ale do rzeczy!
2 lata temu trafiłem na takie oto nagranie.
Posłuchaj

To było to czego szukałem.
Za każdym razem, gdy odczuwałem niepokój lub byłem zmęczony psychicznie, sięgałem po hipnozę.
Hipnoza, często kojarzy się z panem w białym fartuchu i wahadełkiem w ręku.
A tymczasem hipnoza to nic innego,  jak stan głębokiego relaksu.
Jednak nie jest to ten sam relaks, którego doświadczamy słuchając relaksacyjnej muzyki lub biorąc gorącą kąpiel.
Różnica polega na tym, że gdy podążamy za wskazówkami osoby wprowadzającej nas w stan hipnozy, wyłącza się myślenie.
Nie błądzimy myślami, nie rozpamiętujemy palących problemów dnia codziennego.
Nie ma na to miejsca, ponieważ koncentrujemy się na wykonywaniu poleceń.
Przekonaj się sam/a:

Materiałów na temat hipnozy jest sporo. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Polecam na przykład poniższy, ale tylko pierwszą część z nagrania (do 13:20 minuty - dla kobiet i 14:18 minuty - dla mężczyzn).
Na drugiej (hipnoza regresyjna) najzwyczajniej się nie znam, więc nie będę się wypowiadał. Oczywiście jak chcesz to możesz posłuchać. Jednak nam w tym momencie zależy jedynie na głębokich stanach relaksu.


Polecam sprawdzić temat na sobie.
Jak mawia Woody Allen, Co tylko działa.

PS. Suplement - z serii "niemożliwych"

czwartek, 13 września 2012

Kto chce odnieść sukces?

...A kto jest gotowy zmienić coś w swoim życiu?

Tym "czymś" jest sposób myślenia i działania.


Otóż to!
Pamiętaj, że aby być tam, gdzie nigdy nie byłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.
Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś.

SUKCES BĘDZIESZ BUDOWAŁ NA NIEWYGODZIE!
Tak mawia mój znajomy, który udowadnia to na własnym przykładzie, że wie co mówi.

Jest taki dociekliwy człowiek, których nazywa się Steve Siebold.
Przez blisko 30 lat usiłował ustalić, co odróżnia milionerów od zwykłych ludzi. Jeździł po świecie i zadawał bogaczom niezliczoną ilość pytań. Okazało się, że to, co determinuje nasz stan posiadania, to sposób myślenia. W zasadzie nic odkrywczego - sprawdź. 
Swoje wnioski Siebold zawarł w książce "Jak myślą bogaci", a esencję wyciągnął z niej serwis businessinsider.com.

Oto 21 zasad, które być może zmienią "coś" w Twoim życiu:
  1. Dla przeciętniaków korzeniem wszelkiego zła są PIENIĄDZE. Według bogatych źródłem zła jest UBÓSTWO. "Przeciętna osoba na skutek prania mózgu wierzy, że bogaci ludzie albo mają farta albo są nieuczciwi". 
  2. Dla przeciętniaków egoizm to wada. Dla bogatych – cnota. "Jeśli nie jesteś w stanie zadbać o siebie, nie masz pozycji do zadbania o innych. Nie możesz dać czegoś, czego nie masz". 
  3. Przeciętniacy mają w mentalności czekanie na bogactwo. Bogaci to ludzie "czynu i działania", zamiast czekać wolą działać.
  4. Przeciętniacy wierzą, że do bogactwa prowadzą wyższe studia. Bogaci wiedzą, że do bogactwa doprowadziła ich specjalizacja. 
  5. Przeciętniacy powtarzają, że „kiedyś to było lepiej”. Bogaci patrzą w przyszłość. 
  6. Przeciętniacy patrzą na pieniądze z ekscytacją. Bogaci myślą o nich logicznie, są jedynie narzędziem, a nie celem samym w sobie. 
  7. Przeciętniacy zarabiają wykonując pracę, której nie cierpią. Bogaci zarabiają na swojej pasji. Co znamienne - Siebold wskazuje, że dla przeciętnych ludzi bogacze mogą jawić się jako pracoholicy. W rzeczywistości jednak robią oni to, co kochają i dlatego poświęcają na to tak dużo czasu. I dlatego odnoszą takie sukcesy.
  8. Przeciętni mają niskie oczekiwania, żeby się nie rozczarować. Bogaci lubią wyzwania i mają duże wymagania. Również albo przed wszystkim wobec siebie. 
  9. Przeciętniak sądzi, że aby być bogatym, trzeba coś zrobić. Bogaci wiedzą, że ważniejsze jest to, kim się jest. "Gdy masy są skupione na zrobieniu czegoś i uzyskaniu z tego natychmiastowego efektu, bogaci uczą się, rozwijają z każdym doświadczeniem, złym lub dobrym. Wiedzą przy tym, że nagrodą za to będzie człowiek sukcesu, który na koniec będzie generował powalające wyniki".
  10. Przeciętni wierzą, że trzeba najpierw mieć pieniądze, by je pomnażać. Bogaci wykorzystują do pomnażania pieniądze innych. 
  11. Zdaniem przeciętniaków rynkiem kieruje logika i strategia. Bogaci wiedzą, że kierują nim emocje i chciwość. "Wiedza o tej stronie ludzkiej natury i jej przełożenia na biznes daje bogatym strategiczną przewagę nad innymi".
  12. Przeciętniacy żyją ponad stan. Bogaci wydają mniej niż zarabiają. Dlatego, dopóki  przeciętny człowiek nie zmieni sposobu myślenia, dopóty nie stanie się bogatym. Niezależnie od tego, ile będzie zarabiał. Sekretem jest zestawienie przychodów i rozchodów. Spójrz np. tutaj
  13. Przeciętniacy uczą swoje dzieci, jak przetrwać. Bogaci uczą je, jak się wzbogacać. 
  14. Przeciętniacy pozwalają, by pieniądze ich stresowały. Bogaci znajdują spokój w swoim dobrobycie. Przeciętni uważają zarabianie pieniędzy za zło konieczne, niezbędne do przedłużenia życia. Bogaci zaś uznają bogactwo za wyzwolenie, dające spokój umysłu.
  15. Przeciętniacy wolą,  rozrywkę niż edukację. Bogaci odwrotnie. I nie kłóci się to z wcześniejszą tezą, według której dla bogaczy studia nie są aż tak ważne. Nie chodzi bowiem o edukację formalną, a "docenienie potęgi uczenia się długo po skończeniu studiów" – twierdzi Siebold. Według niego, pierwsze, co rzuca się w oczy w domu bogacza, to książki pokazujące jak odnieść sukces. "Klasa średnia czyta zaś powieści, tabloidy i magazyny rozrywkowe".
  16. Przeciętniacy uważają bogatych ludzi za snobów. Bogaci chcą po prostu otaczać się ludźmi takimi, jak oni."Kto z kim przestaje..."
  17. Dla przeciętniaków najważniejsze jest oszczędzanie. Dla bogatych – zarabianie. 
  18. Przeciętniacy obchodzą się z pieniędzmi ostrożnie. Bogaci wiedzą, kiedy zaryzykować. 
  19. Przeciętniacy uwielbiają wygodę. Bogaci znajdują wygodę w niepewności.

    Zarobienie wielkich pieniędzy zazwyczaj wiąże się z wielkim ryzykiem – którego klasa średnia nie chce podejmować, bo jej "fizycznym, psychologicznym i emocjonalnym celem jest wygoda". Ludzie sukcesu zaś wiedzą, że dorobienie się bogactwa nie jest łatwe, a wygoda bywa niszcząca – bo prowadzi do lenistwa. Dlatego bogaci szybko uczą się, jak czuć się komfortowo w stanie niepewności.

  20. Przeciętniacy nigdy nie znajdują powiązania między zdrowiem i pieniędzmi. Bogaci wiedzą, że pieniądze mogą uratować im życie. 
  21. Przeciętniacy uważają, że muszą wybierać między szczęśliwą rodziną, a bogactwem. Bogaci wiedzą, że mogą mieć je jednocześnie. 

Na koniec coś dla miłośników fotografii i piękna przyrody

PS. Podziękowania dla Michała za inspirację!

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Woda - Wielka Tajemnica...

...to film dokumentalny, którego celem jest prezentacja badań właściwości wody.
Jak większość tego typu materiałów - ma swoich zwolenników i przeciwników.
Zobaczcie i oceńcie sami


środa, 30 maja 2012

Problemem są nasze oczekiwania

W tym miejscu szczególne podziękowania dla Michała - współtwórcy tego bloga.
Pomimo tego, że od jakiegoś czasu nie publikuje już swoich tekstów, to nadal czynnie uczestniczy w tworzeniu tej strony. Dostarczając sporo wartościowych materiałów oraz inspiracji.
Dzięki Michał!

Poniższy film jest tego przykładem.
Blisko godzinny materiał (zapewniam, że warto poświęcić ten czas) zawierający rozważania buddyjskiego opata na temat tego CZY ŻYCIE JEST DO BANI?



wtorek, 17 stycznia 2012

"Moim kolejnym celem jest wyprawa w przestrzeń kosmiczną."

Zobacz historię człowieka, który "oszukał śmierć" i chociaż jest nieuleczalnie chory, jego marzenia są większe niż niejednego zdrowego.

"Stephena Hawkinga cechuje niesłabnący entuzjazm, który pozwolił mu osiągnąć tak wiele mimo ogromu cierpienia. Dzięki swej kosmicznej sile woli wciąż wygrywa walkę z dramatyczną diagnozą sprzed półwiecza.
Pielęgniarka podaje mi zwisającą bezwładnie dłoń Stephena Hawkinga, bym mógł się z nim przywitać. Choć twarz profesora wciąż wygląda młodzieńczo, nie sposób nie dostrzec straszliwego dramatu choroby, która od prawie 50 lat niszczy jego organizm. Mimo to nie czuję wcale litości – jedynie podziw.
W 1963 roku ten bystry, ambitny, 21-letni doktorant Cambridge dowiedział się, że cierpi na nieuleczalne schorzenie układu nerwowego (jak okazało się później, na nietypową postać stwardnienia zanikowego bocznego) i ma przed sobą najwyżej dwa lata życia. Neurodegeneracyjna choroba zaatakowała nerwy kontrolujące mięśnie Hawkinga, odciskając piętno na jego ciele, a następnie także na zmysłach, psychice i intelekcie.
8 stycznia Hawking obchodził 70 urodziny. Z tej okazji w Cambridge odbyła się konferencja na jego cześć, na którą zaproszono 27 prelegentów, światowej sławy specjalistów od czarnych dziur, kosmologii i fizyki fundamentalnej.
Gdy ciało odmówiło przed wielu laty Hawkingowi posłuszeństwa, użył on swego umysłu, by wyruszyć w kosmiczną podróż do początków czasu i przestrzeni. Oto historia człowieka, który nie poddał się wyrokowi medycyny i od nowa napisał prawa fizyki.
(...)
Mimo fatalnej medycznej diagnozy Hawking przebył od tamtego czasu lata świetlne, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Nigdy się nie skarżył ani nie użalał nad sobą: wspomina, że z początku ukojenia szukał w muzyce Wagnera. – Doniesienia prasowe, jakobym zaczął wtedy ostro pić, są przesadzone – mówi.
Hawking odzyskał życiowy optymizm i nadzieję, gdy poznał Jane Wilde, studentkę językoznawstwa, którą poślubił w 1965 roku. Postęp jego choroby spowolnił, a on rzucił się w wir badań, zmieniając się z genialnego, choć leniwego studenta w pracoholika. Pierwszy raz zwrócił uwagę kolegów po fachu pod koniec lat 60., kiedy podjął współpracę z Rogerem Penrose. Naukowcy zauważyli, że prawa fizyki – zwłaszcza teoria względności Einsteina – czasami przestają działać, czego efektem jest zjawisko zwane osobliwością. Wykazali, że jeżeli ogólna teoria względności jest prawidłowa, to tego typu osobliwości musiałyby występować wewnątrz czarnych dziur – oraz najprawdopodobniej w początkowych stadiach wszechświata. Koncepcja ta sugeruje, że osobliwości pojawiają się na początku i końcu przestrzeni oraz czasu, które powstały w trakcie Wielkiego Wybuchu i załamują się wewnątrz czarnych dziur.
(...)
Kariera Hawkinga rozwijała się, ale jego choroba niestety również postępowała. Gdy w 1983 roku wystąpił w programie "Horizon" na BBC, mówił niewyraźnie i trudno było go zrozumieć. Wkrótce musiał poddać się tracheotomii i całkowicie utracił zdolność mowy: był w stanie komunikować się jedynie unosząc brwi i wybierając w ten sposób pokazywane mu na kartkach literki.
(...)
W życiu prywatnym Hawkingowi też nie zawsze wiodło się najlepiej. Wraz z Jane doczekali się trojga dzieci – Lucy, Roberta i Tima – ale rozstali się w 1991 roku. Jedną z kości niezgody były różnice natury religijnej: oczywista implikacja najbardziej śmiałej teorii Hawkinga, kosmologii kwantowej, głosi, że powstanie i ewolucję świata można wyjaśnić całkowicie prawami fizyki, bez odwołania do stwórcy. Choć Hawking nieraz nazywał nadrzędną teorię kosmosu "poznawaniem umysłu Boga", rozumie to sformułowanie metaforycznie. Kiedyś powiedział mi: "Można rzec, że prawa fizyki są dziełem Boga, ale jest to bardziej definicja Boga, niż dowód Jego istnienia". Jane nie potrafiła też do końca poradzić sobie z presją sławy i brzemieniem niepełnosprawności męża, ani samodzielnie podołać jego opiece. Na szczęście byli małżonkowie pogodzili się w 2006 roku, po rozwodzie Hawkinga z drugą żoną Elaine Mason, która wcześniej była jego opiekunką.
Mimo stanu zdrowia – oraz niemałych zasług, które już dawno powinny być uhonorowane Nagrodą Nobla – Hawking nie przestaje prowadzić badań. Jego najnowsza duża praca, napisana wspólnie z Thomasem Hertogiem z Paryża i Jimem Hartle z Kalifornii, podejmuje próbę głębszej interpretacji zjawiska inflacji kosmologicznej, zadziwiającego rozrostu wszechświata w jego wczesnym stadium. Naukowcy sugerują, że wszechświat miał wiele różnych początków i historii – a co więcej, doświadczył ich wszystkich. Owa "odgórna" kosmologia zakłada, że teraźniejszość "wybiera" jedynie te warianty historii, które prowadzą do obecnego stanu.
Tymczasem w naszym obserwowalnym wszechświecie Hawkingowi żyje się coraz trudniej. Do swojego gabinetu przyjeżdża zwykle popołudniami, a w ostatnich miesiącach znacznie częściej odwiedzał szpital Papworth. Niekiedy ma problemy z oddychaniem i potrzebuje respiratora, co jeszcze bardziej utrudnia komunikację z opiekunkami, asystentami i rodziną. Lucy mówi, że trwają prace nad nową technologią, która ma odczytywać fale mózgowe Hawkinga i przekładać je na jego charakterystyczny głos; pomaga w tym francuski neurobiolog i informatyk Philip Low. Koncern Intel, który od lat za darmo dostarcza Hawkingowi urządzenia komputerowe i komunikacyjne, również pracuje nad metodą zautomatyzowanej interpretacji ograniczonej mimiki twarzy profesora.
W czasie kariery Hawkinga kosmologia awansowała z niszowej dziedziny na pozycję jednej z najbardziej fascynujących nauk – w dużej mierze dzięki jego inspiracji i wkładowi. Profesor podkreśla, że "cudownie jest żyć i móc prowadzić badania z fizyki teoretycznej".
Ośrodek Kosmologii Teoretycznej oraz Intel zorganizowały w dniu urodzin Hawkinga sympozjum poświęcone stanowi wszechświata. 20 stycznia otwarta zostanie z kolei wystawa w londyńskim Science Museum. Kuratorzy dołożyli wszelkich starań, by uchwycić ducha wielkiego dzieła wybitnego uczonego. Lucy Hawking przyznaje jednak, że najtrudniej jest ukazać inny kluczowy element biografii jej ojca: niesłabnący entuzjazm, który pozwolił mu osiągnąć tak wiele mimo ogromu cierpienia. Dzięki swej kosmicznej sile woli, Hawking wciąż wygrywa walkę z dramatyczną diagnozą sprzed półwiecza."

Autor: Roger Highfield Źródła: Daily Telegraph, Onet.pl

niedziela, 20 listopada 2011

Miniemerytura

4-godzinny tydzień pracy, Tima Ferrissa. Znasz już tę książkę z posta
O Wolności - w Dzień Niepodległości. Dlaczego ponownie do niej wracam? W rozdziale "Miniemerytury..." znajduje się historia, która stała się inspiracją dla pewnego muzyka. Ale po kolei...


Oto wspomniana historia:
"Amerykański biznesmen na polecenie lekarza wybrał się na urlop do małej meksykańskiej wioski nad brzegiem morza. pierwszego ranka nie mógł spać po pilnym telefonie z biura, więc wyszedł na pomost, by pozbierać myśli. Przy przystani cumowała tylko jedna malutka łódka rybacka, a w niej kilka olbrzymich tuńczyków żółtopłetwych. Amerykanin pochwalił ryby Meksykanina.

- Jak dużo czasu zajęło ci ich złapanie? - spytał Amerykanin
- Tylko chwilkę - odpowiedział Meksykanin zaskakująco dobrą angielszczyzną.
- Dlaczego nie zostałeś na morzu dłużej, aby nałapać więcej ryb? - pytał dalej Amerykanin.
- Tyle wystarczy mi dla wyżywienia mojej rodziny i obdarowania przyjaciół - powiedział Meksykanin, przekładając ryby do kosza.
- Ale... Czym poza tym się zajmujesz?

Meksykanin spojrzał na niego i uśmiechnął się.

- Długo śpię, trochę wędkuję, bawię się z dziećmi, w czasie sjesty odpoczywam z moją żoną Julią, co wieczór idę do miasta, gdzie popijam wino i gram z amigos na gitarze. Żyję pełnią życia i jestem bardzo zajęty, senor.

Amerykanin uśmiechnął się i wyprostował.

- Sir, jestem po studiach MBA na Harvardzie i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu ryb, a potem kupić sobie większą łódź. Za jakiś czas będziesz mógł kupić kilka łodzi i łowić jeszcze więcej. W końcu dorobisz się całej floty kutrów rybackich.

- Zamiast sprzedawać swój połów pośrednikowi - ciągnął dalej - będziesz mógł dostarczać ryby bezpośrednio do konsumentów, a kiedyś nawet otworzyć własną przetwórnię. Będziesz kontrolował produkty, przetwarzał je i dystrybuował. Musisz oczywiście wyrwać się z tej małej rybackiej wioski, zamieszkać w stolicy swojego kraju, potem w Los Angeles, a w końcu w Nowym Jorku, gdzie będziesz mógł prowadzić własne, rosnące wciąż przedsiębiorstwo z odpowiednią kadrą zarządzającą.

Meksykański rybak spytał:

- Ale, senor, ile czasu zajmie mi to wszystko?
Na to Amerykanin odpowiedział:
- Od piętnastu do dwudziestu lat, najwyżej dwadzieścia pięć.
- A co potem, senor?

Amerykanin roześmiał się i odpowiedział:

- To właśnie najlepsza część życia. We właściwym czasie będziesz mógł zrobić ofertę publiczną i sprzedać akcje swojej firmy, dzięki czemu staniesz się bardzo bogaty. Możesz zarobić miliony.

-Miliony, senior? A co potem?

- Potem możesz przejść na emeryturę, przeprowadzić się do małej rybackiej wioski nad brzegiem morza, długo spać, trochę wędkować, bawić się z dziećmi, spędzać z żoną sjestę, a wieczorami wychodzić do miasta, by napić się wina i pograć na gitarze z przyjaciółmi."
...
W tym miejscu przestawiam Ci Adama "Łonę" Zielińskiego, genialnego rapera, który idealnie wpasowuje się w klimat tego bloga.

Posłuchaj jego wersji historii o biznesmenie:



PS. Podobny temat opisaliśmy w poście Gap Year, czyli pomysł na rok swego życia
PS2. Więcej utworów Łony znajdziesz w mixie (29 kawałków) na YouTubie KLIKNIJ

piątek, 18 listopada 2011

Piękny interes


Historia życia Anity Roddick pokazuje, jak dzięki pomysłowości i determinacji można zostać bizneswoman z prawdziwego zdarzenia. Roddick stworzyła słynną sieć drogerii z kosmetykami naturalnymi. Dzisiaj jej sklepy istnieją w 55 krajach świata – sprzedając bogaty wachlarz produktów - od balsamów, kremów i mydeł po perfumy i sól do stóp.

Anita Roddick urodziła się w 1942 roku w małym miasteczku południowej Anglii, w rodzinie włoskich emigrantów, jako trzecia z czwórki rodzeństwa. Smykałkę do interesów odziedziczyła po przodkach. Jej dziadek robił najlepsze lody w okolicy, a matka założyła niewielki klub nocny El Cubana, w którym Anita poznała swojego późniejszego męża i ojca swoich dzieci, Szkota Gordona Roddicka.

Przez kilka lat po ukończeniu studiów pracowała jako bibliotekarka w dzienniku The International Herald Tribune, a także nauczycielka historii i jęz. angielskiego. Gdy wyszła za mąż za Gordona  postanowiła otworzyć z nim w Brighton restaurację typu „bed and breakfast”. Interes nie szedł dobrze, na domiar złego mąż okazał się niespokojnym duchem, którego ciągnęło w świat. Po kilku latach zostawił Anitę z dwiema córkami, bez środków do życia i wyruszył w wymarzoną podróż dookoła obu Ameryk na grzbiecie konia.

Jak wizja zamienia się w rzeczywistość

Był 1976 rok, Anita miała 34 lata i dwoje dzieci na utrzymaniu. Wpadła na pomysł sporządzania kosmetyków według naturalnej receptury. Pierwsze preparaty: balsamy, mydła i kremy robiła własnoręcznie z tego co znajdowało się w jej spiżarni – różnego rodzaju przypraw, owoców, olejów roślinnych i oliwy z oliwek. Pakowała je w to co miała pod ręką: szklane słoiki, buteleczki z korkiem, apteczne próbki na mocz. Dołączała kartki z opisem, co kosmetyk zawiera i z czego jest sporządzony. Z początku swoje wyroby wkładała w wiklinowy koszyk i sprzedawała je, chodząc od drzwi do drzwi.

Zachęcona dobrą sprzedażą, założyła niewielki sklepik w angielskim uzdrowisku Brighton. Sprytnie wykorzystała sytuację usytuowania swojego lokalu między dwoma zakładami pogrzebowymi. Podając się za właścicielkę domu pogrzebowego zadzwoniła do lokalnej gazety i poskarżyła się, że nowo otwarty sklep z kosmetykami prowadzi kobieta, którą sponsoruje mafia! To był strzał w dziesiątkę. Według zasady: „nieważne co o tobie mówią, ważne by mówili” przysporzyła sobie i swoim produktom darmowego rozgłosu.

Bezpłatna reklama i niskie ceny kosmetyków zrobiły swoje. Po kilku miesiącach Anita otworzyła kolejny sklep w Chichester w garażu należącym do Iana McGlinna, który pożyczył jej 4 tys. funtów w zamian za połowę udziałów w firmie (podobno żaden bank nie chciał jej udzielić kredytu). Kiedy Gordon wrócił z wyprawy, pomógł rozkręcać interes. Wpadł na pomysł wprowadzenia franczyzy, dzięki której każdy, kto miał trochę pieniędzy, mógł otworzyć The Body Shop w dowolnym miejscu na świecie. Pomysł świetnie się sprawdził.

Ekologia w biznesie?

Od początku działalności Roddick opowiadała się przeciwko testowaniu kosmetyków na zwierzętach i za rozwojem krajów Trzeciego Świata. Proste składniki do kosmetyków - miód, orzechy, banany, kakao – kupowała bezpośrednio od drobnych wytwórców z 25 krajów świata, przykładowo, aloes z Gwatemali, masło kakaowe z Ghany, czy olejek marula z Namibii. W 1990 roku Roddick zatrudniła antropologa, który miał wyszukiwać rdzenne składniki kosmetyczne i tradycyjne sposoby pielęgnacji skóry i włosów przez kobiety w różnych częściach globu.

Roddick nie była jedynie ekologiczną bizneswoman, ale i aktywistką działającą na rzecz praw człowieka, profilaktyki zdrowia i ochrony środowiska naturalnego. Wielokrotnie włączała się w akcje przeciwko testowaniu kosmetyków na zwierzętach, przemocy domowej, stosowaniu kary śmierci, wycinaniu puszczy amazońskiej czy wykupywaniu przez koncern Shell ziemi bogatej w złoża ropy naftowej od nigeryjskich chłopów. Działała również  na rzecz np. ratowania wielorybów, wspierała Amnesty International czy walkę z wirusem HIV. W 1990 roku powołała własną fundację charytatywną, której celem jest działanie na rzecz wszystkich powyższych założeń, jak i wspiernie małych społecznych organizacji, nie mających szans na oficjalne dotacje.

Nie wszystkim podobał się ten ekologiczny look Roddick. Nie dowierzano, że produkty składają się ze składników nie testowanych wcześniej na zwierzętach. Owszem, dziennikarze z angielskiej telewizji Chanel 4 twierdzili, że gotowe produkty nie były testowane na zwierzętach, ale dowodzili również, że działanie prawie połowy ich składników było wcześniej sprawdzane na szczurach czy królikach. Do krytyki dołączyła się i prasa. Tak jak gazety pisały wcześniej o Roddick „The Queen of Green” albo „Matka Teresa kapitalizmu” , tak od połowy lat 90-tych zaczęły ją i jej markę krytykować: „The Guardian”, „The Sunday Times”, i  „Vanity Fair” ujawniły, że Roddick, chwaląc się naturalnością swoich produktów, stosuje w nich – podobnie jak zwykłe firmy kosmetyczne – chemiczne składniki: sztuczne zapachy, barwniki, konserwanty.

Podejrzenia i zarzuty nie przeszkodziły Anicie Roddick zdobyć wielu prestiżowych nagród za działalność na rzecz ochrony środkowiska i działalność charytatywną. W 1998 – „The Financial Times” umieścił jej firmę na 27. miejscu listy najbardziej szanowanych firm na świecie, rok później firma uznana została przez Consumers Association za drugą najbardziej zaufaną markę w Wielkiej Brytanii. Wyróżnienie spotkało również samą Roiddick, gdy w roku 2003 otrzymała z rąk brytyjskiej królowej szlachecki tytuł.

Bizneswoman

Roddick mawiała: „istotą biznesu nie powinny być jedynie pieniądze i chciwość, lecz odpowiedzialność za społeczne dobro”.  Niemniej jej działalność zaczęła przynosić milionowe zyski.

W 2006 roku Roddick wykonała ryzykowny krok, odsprzedając za setki milionów funtów swoją firmę koncernowi kosmetycznemu L'Oreal, który nie miał zamiaru zrezygnować z testów na zwierzętach. Wiele osób było tym oburzonych i zaskocznych. Roddick tłumaczyła, że sprzedaż firmy miała być impulsem dla kosmetycznego koncernu, aby wprowadził etyczne zmiany także u siebie...

Założycielka kosmetycznego giganta zmarła 10 września 2007 roku z powodu wylewu krwi do mózgu. W dniu jej śmierci, udekorowano kirem witryny ponad 2 tys. sklepów The Body Shop w 55 krajach świata. Zgodnie z jej wolą i słowami – „Nie chcę umrzeć w bogactwie. Pieniądze są dla mnie niczym" – majątek zarobiony na kosmetykach, został rozdzielony między organizacje walczące o prawa człowieka, ekologiczne, feministyczne i charytatywne.

 Autor: Emilia Kunikowska, Źródło: PortalWiedzy.onet.pl
Jeśli robisz coś dobrze, rób to jeszcze lepiej. Bądź odważny i pierwszy. Bądź inny niż wszyscy. Bądź sprawiedliwy.
Anita Roddick

środa, 29 czerwca 2011

Życie jest przygodą dla odważnych - albo niczym...


       W 1882 roku dziewczynka w wieku niemowlęcym dostała wysokiej gorączki. Tak wysokiej, że omal nie zmarła. Udało się jej przeżyć, ale gorączka pozostawiła swoje piętno. Przestała ona widzieć i słyszeć. Z racji tego, że nie słyszała, to nie mogła także posługiwać się mową.
Więc, w jaki sposób to dziecko, które utraciło wzrok i słuch w wieku 19 miesięcy zostało pisarką i publicznym mówcą o światowej sławie?
Helena Keller urodziła się 27 czerwca 1880 roku w Alabamie, jako córka wydawcy gazetowego. Przed chorobą była żywotnym i zdrowym dzieckiem o pogodnym, przyjaznym usposobieniu. Umiała chodzić, a także mówić kilka prostych słów. Gorączka chorobowa odcięła ją od świata zewnętrznego, pozbawiając ją wzroku i słuchu. Czuła się jakby wrzucono ją do ciemnej, więziennej celi, z której nie można było uciec.
Na szczęście Helena nie była osobą, która łatwo się poddaje. Wkrótce rozpoczęła poznawać świat za pomocą pozostałych zmysłów. Chodziła wszędzie za swoją matką, trzymając się jej sukienki. Dotykała ona i wąchała wszystkiego co napotkała na swojej drodze, a także odczuwała dotykowo ręce innych ludzi, aby "zobaczyć" co oni robili. Naśladowała również ich działania i wkrótce była w stanie wykonać pewne prace sama jak: dojenie krów lub ugniatanie ciasta. Nauczyła się nawet rozpoznawać ludzi, odczuwając ich twarze lub ubrania, posługując się zmysłem dotyku. Potrafiła także powiedzieć, w jakiej znajdowała się części ogrodu na podstawie zapachu różnych roślin i odczucia rodzaju powierzchni po której stąpała.
Do 7 roku życia wymyśliła ponad 60 różnych znaków za pomocą, których mogła rozmawiać ze swoją rodziną. Jeśli miała ochotę na chleb, to udawała, że kroi bochenek chleba i smaruje masłem kromki. Jeśli chciała loda to otulała się swoimi ramionami i udawała, że trzęsie się z zimna.

Niezwykłość i niepowtarzalność Heleny polegała na tym, że była ona niesamowicie inteligentna, a także wybitnie wrażliwa. Jednak nawet ona miała pewne ograniczenia tj. nie była wszechstronna.
W wieku 5 lat Helena zaczęła zdawać sobie sprawę z tego, że różni się od innych ludzi. Zauważyła, że jej rodzina nie posługiwała się takimi znakami jak ona, lecz mówiła za pomocą ust. Stawała czasem pomiędzy dwoma osobami i dotykała ich warg. Helena nie mogła zrozumieć co oni mówią i sama nie była w stanie wypowiedzieć niczego zrozumiałego. Chciała rozmawiać, ale bez względu na to jak się starała, nie mogła zrozumieć, co do niej mówiono. Wprawiało ją to w taką złość, że notorycznie miotała się po całym pokoju, kopiąc i krzycząc w stanie frustracji. Wraz z wiekiem jej frustracja wzrastała a ataki wściekłości były coraz częstsze. Stawała się szalona i niesforna. Jeśli nie otrzymała tego, co chciała, to wściekała się tak długo, aż jej rodzina ustąpiła i dała jej to na co miała ochotę.
Faworyzowanymi przez nią manierami było: zabieranie innym ludziom jedzenia z talerzy, ciskanie delikatnymi przedmiotami o podłogę. Raz nawet udało się jej zamknąć matkę w spiżarni. W końcu stało się jasne, że trzeba coś z Heleną uczynić. Więc tuż przed jej siedemnastymi urodzinami, rodzina załatwiła jej prywatną nauczycielkę - Annę Sullivan.

Anna Sullivan pochodziła z bardzo biednego środowiska. Utraciła wzrok w wieku 5 lat i trafiła do przytułku, gdy jej rodzina "rozpadła się". W końcu uzyskała miejsce w Szkole Perkinsa dla Niewidomych w Bostonie. Tutaj otrzymała przezwisko Spitfire (złośnica, sekutnica) z powodu swojej niegrzeczności i złego zachowania. Na szczęście dyrektor uprzytomnił sobie, że gdyby nauczyła się ona właściwie zachowywać to byłaby jedną z najbardziej utalentowanych uczennic. Po kilku latach i dwóch udanych operacjach przywracających jej wzrok skończyła edukację ze stopniem naukowym. Stało się jasne dla dyrektora, że była ona jedyną osobą, która mogła wychowywać Helenę Keller. Anna wkrótce uświadomiła sobie przyczynę napadów złego humoru u Heleny. Wiedziała, że gdyby była w stanie nauczyć Helenę porozumiewania się, to stałaby się ona inną osobą. Pomimo tego, zanim mogła ona uczyć to dzikie dziecko, to musiała najpierw nad nim zapanować. Kiedy starała się namówić Helenę do zrobienia czegokolwiek, to nie podobało jej się, gdy Helena krzyczała, kopała i gryzła. Anna wygrywała w końcu te bitwy z Heleną po prostu siłą woli i wytrwałością.
Następny przełom w zachowaniu Heleny nastąpił, gdy Anna zdecydowała się ją nauczyć alfabetu ręcznego. Są to znaki, w których każda litera ma swoje oznaczenie na ręku osoby głuchoniewidomej i jest przez nią odczuwana dotykowo. Każda litera ma oddzielne oznaczenie. Znaczy to, że słowa i zdania mogą być wypowiadane. Metoda ta także umożliwia formułowanie złożonych wypowiedzi. Anna zaprowadziła Helenę do pompy wodnej i wypompowała wodę na jej dłonie. Podczas wykonywania tej czynności wypowiedziała ona po kolei każdą literę słowa WATER (WODA). Powtarzał tę czynność aż do skutku. Nagle Helena zdała sobie sprawę z tego, że pojedyncze znaki stanowią litery, które tworzą słowo WODA. W tej samej chwili uświadomiła sobie także, iż wszystkie inne słowa na świecie muszą mieć nazwę. Biegała dotykając wszystkiego, co mogła napotkać na swojej drodze i pytała Annę, jak te napotkane przedmioty się nazywają.
Anna kontynuowała nauczanie Heleny w ten sposób przez kilka następnych lat. Mówiła ona Helenie o wszystkim co działo się wokoło nich. Przeliterowywała wszystko na jej dłoni, używając raczej pełnych zdań niż pojedynczych słów. W taki sposób Helena zdobywała dużą liczbę informacji, jakby była dzieckiem słyszącym. Anna wyposażała zarazem swoją uczennicę w słowa i pojęcia, które byłyby jej potrzebne w chwili, gdy byłaby ona przygotowana do mówienia. Anna zwracała uwagę na to, uczyć Helenę tych przedmiotów, realizować te tematy, które ją interesowały. Anna dyskutowała z Heleną na każdy temat, który przyszedł tej ostatniej do głowy. W taki sposób Anna potrafiła utrzymać zainteresowanie swojej uczennicy na wielu tematach. Prowadziło to także do tego, że brali oni udział w fascynujących czynnościach np. żeglowanie, saneczkarstwo, narciarstwo.

W rezultacie Helena stała się bardziej stonowana i wkrótce nauczyła się czytać i pisać w brajlu. Nauczyła się także dotykowego odczytywania mowy z ust tj. odczuwania układu warg po ich ruchach i wibracji za pomocą opuszek palców. Opisana wyżej metoda nazywa się TADOMA, a pełną sprawność w posługiwaniu się nią uzyskało bardzo niewielu ludzi. Helena nauczyła się także mówić, co stanowiło najważniejsze osiągnięcie dla osoby, która utraciła słuch. W końcu Anna zdecydowała, że Helena potrzebuje więcej formalnych wskazówek, jeśli ma zaspokoić swoją ambicję wstąpienia do college'u. W 1888 roku wstąpiły do Instytutu Perkinsa dla Niewidomych w Bostonie. Tutaj Anna kontynuowała naukę Heleny, ale z pomocą oprzyrządowania i książek będących na wyposażeniu szkoły. Potem w 1894 roku wstąpiły do Szkoły Wrighta-Humasona dla Głuchych w Nowym Jorku. Anna uczęszczała na lekcje razem z Heleną i pełniła funkcję jej tłumacza. Anna "wystukiwała" na dłoni Heleny, to co mówili do niej nauczyciele i przepisywała książkę za książką w brajlu.
Helena udowodniła, że jest wybitną uczennicą kończąc Radcliffe College ze stopniem naukowym w 1904 roku. Miała fenomenalną zdolność do koncentracji i zapamiętywania, a także wykazywała uporczywą determinację dla osiągnięcia sukcesu. Kiedy przebywała w college'u napisała książkę pod tytułem: Historia mojego życia.
tutaj znajdziesz ciekawy artykuł
Historia mojego życia - Helen Keller

Pozycja ta okazała się być ogromnym sukcesem finansowym. Za pieniądze,które otrzymała za napisanie tej książki kupiła sobie dom.
Helena była bardzo religijna, a jej wiara stymulowała ją do coraz dokładniejszego poznawania świata. Zaczęła uzmysławiać sobie, że na świecie jest wielka niesprawiedliwość, a ludzie nie są traktowani sprawiedliwie - tak samo. Ślepota była często powodowana przez chorobę, która była z kolei następstwem biedy panującej w społeczeństwie. Helena została socjalistką, domagając się równouprawnienia kobiet i wyższych płac dla klasy pracującej. Pomogła także w założeniu Amerykańskiej Fundacji na rzecz Niewidomych mającej na celu zapewnienie świadczeń na wyższym poziomie dla ludzi z inwalidztwem wzroku.
Helena podróżowała po kraju, wygłaszając wykład za wykładem. Napisano o niej kilka książek i zrobiono kilka filmów o jej życiu. W końcu stała się tak słynna, że była zapraszana za granicę i przyjmowano ją z wielkimi honorami na zagranicznych uniwersytetach. W 1932 roku została wiceprezesem Królewskiego Narodowego Instytutu dla Niewidomych w Zjednoczonym Królestwie.
Po jej śmierci w 1968 roku założono na jej cześć stowarzyszenie do walki ze ślepotą w krajach rozwijających się. Obecnie ta organizacja - Helen Keller International jest jedną z największych organizacji pracujących z ludźmi niewidomymi na świecie.

Helena Keller nie odniosła by tak wielkiego sukcesu, gdyby nie jej genialna nauczycielka - Annie Sullivan, która towarzyszyła jej wszędzie przez prawie 50 lat. Bez pomocy swojej wiernej nauczycielki Helena prawdopodobnie pozostawałaby w wyalienowanym świecie, jak w pułapce, z której nie ma ucieczki.
Nie ma jednak także wątpliwości, że Helena Keller była jednostką wybitną, wybitnie zdolną. Była ona niezwykle inteligentna, wrażliwa i zdecydowana. Z pewnością była pierwszą osobą głuchoniewidomą, która odniosła sukces życiowy tej miary. Jednak nie jest ona jedyną osobą głuchoniewidomą, której się powiodło. Jest po prostu najlepszą z najlepszych.
Być może największym jej sukcesem był fakt przekonania innych, o tym, że kalectwo nie jest tragedią i czymś niemożliwym do przezwyciężenia.
Pewna Japonka powiedziała o Helenie Keller:
"Przez wiele pokoleń tj. przez więcej niż jesteśmy w stanie policzyć, opuszczaliśmy ze smutkiem głowę i godziliśmy się ze ślepotą i nędzą. Ta głuchoniewidoma kobieta z dumą unosi swoją głowę i uczy nas jak pokonywać trudności przez własną pracę i śmiech. Przynosi ona światło i nadzieję naszej duszy".

"Życie jest przygodą dla odważnych - albo niczym."
"Czasem tak długo wpatrujemy się w zamknięte drzwi, że nie dostrzegamy tych, które się otworzyły."
 Helena Keller

sobota, 23 kwietnia 2011

Praca - The Work


Byron Kathleen Reid, kobieta biznesu i matka żyjąca w wysokiej pustyni południowej Kalifornii, popadła w głęboką depresję w trzydziestych latach swojego życia. W okresie dziesięcioletnim jej depresja pogłębiła się i Katie, jak na nią mówią, spędziła prawie dwa lata ledwie mogąc ruszyć się z łóżka, była pogrążona w myślach samobójczych. Wtedy, pewnego ranka, z głębi rozpaczy, doświadczyła zmieniającej życie realizacji.

Katie zauważyła, że gdy wierzyła, że coś powinno być inne niż jest ("Mój mąż powinien mnie bardziej kochać", "Dzieci powinny mnie bardziej doceniać") cierpiała, i że gdy nie wierzyła w te myśli, czuła spokój. Zdała sobie sprawę, że to, co powodowało jej depresję, to nie był świat ją otaczający, ale jej przekonania na temat otaczającego ją świata.

W przebłysku wglądu Katie dostrzegła, że nasze próby znalezienia szczęścia były odwrócone do góry nogami - zamiast beznadziejnie próbować zmienić świat, aby dopasował się do naszych myśli jaki "powinien" być, możemy zakwestionować te myśli i poprzez spotkanie z rzeczywistością taką jaka jest doświadczyć niewiarygodnej wolności i radości. Katie opracowała prostą, ale skuteczną metodę wglądu nazywaną Pracą, która pomaga w dokonaniu tej transformacji w praktyce. Jako rezultat, obłożnie chora, samobójcza kobieta, została wypełniona miłością do wszystkiego, co przynosi życie.

Wgląd Katie w umysł jest potwierdzony przez najnowsze badania w psychologii poznawczej i Praca została porównana do dialogu Sokratesowego, nauczania buddystów i programu 12-stu kroków. Ale Katie stworzyła swoją metodę bez żadnej wiedzy religii czy psychologii. Praca opiera się całkowicie na bezpośrednim doświadczeniu tej kobiety w jaki sposób cierpienie jest tworzone i w jaki sposób jest
zakończone. To jest zdumiewająco proste, dostępne ludziom każdego wieku i doświadczenia i nie wymaga niczego więcej prócz kartki papieru, długopisu i otwartego umysłu. Katie od razu zauważyła, że dawanie ludziom jej wglądu lub odpowiedzi miało niewielką wartość, zamiast tego - oferuje ona proces, który daje ludziom ich własne odpowiedzi. Pierwsi ludzie poddani jej Pracy potwierdzali, że doświadczenie było transformujące i wkrótce dostawała ona zaproszenia, aby uczyć tego procesu publicznie.

A oto mała próbka sposobu myślenia, który może sporo zmienić


Metoda Katie składa się z 4 następujących pytań, które mają zakwestionować wybraną myśl:

1. Czy to prawda?
2. Czy możesz mieć absolutną pewność, że to prawda?
3. Jak reagujesz, jak się czujesz, kiedy wierzysz, że ta myśl jest prawdziwa?
4.
Kim był(a)byś bez tej myśli?
Odwrócenie polega na doświadczeniu tego, co jest przeciwieństwem wybranej myśli – poczuciu emocji z tym doświadczeniem związanej.

Te 4 pytania, zwane przez Katie „Pracą” wyglądają na pozór niewinnie. Ale ich cel jest wielki: prowadzą nas do samo urzeczywistnienia prawdziwej natury poprzez wyrugowanie cierpienia. Kiedy badamy myśl, która wywołuje w nas napięcie, przekonujemy się naocznie, że jest ona nieprawdziwa. Kiedy już ostatecznie zakwestionujemy jakąś myśl, nie może nas ona nigdy więcej zranić, a ostatecznie w ogóle przestaje się pojawiać. „Nie uwalniam się od myśli” – twierdzi Katie. „Wychodzę im naprzeciw ze zrozumieniem. Wtedy to one uwalniają się ode mnie”.

Witaj w Pracy!

Na koniec prezent - Mini Książeczka Katie Byron
kliknij na link

http://skocz.pl/dcqwv

środa, 8 grudnia 2010

Oswoić stres


Spocone ręce, załamany głos, pustka w głowie, trzęsące się  kolana – to typowe objawy stresu, które każdy z nas przeżył niejeden raz. Stres może motywować do działania, jednak najczęściej potrafi uprzykrzyć życie.
Stres to współczesna choroba cywilizacyjna. Szybkie tempo życia, wysokie wymagania wobec siebie, chęć zadowolenia wszystkich, pragnienie bycia najlepszym  - wszystkie te czynniki wpływają na naszą psychikę i utrudniają codzienne funkcjonowanie. Coraz więcej osób korzysta z pomocy psychologów, gdyż nie może poradzić sobie z paraliżującym stresem.
Czym jest stres?
Stres to fizyczna lub psychiczna reakcja organizmu na wymagania, jakie mu stawiamy. Od ich rodzaju i intensywności zależy nasze zachowanie. Ludzie różnie reagują na stresujące sytuacje, zależy to przede wszystkim od ich wrażliwości, odporności i stanu psychicznego.
Objawy zestresowania
Zagrożenie lub nieprzewidziana sytuacja sprawiają, że organizm uwalnia hormony i inne substancje chemiczne, na skutek których nasze narządy i organy reagują w określony sposób. Zachodzą wówczas reakcje charakterystyczne dla stresu. Fizjologicznie zwiększa się ilość czerwonych krwinek, które bardziej dotleniają mózg. Mięśnie stają się napięte, rośnie temperatura ciała. Te reakcje objawiają się przez spocone ręce, zaciśnięte zęby i pięści, przyspieszony oddech, szybsze bicie serca, nadmierne pocenie się, suchość w ustach, drżenie dłoni. Pobudzone zostają niemal wszystkie układy wewnętrzne, między innymi krwionośny, oddechowy i nerwowy.
Te jednostkowe objawy mogą mieć poważniejsze skutki przy długotrwałym stresie. Konsekwencje stresu, który trwa przez długi czas to:
  • rozkojarzenie, problemy z koncentracją
  • bezsenność
  • trudności w oddychaniu
  • nerwica i depresja
  • popadanie w nałogi
  • wrogie nastawienie do ludzi
  • niezadowolenie z życia seksualnego
  • poczucie niepokoju
  • czasami nawet myśli samobójcze.
Jak widać stres może nie tylko utrudnić codzienne, jednostkowe czynności, ale wpłynąć na całe nasze dotychczasowe życie. Osoby, które żyją w ciągłym stresie mają nieudane życie małżeńskie, które często kończy się rozwodem, słaby kontakt z rodziną i dziećmi, są rozgoryczeni, niechętni do innych i niezadowoleni z życia.
Przyczyny stresu
Dla każdego z nas różna sytuacja może wywołać uczucie zestresowania. Są jednak momenty, które dla większości z nas są stresujące. To przede wszystkim:
  • śmierć najbliższej osoby
  • rozwód
  • więzienie
  • ślub i przygotowania do ślubu
  • zmiana lub utrata pracy
  • ciąża
  • święta
Praktycznie można pokusić się o stwierdzenie, że stres może wywołać niemal wszystko, nawet codzienny hałas, zanieczyszczenie środowiska czy nawet notoryczny brak czasu.
Stresorami, czyli przyczynami stresu, mogą być  również czynniki, na które nie mamy wpływu, jak na przykład klęski żywiołowe, wojny, choroby itp.
  Boże, daj mi tę łaskę,
bym przyjął to, czego nie mogę zmienić.
Daj odwagę, bym zmieniał to, co zmienić mogę.
I mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.

Reinhold Niebhur
To, czy i w jakim stopniu reagujemy na daną stresującą sytuację, zależy od naszej psychiki, charakteru i wytrzymałości. Również  niska samoocena, błędne interpretowanie sytuacji sprawiają,  że bardziej niż inni odczuwamy silny stres.
Stres w pracy
Wolnorynkowa gospodarka, a także pogłębiający się kryzys gospodarczy powodują,  że coraz częściej doświadczamy ogromnego stresu także w pracy. Według najnowszych badań, to obecnie jedna z najczęstszych przyczyn naszego zdenerwowania. Możemy tu wymienić m.in. presje na jak najlepsze wyniki,  despotycznego przełożonego, długie godziny pracy, brak równowagi między życiem służbowym a osobistym, brak poczucia bezpieczeństwa (ryzyko zwolnienia) czy niedopasowanie naszego potencjału do zadań.
Jak sobie radzić?
Przed stresem nie uciekniemy. Nawet ci, którzy mówią, że nigdy się  nie stresują, tak naprawdę odczuwają to uczucie, gdyż  nie są w stanie uciec przed naturalnymi reakcjami organizmu. Dlatego im szybciej nauczymy się radzić z tym uczuciem, tym prędzej odnajdziemy spokój i stabilność emocjonalną.
Wielu z nas nieświadomie podejmuje walkę ze stresem poprzez:
  • skupienie się na emocjach – napięcie, które towarzyszy stresującej sytuacji, rozładowujemy przez płacz, krzyk, fizyczny wysiłek. Kiedy to nie pomaga sięgamy po alkohol lub środki uspokajające. Należy jednak pamiętać, że problemu nie rozwiązujemy i prędzej czy później będziemy musieli się z nim zmierzyć
  • skupienie się na problemie – przeprowadzamy samodzielnie lub razem z najbliższymi analizę sytuacji. Jest to dobry sposób, ponieważ spojrzenie na daną sytuację oczami innej osoby pozwala zauważyć wiele innych aspektów. Wsparcie bliskich również mobilizuje nas do rozwiązania stresującego problemu
  • unikanie – w obliczu stresu zajmujemy myślami czymś innym, uciekamy od problemu. Można na przykład intensywnie czytać książki, aby nie myśleć o swoich problemach lub zająć się porządkowaniem mieszkania. Jest to jednak działanie na krótką metę, ponieważ w konsekwencji nie rozwiązujemy problemu.
Pozytywne nastawienie
Od naszej odporności psychicznej zależy reagowanie na stres. Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy ćwiczyć swojej psychiki, aby w przyszłości łatwiej znosić stresujące sytuacje. Ciągła samokrytyka i wygórowane ambicje z pewnością nie pomogą w spokojnym życiu. Samokrytyka jest potrzebna, jednak zbyt surowe podejście do swojej osoby, może działać destrukcyjnie.
Doceniajmy swoje duże i małe sukcesy, czerpmy z nim energię, zauważajmy i zachowujmy w pamięci pozytywne chwile oraz bądźmy optymistami. To naprawdę pomaga!
Ćwiczenia relaksacyjne
To najszybszy sposób na pokonanie stresu. Dzięki nim rozluźnimy mięśnie, uspokoimy oddech i odprężymy umysł. Pięć minut wyciszenia w dowolnie wybranym miejscu sprawi, że znajdziemy dodatkowe rezerwy siły do walki ze stresem. Najpopularniejszym ćwiczeniem jest rozluźnianie barków oraz mięśni szyi i karku. W tym celu należy usiąść prosto, rozluźnić ciało i spokojnie oddychając podnosić delikatnie ramiona tak, jakby chciało się nimi dotknąć uszu. Następnie powoli i spokojnie należy obrócić głowię w prawo, następnie w lewo. Idealną propozycją jest również odprężające rozciąganie ciała. W tym celu w pozycji siedzącej lub stojącej należy rozciągać mięśnie ciała tak, jakbyśmy chcieli być dłużsi.
Zdrowa dieta to podstawa
Stres powoduje szybkie zużywanie glukozy w organizmie oraz witamin i mikroelementów. Dlatego bez wyrzutów sumienia można zjeść czarną czekoladę, która jednocześnie poprawi humor. Pamiętajmy o owocach i warzywach w codziennej diecie. Działanie antystresowe wykazuje seler naciowy, orzechy włoskie, zielona fasolka szparagowa, brokuły, jaja, ziemniaki, pomarańcze i czarne porzeczki.
Uważajmy na używki! Wiele osób sięga po alkohol w stresującej sytuacji i poprawia w ten sposób swoje samopoczucie. Dzieje się tak dlatego, że alkohol podwyższa ciśnienie, rozszerza drobne naczynia, co skutkuje utratą ciepła.
Picie alkoholu nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ nie stawiamy czoła problemowi, jedynie przed nim uciekamy. Z biegiem czasu będzie nam coraz trudniej poradzić sobie ze stresem.
Wysiłek rozładuje
Sport to zdrowie – ta zasada sprawdza się również w walce ze stresem. Bieganie, jazda na rowerze, taniec, spacer – wszystkie te czynności pozwalają zapomnieć na chwilę o problemie i skoncentrować myśli wokół innych tematów. Dla wielu z nas spokój przynosi ćwiczenie jogi, inni preferują intensywny aerobik. Ważne, abyśmy wybrali taki wysiłek fizyczny, który sprawia przyjemność. Wówczas organizm wytworzy endorfiny, czyli substancje, które wykazują działanie przeciwbólowe, relaksacyjne i odprężające.
Małe rzeczy pomocne w walce ze stresem
  • rozluźnienie z pewnością przyniesie spokojna muzyka lub dźwięki przypominające naturę, jak na przykład szum morza lub lasu, śpiew ptaków
  • czytanie ulubionej książki również pozwala zapomnieć o stresie. Ciekawa fabuła wciąga i przenosi w inny wymiar
  • gorąca kąpiel z zapachowymi olejkami uspokaja i rozluźnia napięcie mięśni
  • gorąca herbata ziołowa z pewnością uspokoi
  • drugi człowiek stanowi największe wsparcie – pomoże rozmowa z najbliższymi, wspólna analiza problemu, zwierzenie problemów
  • sen doda sił – zdrowy, spokojny sen pomoże zregenerować organizm. Nie należy spać krócej niż 7 godzin, a przed pójściem spać solidnie wywietrzyć sypialnię.
Przed stresem nie uciekniemy, dopadnie nas w nieprzewidzianym momencie i z pewnością sparaliżuje ciało oraz psychikę. Pamiętajmy jednak, aby nie oddawać mu kontroli nas swoim organizmem i za każdym razem wyciągać wnioski, które pozwolą ograniczyć niekorzystny wpływ kolejnego jego ataku.

Artykuł pochodzi z serwisu doz.pl. Autorką jest Kinga Nowak

niedziela, 18 kwietnia 2010

You Are So Beautiful...


W pewnej książce autorka opisała prosty sposób by nie popaść w paranoję.

Z portalu plotkarskiego skopiowała na tapetę komputera nieretuszowane zdjęcie Kate Moss, od lat ikony mody, świetnie opłacanej modelki. Kate pali papierosy, zażywa narkotyki, imprezuje na okrągło, a na niezliczonych okładkach magazynów prezentuje nienaganną fryzurę i cerę bez skazy, zupełnie jakby każdy kolejny dzień zaczynała od wizyty w salonie piękności.

Kiedy patrzę na nieretuszowane zdjęcie nieuczesanej Kate z pryszczem na brodzie, od razu widzę medialny świat we właściwych proporcjach i uśmiecham się do siebie w lustrze.

Dla wszystkich kobiet, aby w końcu uświadomiły sobie, że są tak piękne, na ile sobie pozwolą.

Ku pokrzepianiu serc załączam 2 filmiki:
  • Gwiazdy bez makijażu



  • Tworzenie piękności



P.S. Ze szczególną dedykacją dla Tygrysicy...







Elefanta.pl

środa, 25 listopada 2009

Czy przetrwa jedynie 500 mln ludzi?


Przeszło tydzień temu otrzymałem od koleżanki e-mail z bardzo wymownym dopiskiem "Zerknij na te linki, to ważne!"

Jako że temat zdrowia nie jest mi obojętny, znalazłem w końcu czas, aby podzielić się z Tobą tymi ważnymi informacjami

List zawierał odnośniki m. in. do tych materiałów:





Coś Wam powiem, blisko rok temu mój Przyjaciel fascynował się tzw. Teoriami Spiskowymi. Traktowałem z "przymrożeniem oka" historie wg. których planuje się redukcję rasy ludzkiej do 500 milionów osób. Niestety te "bajki" stają się pomału faktem, no bo jak wyjaśnić "lobbing szczepieniowy"?!?!?!? Dla mnie to już nie jest nawet podły sposób na zarobienie pieniędzy kosztem innych - to jest (nie bójmy się tego słowa) LUDOBÓJSTWO!!!

To co znajdziecie w tym poście, to zaledwie promil informacji na ten temat. Na dowód tego przytaczam dzisiejszy artykuł z onet.pl zatytułowany Nowa grypa to farsa? Sensacyjne wyniki śledztwa.

Pandemia nowej grypy może okazać się największą aferą korupcyjną naszych czasów. Do takiego wniosku doszli dziennikarze duńskiej gazety "Information", którzy przeprowadzili śledztwo dotyczące związków ekspertów medycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z największymi firmami farmaceutycznymi.
Koncerny te zarabiają ogromne pieniądze na sprzedaży preparatów przeciwko grypie.

Zaniepokojenie wywołuje fakt, że wielu naukowców, zasiadających w różnych komitetach WHO, przedstawia się jako niezależni eksperci, a w istocie figurują na liście płac farmaceutycznych gigantów - mówi profesor epidemiologii Tom Jefferson, badacz z Cochrane Center w Rzymie. Naukowiec podkreśla, że choć naturalne środki zaradcze przeciw grypie, jak higiena i częste mycie rąk, mogą być skuteczniejsze, to w dokumentach WHO wspomina się o tym zaledwie kilka razy, podczas gdy o szczepionkach kilkadziesiąt.

O śledztwie duńskich dziennikarzy pisze rosyjski dziennik "Nowye Izviestia". Gazeta wyjaśnia, że wielu naukowców pracujących w WHO, ukrywa fakt otrzymywania pieniędzy od światowych gigantów farmaceutycznych.

Jak uważają pytani przez duńską gazetę specjaliści, przyczyną przesadzonej reakcji WHO na wirusa A/H1N1 jest udana kampania PR-owska przeprowadzona przez ekspertów organizacji. Niektórzy z nich są pracownikami kompanii farmaceutycznych.

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła stan pandemii pod naciskiem grupy ekspertów, na czele której stoi Albert Osterhaus wirusolog z Erasmus Medical Center w Rotterdamie. Holenderski rząd prowadzi dochodzenie ws. jego działalności, ponieważ okazało się, że otrzymuje on pieniądze od kilku firm farmaceutycznych produkujących szczepionkę na nową grypę.


P.S. Jeśli bardziej niż temat zdrowia zaciekawił Cię temat Teorii Spiskowych więcej informacji na ten temat znajdziesz np. na http://iluminaci.pl/

niedziela, 6 września 2009

Pokonaj siebie

Szukając inspiracji natrafiłem na książkę Piotra Rosika oraz Wojciecha Rudnego pt. OD ZERA DO MILIONERA. INSPIRUJĄCE HISTORIE LUDZI, KTÓRZY OSIĄGNĘLI SUKCES
"Przypadek" sprawił, że dzisiejszy pos
t łączy się doskonale z poprzednim, będąc jego kontynuacją (a właściwie rozwinięciem części dotyczącej pieniędzy).
Jeśli chcesz poznać pasjonujące historie
twórców takich sieci jak Hilton, McDonald's, Walt Disney i wielu innych, to ZAPRASZAM.

Wielu ludzi tłumaczy się, że nie mogą zostać milionerami, ponieważ mają w życiu różnego rodzaju przeciwności i problemy, które wstrzymują ich drogę do bycia bogatym. W tej książce poznasz historie ludzi, na których drodze również pojawiły się różne przeszkody.
Wszyscy z przedstawionych milionerów swój sukces osiągali od całkowitego zera. A to znaczy, że potrafili zbudować swoje fortuny, mimo że:
  • Nie mieli pieniędzy – Bill Bartman (jeden z najbogatszych ludzi Ameryki) był tak biedny, że przez lata korzystał z darmowej żywności rozdawanej dla ubogich w różnych ośrodkach. Takich przykładów są dziesiątki.
  • Nie mieli wykształcenia – Michael Dell (twórca firmy komputerowej Dell) porzucił studia, aby zająć się rozwojem swojej firmy. W ciągu dwóch lat zaczęła ona mieć już miliony dolarów obrotu.
  • Byli obcokrajowcami w nowym kraju – Arystoteles Onassis w wieku 17 lat wyjechał z domu, biorąc tylko walizkę i 450 dolarów. Po wielu latach był jednym z największych armatorów na świecie.
  • Nie mieli wsparcia od rodziny – Joe Girard, najlepszy sprzedawca samochodów na świecie, przez całe swoje dzieciństwo był maltretowany i bity przez swojego ojca. Zdarzyło się nawet, że trafił do więzienia za kradzież w sklepie.
  • Żyli trudnych czasach kryzysu – Conrad N. Hilton, twórca sieci ekskluzywnych hoteli "Hilton", przetrwał trudny dla branży hotelowej „wielki kryzys” w latach dwudziestych XX wieku, który wielu z jego konkurentów doprowadził do bankructwa.
  • Ponosili porażki – Raymond Albert Kroc, założyciel sieci restauracji McDonald's, zanim stworzył swoje największe dzieło, próbował otwierać inne restauracje, ale bez powodzenia.

Poświęćmy trochę więcej uwagi postaci Ray'a Kroc'a. Robert Kiyosaki często przywołuje postać Ray'a pisząc mniej więcej tak:
Czy potrafisz zrobić hamburgera, który będzie smakował lepiej niż ten od McDonalda? Większość ludzi potrafi - nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.
Ale czy samo to, że potrafisz robić nawet o WIELE lepsze hamburgery sprawi jednak, że będziesz w stanie je sprzedawać? Niestety, nie… A już na pewno wątpliwe, że w wyniku robienia świetnych hamburgerów staniesz się właścicielem wielkiej korporacji.
Warto sobie uprzytomnić, że McDonald's jest liderem na rynku hamburgerów bo maja najlepszy SYSTEM sprzedaży hamburgerów (i system sprzedaży samej franczyzy).
To wszystko zawdzięcza McDonald's właśnie postaci Ray'a Kroc'a.

Urodzony w 1902, zmarł w 1984. Amerykański handlowiec i przedsiębiorca polsko-czeskiego pochodzenia (nazwisko w oryginale brzmiało Kroć lub Kroczewski). Założyciel McDonald’s Corporation. Zaczynał karierę w Lily Tulip Cup Company. Przez 17 lat pracował jako akwizytor (sprzedawca papierowych kubków) oraz pianista w rozgłośni radiowej. W końcu odkrył multimikser Earla Prince’a (nowe urządzenie do robienia koktajli). Porzucił intratną posadę w Lily Tulip i rozpoczął karierę jako wspólnik Prince’a. Podróżował w interesach po całym kraju i sprzedawał wynalazek wspólnika. W tym czasie myślał o założeniu własnej restauracji, podejmował nawet próby uruchomienia własnego biznesu, ale bez powodzenia. W końcu 15 kwietnia 1955 r. otworzył pierwszą restaurację McDonald’s (pomysł braci Dicka i Maca McDonaldów) w formie franczyzy. Specjalnością restauracji były hamburgery i koktajle podawane klientowi w 50 sekund, a wyróżniały ją spośród innych surowe standardy Kroca (wyrażane w sloganie: Quality, Service, Cleanliness and Value), które zapewniły wysoką jakość jej gastronomicznych usług. W końcu Ray odkupił McDonald’s od właścicieli i rozbudował firmę do rozmiarów międzynarodowej korporacji. Współpracowników i menedżerów dobierał spośród salesmanów — ludzi opłacanych od efektów swojej pracy; cenił w nich odwagę, bo zarabiali tyle, ile wypracowali — bez żadnej „siatki ochronnej”. Takim też człowiekiem przez całe swoje życie był Ray Kroc (zmarł 14 stycznia 1984 roku).

Myśli:
● Wierzyłem zawsze, że każdy człowiek tworzy własne szczęście i jest
odpowiedzialny za swoje kłopoty.
● Definicja umiejętności sprzedaży — to delikatna sztuka pozwalania
klientowi zdobyć to na twój sposób.
● Jesteś zielony — i rośniesz, czy dojrzały — i gnijesz?
● Jeżeli pracujesz tylko dla pieniędzy, nigdy tego nie zrobisz, jeśli jednak
kochasz to, co robisz, i zawsze stawiasz klienta na pierwszym
miejscu, sukces będzie twój.
● Jesteś tak dobry, jak ludzie, którzy pracują dla ciebie.
● Jeśli nie ryzykujesz, wylecisz z biznesu.
● Szczęście jest dywidendą potu. Im więcej się pocisz, tym szczęśliwszy
się stajesz.
● To łatwe mieć zasady, kiedy jesteś bogaty. Ale ważną rzeczą jest mieć
zasady, kiedy jest się biednym.
● Nie wymyśliłem hamburgera. Tylko potraktowałem go poważniej niż
ktoś inny...
● Podchodzimy do biznesu hamburgera poważniej niż ktoś inny.
● Miałem 52 lata. Miałem cukrzycę i początkowy artretyzm. Usunięto
mi pęcherzyk żółciowy oraz większość tarczycy... ale byłem przekonany,
że najlepsze przede mną.
● Wierzę w Boga, rodzinę i McDonald’s. Kiedy pracuję, odwracam tę kolejność.
● Żeby odnieść sukces: bądź pierwszy, bądź śmiały, bądź inny.


Przy okazji pozdrowienia dla menedżerki Naty.

P.S.1 Jestem zdecydowanym przeciwnikiem jedzenia w McDonald's! Obejrzyj np. to:




Opisałem tylko postać Raymonda Kroc'a, ponieważ jest niezwykła.
P.S.2 W następnym poście spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: "W jaki sposób oni do tego doszli?" oraz przybliżę postać, która wg. mnie jest najbardziej inspirująca.

wtorek, 14 lipca 2009

"Bo takie jest nasze prawo..."


Długo zastanawiałem się czy temat o odżywianiu pasuje do tematyki tego bloga, aż w końcu trafiłem na stronę o tematyce psychologii stosowanej - i co tam znalazłem?
"Chcesz poprawić swoją, pamięć, refleks, wytrzymałość mięśni, samopoczucie, wygląd etc.?"


Eureka! Jasne, że powinienem tu o tym napisać, ponieważ życie w zdrowiu to nasze prawo. Nie odbierajmy go sobie sami.
Ale po kolei.

Pewnie znasz teorię głoszącą, że jesteśmy tym co jemy - pójdźmy tym tropem.



Blisko półtora roku temu trafiłem na ten oto film, od którego wszystko się zaczęło:



Pomyślałem sobie - "To ma sens!"
Kupiłem coś w rodzaju sokowirówki i od tej pory regularnie piłem soki z owoców i warzyw organicznych (szkoda, że w Polsce żywność organiczna to wciąż zjawisko rzadko spotykane).
Jeśli napiszę, że wstąpiły we mnie nowe moce, to skłamię. Dostałem takiego POWERA, że niemal wyskakiwałem z łóżka każdego poranka ( z wyjątkiem 5.00, która była dla mnie środkiem nocy:). Nie wspominając o zdrowej skórze, błyszczących oczach, mocnych paznokciach, itp, itd. (Capivit A+E to przy tym wielkie g...)

Naprawdę sama zmiana sposobu żywienia może odmienić Twoje życie. Spójrz tutaj:



Więcej informacji na ten temat zawiera poniższe wideo:



A na koniec coś ku przestrodze. Informacja z którą zrobisz co zechcesz, ale nie powiesz, że nie wiedziałaś / nie wiedziałeś.





oraz



Co jest najśmieszniejsze w ludziach: Zawsze myślą na odwrót:
Spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem.

Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie.
Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości.
Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.
Paulo Coehlo, Być jak płynąca rzeka
Za dwadzieścia lat będziesz bardziej rozczarowany rzeczami, których nie zrobiłeś niż tymi, które zrobiłeś. Zatem, odrzuć cumy. Odpłyń z bezpiecznego portu. Złap wiatr w żagle. Eksploruj. Miej marzenia. Odkrywaj.
Mark Twain