sobota, 2 stycznia 2010

Cele, nie marzenia...


Witajcie w Nowym, 2010 roku :)
Z Nowym Rokiem, nowe wyzwania. Proponuję zatem od razu przejść do rzeczy.
Zacznijmy od cyklu poświęconego realizacji noworocznych postanowień, celów, etc.
Masz już jakieś? To dobrze.
Nie masz jeszcze? Tym bardziej powinieneś przeczytać te posty.

Zacznijmy od krótkiej historii:
Wszystkie oczy skierowane są na boisko, napięcie rośnie. Drużyna FC Barcelony całkowiciepanuje nad piłką. Dzięki wspaniałej pracy nóg piłka wydaje się żywa. Przemieszcza się z jednego końca boiska na drugi z szybkością błyskawicy, gotowa do poddania się strzałowi. Z tłumu zgromadzonego na stadionie zaczynają padać rozgrzewające okrzyki: "strzelać, strzelać!".
Ale wyznaczony do oddania strzału napastnik rozgląda się bezradnie. Nie ma bramki, jak wiec może strzelać? Nie strzela się nie mając celu. Pantomima zamienia się w pandemonium. Zawodnicy popadają w dezorientację, rozczarowanie, rozgoryczenie. Mecz kończy się jeszcze przed gwizdkiem sędziego. Nie można rozgrywać meczu piłkarskiego bez bramek, wszyscy o tym wiemy, musi być jakiś CEL do oddania strzału.

Często zachowujemy się podobnie jak dzieci w sklepie z zabawkami, łapiemy do ręki jakąś zabawkę, by po chwili odstawić ją i sięgnąć po następną. Kiedy spoglądamy w przeszłość, zaczynamy rozumieć, dlaczego nie osiągnęliśmy sukcesu czy też nie zdobyliśmy pieniędzy, posady,domu albo nie wykonaliśmy czegoś, czego powinniśmy byli dokonać. Musimy stworzyć w swoich sercach odpowiednio uzasadniony cel i przystąpić do jego realizacji. Należy uczynić go głównym przedmiotem myśli... i działań.

Do dzieła:
  1. Po jasnym sprecyzowaniu czego chcesz, napisz to na kartce papieru jako zamierzenie w czasie teraźniejszym, np. „Do końca 2010 roku osiągam... ”,
  2. Stwórz jasny i klarowny obraz swojego pragnienia. Czasem stworzenie obrazu w umyśle zajmuję parę tygodni. Pragniesz domu? Jak duży, ile pokoi, dywany są w kształcie, meble są z ciemnego drewna czy jasnego, gdzie są okna, ile drzew w ogrodzie posiadasz, jak wysoka jest trawa, jak wygląda Twój dom z góry (boku), co widzisz wyglądając przez okno? Gdzie bawi się Twój syn, córka?

Pomocne mogą okazać się poniższe pytania:
  • Wymień pięć najważniejszych wartości w twoim życiu?
    To zadanie ma ci pomóc zdać sobie sprawę, co jest dla ciebie najważniejsze, a przy okazji, co jest mniej ważne lub całkiem nieistotne. Kiedy już określisz pięć najważniejszych wartości w twoim życiu, uporządkuj je w kolejności ważności od jednego do pięciu.
  • Jakie są dziś trzy najważniejsze cele w twoim życiu?
    Odpowiedź napisz w ciągu 30 sekund. Prawdopodobnie pojawią się same.
  • Co zrobiłbyś, gdybyś jutro wygrał na loterii milion złotych w gotówce ?
    Jak zmieniłbyś swoje życie? Co byś kupił? Co zacząłbyś robić, a co przestał? Wyobraź sobie, że masz tylko dwie minuty, by wypisać odpowiedzi i że będziesz mógł uzyskać tylko to, co udało ci się zapisać.
„Osoba bez wyraźnego celu głównego, jest równie bezradna jak statek bez kompasu”

Co miałem na myśli pisząc w tytule: "Cele, nie marzenia..." ?
- dowiesz się jutro :D


środa, 25 listopada 2009

Czy przetrwa jedynie 500 mln ludzi?


Przeszło tydzień temu otrzymałem od koleżanki e-mail z bardzo wymownym dopiskiem "Zerknij na te linki, to ważne!"

Jako że temat zdrowia nie jest mi obojętny, znalazłem w końcu czas, aby podzielić się z Tobą tymi ważnymi informacjami

List zawierał odnośniki m. in. do tych materiałów:





Coś Wam powiem, blisko rok temu mój Przyjaciel fascynował się tzw. Teoriami Spiskowymi. Traktowałem z "przymrożeniem oka" historie wg. których planuje się redukcję rasy ludzkiej do 500 milionów osób. Niestety te "bajki" stają się pomału faktem, no bo jak wyjaśnić "lobbing szczepieniowy"?!?!?!? Dla mnie to już nie jest nawet podły sposób na zarobienie pieniędzy kosztem innych - to jest (nie bójmy się tego słowa) LUDOBÓJSTWO!!!

To co znajdziecie w tym poście, to zaledwie promil informacji na ten temat. Na dowód tego przytaczam dzisiejszy artykuł z onet.pl zatytułowany Nowa grypa to farsa? Sensacyjne wyniki śledztwa.

Pandemia nowej grypy może okazać się największą aferą korupcyjną naszych czasów. Do takiego wniosku doszli dziennikarze duńskiej gazety "Information", którzy przeprowadzili śledztwo dotyczące związków ekspertów medycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z największymi firmami farmaceutycznymi.
Koncerny te zarabiają ogromne pieniądze na sprzedaży preparatów przeciwko grypie.

Zaniepokojenie wywołuje fakt, że wielu naukowców, zasiadających w różnych komitetach WHO, przedstawia się jako niezależni eksperci, a w istocie figurują na liście płac farmaceutycznych gigantów - mówi profesor epidemiologii Tom Jefferson, badacz z Cochrane Center w Rzymie. Naukowiec podkreśla, że choć naturalne środki zaradcze przeciw grypie, jak higiena i częste mycie rąk, mogą być skuteczniejsze, to w dokumentach WHO wspomina się o tym zaledwie kilka razy, podczas gdy o szczepionkach kilkadziesiąt.

O śledztwie duńskich dziennikarzy pisze rosyjski dziennik "Nowye Izviestia". Gazeta wyjaśnia, że wielu naukowców pracujących w WHO, ukrywa fakt otrzymywania pieniędzy od światowych gigantów farmaceutycznych.

Jak uważają pytani przez duńską gazetę specjaliści, przyczyną przesadzonej reakcji WHO na wirusa A/H1N1 jest udana kampania PR-owska przeprowadzona przez ekspertów organizacji. Niektórzy z nich są pracownikami kompanii farmaceutycznych.

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła stan pandemii pod naciskiem grupy ekspertów, na czele której stoi Albert Osterhaus wirusolog z Erasmus Medical Center w Rotterdamie. Holenderski rząd prowadzi dochodzenie ws. jego działalności, ponieważ okazało się, że otrzymuje on pieniądze od kilku firm farmaceutycznych produkujących szczepionkę na nową grypę.


P.S. Jeśli bardziej niż temat zdrowia zaciekawił Cię temat Teorii Spiskowych więcej informacji na ten temat znajdziesz np. na http://iluminaci.pl/

środa, 30 września 2009

"Puszczanie latawca"


Mistrzu, od kiedy opuściłem ciebie i klasztor, nie jestem w stanie przezwyciężyć kłopotów – żalił się uczeń. Wydaje mi się, że we wszystkim mam pod górkę. Wszystko przychodzi mi dużo trudniej niż innym. Cały czas pod wiatr, a ten wiatr na dodatek sypie mi piaskiem w oczy. Bez przerwy mam kłody pod nogami. Mówiłeś nam, aby wyjść na swoją drogę życia, ale ja bez przerwy potykam się na niej. Wszystko sprzysięga się przeciwko mnie. Może powinienem wrócić do klasztoru? Może nie jestem gotowy?

- Jestem teraz bardzo zajęty – odparł mistrz – i nie mam specjalnie czasu, aby z tobą rozmawiać. Bardzo się spieszę, bo jest odpowiedni moment.

Mistrz był wyraźnie podekscytowany i krzątał się w pośpiechu po izbie, zbierając jakieś bambusowe patyki, rolując zwoje papieru i zwijając kłębek sznurka.

- Odpowiedni moment na co? – spytał uczeń.
- Na puszczanie latawca – z uśmiechem odparł mistrz. – Wieje mocny wiatr.

Uczeń był zaskoczony i rozczarowany. Jego mistrz idzie się beztrosko bawić, puszczać latawce, gdy on prosi o pomoc! Co za bezsens i głupota, a w dodatku lekceważy mnie.

- Chodź ze mną – powiedział mistrz. – To bardzo mądre i pouczające zajęcie – dodał, jakby odczytując myśli ucznia i dał mu ogromny kłębek sznurka do niesienia.

- Uważaj, nie poplącz i nie wypuść. – A sam wziął na plecy bambusy, papier i jeszcze jakieś elementy, które wydawały się uczniowi do niczego nieprzydatne.

Ociągając się uczeń ruszył za nim. Wyszli na wzniesienie. Mistrz rozrzucił bambusowe patyki i zaczął je starannie związywać według sobie tylko znanego porządku. Pewne części wsunął w otwory w papierze, coś dowiązał, coś przewiązał. Uczeń patrzył na to, jak na “czarną magię”. Nie widział celu, ani sensu w tym, co robi mistrz. Dla niego na ziemi cały czas leżała tylko kupa patyków i papieru. Mistrz dowiązał sznurek, część rozwinął i tę bezładną “kupę” ustawił pod wiatr.

- Gotowe. Stań tu, mocno trzymaj i powoli rozwijaj kłębek.

Wiatr, który rzeczywiście dął tęgo, uniósł misterną konstrukcję mistrza w powietrze. Uczeń trzymał sznurek i całą uwagę skupił na tym, żeby go nie wypuścić z ręki, podczas gdy wiatr szarpał gwałtownie.

- Patrz w górę! – krzyknął mistrz.

Uczeń spojrzał i zobaczył wspaniałego kolorowego, papierowego ptaka z długim ogonem, który majestatycznie szybował na tle przepięknych szczytów górskich. Widok był niesamowity.

- Zawsze patrz w górę, na szczyty. Ludzie nie potykają się o góry, ale o kretowiska. – uśmiechnął się ponownie. Czasami coś wydaje ci się bez sensu, niepotrzebne, do niczego nieprzydatne. Nie widzisz w tym celu. Ale potem nagle przyjdą odpowiednie warunki i wszystko nabiera sensu. Rozumiesz?

Uczeń zamyślił się: “A może puszczanie latawca nie jest do końca takim głupim zajęciem?” Z zamyślenia wyrwał go ostry głos mistrza.

- Dlaczego tak kurczowo trzymasz sznurek przy sobie? Dlaczego go więzisz? Pozwól mu się rozwinąć. Rozwijaj!

Latawiec wzbijał się wyżej, wyżej i wyżej, w miarę jak uczeń rozwijał sznurek. Dopiero, gdy był bardzo wysoko, prezentował się w całej swej krasie. Uczeń zrozumiał sens tej czynności i już był pewien, że puszczanie latawca może być źródłem wielu interesujących spostrzeżeń.

- Podoba ci się? – spytał mistrz.
- Tak, coś fantastycznego – szczerze odpowiedział uczeń, zapatrzony w niebo.
- A wiesz czemu latawce szybują tak wysoko? Bo napotykają silne przeciwne wiatry!


"Bajki Chińskie, czyli 108 opowieści dziwnej treści" Zbigniewa Królickiego

niedziela, 27 września 2009

Przypowieści chińskie - Prawdziwa wartość


Czy zastanawiałaś/eś się kiedykolwiek, dlaczego jest tak wiele "recept na życie"? A każda – pomimo że ma inną podstawę: filozofię, naukę religię czy nawet przesądy – jest podobno najlepsza i jedyna! Dlaczego prawie każdy przewodnik na „drodze życia” ma swoich zwolenników, którzy podążają według jego wskazówek, czasem w zupełnie przeciwnym kierunku niż inni? Dlaczego prawie każdy przewodnik jest pewny, że taka właśnie powinna być droga i tak właśnie powinno wyglądać życie?
Tradycyjna legenda chińska mówi, że wiedza o życiu, o jego pełni, sensie była podobno kiedyś jedna i spójna - jak paciorki korali zawieszone na nitce. Niestety, człowiek przez swoją nieostrożność rozerwał nitkę i koraliki potoczyły się do różnych miejsc, w różne rejony świata. Od czasu do czasu ktoś znajdzie jakiś zagubiony koralik i głośno krzyczy: "Znalazłem!" Jego okrzyk ma sens - z jego perspektywy. Jego teoria jest jednak tylko fragmentem całości.
Czasami ktoś znajdzie kilka koralików i wtedy sprawa jest bardzo poważna, bo próbuje je złączyć, ale brak mu nitki, która powiązałaby je w większą całość.
Bajki chińskie są pewną receptą. Pochodzi ona z Dalekiego Wschodu i była kształtowana przez wiele tysięcy lat. Zawiera wiele różnorodnych i bardzo głębokich idei. Zawiera wiele paciorków z rozerwanego sznura korali. Przez mistrzowskie poznanie życia łączy je wszystkie w jedną całość, zostawiając jednak na nitce miejsce również dla Twoich doświadczeń i osiągnięć. Nie musisz niczego zmieniać i odrzucać. Możesz dodać znaleziony przez siebie koralik do całości, stwarzając sobie optymalne warunki do powodzenia, harmonii, szczęścia i radości, do lepszego zrozumienia siebie i życia zgodnie z własnymi ideałami.


Poniższa historia pochodzi z tej oto książki - polecam!


"PRAWDZIWA WARTOŚĆ"

Przyszedłem do ciebie, mistrzu, bo mam ogromny osobisty problem. Czuję się tak mało dowartościowany, że wpadłem w depresję i nic mi się nie chce robić. Wszyscy mną pomiatają. Ciągle słyszę, że do niczego się nie nadaję, że nic mi dobrze nie wychodzi, że nic nie potrafię i jestem beznadziejny. Jak mam postępować, żeby to zmienić? Co mam zrobić, żeby ludzie mnie szanowali? – użalał się uczeń – Mówiłeś mi, że jestem zdolny i mądry, że będę „kimś”, ale to okazało się kłamstwem.
Mistrz był czymś wyraźnie zajęty i nie patrząc na niego, powiedział:
- Daj mi dzisiaj spokój, młodzieńcze. Jestem bardzo zajęty swoimi sprawami i nie mogę ci pomoc. Najpierw muszę dać sobie radę z własnym problemem.
- No, widzisz, ty też mnie ignorujesz – zauważył uczeń.
- Przyjdź może trochę później… - zastanowił się mistrz i dodał: – A może zechciałbyś mi pomóc? Mógłbym wtedy szybciej rozwiązać swój problem, i zająłbym się twoją sprawą
- Oczywiście, mistrzu – niepewnie odpowiedział młodzieniec obawiając się, że nie podoła zadaniu, a jednocześnie czując ponowne odrzucenie z powodu odsunięcia jego potrzeb na później.
- Mam do spłacenia dług. Do jutra muszę oddać jednego dukata – ciągnął dalej mistrz – a nie mam pieniędzy. To jest mój problem.
- Ja też nie mam i ci nie pożyczę – wtrącił szybko uczeń.
- No cóż, trudno. Ale możesz mi pomóc inaczej – powiedział mędrzec. Zdjął przy tym pierścień z małego palca lewej dłoni i podał go młodzieńcowi, mówiąc: - Weź konia ze stajni i pojedź na targ. Sprzedaj ten pierścień. Pamiętaj jednak, abyś wytargował za niego możliwie jak najwięcej, i nie zgadzaj się na cenę poniżej jednego dukata. Tyle mam oddać. Jedź i szybko wracaj z pieniędzmi.
Młodzieniec wziął pierścień, wskoczył na konia i pojechał na targ. Sprawa była tak prosta, że dziwiło go, iż mistrz nie może sobie z tym poradzić.
Na targu od razu zaczął oferować pierścień przy pierwszym napotkanym straganie. Handlarz patrzył i słuchał z zainteresowaniem do momentu, gdy uczeń wymienił cenę. Wtedy machnął lekceważąco ręką i odesłał go dalej. Inni kupcy reagowali podobnie. Kiedy tylko dowiadywali się, że chce sprzedać pierścień za dukata, wybuchali śmiechem, a niektórzy odchodzili. Najwięcej, ile młodzieniec mógł uzyskać to dwadzieścia pięć miedziaków.
Pewien stary kupiec, zapewne z litości, był na tyle miły, że podjął się trudu wyjaśnienia mu, iż jeden dukat ma o wiele większą wartość niż jego pierścień. Ale kończąc swój wywód, też się uśmiechał. Ktoś inny chcąc mu pomóc, zaoferował jednego srebrnika i worek ryżu, jednak młodzieniec, pamiętając pouczenia mistrza, nie przyjął oferowanej zapłaty. W miarę upływu czasu był coraz bardziej załamany. Zadanie wydało się nie do wykonania.
Zaproponował kupno pierścienia chyba ponad stu kupcom, ale na nic. Przygnębiony i zupełnie załamany swoim niepowodzeniem wsiadł na konia i odjechał. Dużo by dał za to, aby móc ofiarować mistrzowi dukata i uwolnić go od jego zmartwienia. Wtedy mógłby otrzymać radę i pomoc dla siebie. Podjechał pod chatę i wszedł do środka.
Mistrzu – powiedział – przykro mi bardzo, ale nie zdołałem uzyskać za pierścień żądanej przez ciebie sumy. Odwiedziłem prawie stu handlarzy i kupców. Najwięcej co mi oferowano, nie przekraczało wartości dwóch czy trzech srebrników. Ale wiesz co? Stopniowo traciłem zapał i nie przekonywałem kupców wystarczająco dobrze. Przecież to nie jest uczciwe i wręcz niemoralne. Jak można kogoś oszukiwać i żądać tak dużo? Mówić, że pierścień jest wart więcej, żądać za niego całego dukata, skoro wszyscy uważają inaczej?
- To co powiedziałeś, jest bardzo mądre i bardzo ważne, młody przyjacielu – odparł mistrz, uśmiechając się. – Rzeczywiście, powinniśmy najpierw poznać prawdziwą wartość pierścienia. Wsiądź jeszcze raz na konia i pojedź do starego jubilera na końcu miasta. Nikt lepiej niż on nie wyceni pierścienia. Powiedz, że ja cię przysyłam i że chcę sprzedać ten pierścień. Zapytaj go, ile jest wart i ile ci może zapłacić. Ale nie zważaj na jego propozycję kupna. Wróć z powrotem z pierścieniem.
Młodzieniec, bardzo niechętnie wsiadł z powrotem na konia i pojechał. Stary jubiler starannie badał klejnot w świetle oliwnej lampy, patrzył na niego przez lupę, ważył pierścień na wadze i coś liczył na kartce papieru. Odłożył lupę i powiedział: - Młodzieńcze, powiedz mistrzowi, że jeśli zależy mu na tym, abym od razu kupił pierścień, to nie mogę dać mu więcej jak siedemdziesiąt osiem dukatów.
- Siedemdziesiąt osiem dukatów?! – wykrzyknął młodzieniec, nie mogąc opanować zdziwienia. Reakcję tę jubiler chyba źle odczytał, bo szybko dodał:
- Tak, wiem że to mało. Z czasem moglibyśmy znaleźć dobrego kupca i dostać za niego około dziewięćdziesięciu… stu – poprawił się – dukatów. No, ale jeśli to pilne, to dzisiaj tylko tyle.
Młodzieniec był rozentuzjazmowany. Pędził na łeb na szyję do mistrza, by podzielić się z nim dobrą nowiną.
- Usiądź – powiedział spokojnie mistrz, wysłuchawszy go najpierw uważnie i ponownie nasuwając pierścień na mały palec lewej dłoni. – Ty również jesteś jak ten pierścień.


Jesteś skarbem, cennym klejnotem, jedynym w swoim rodzaju. Twoją wartość może oszacować tylko prawdziwy ekspert. Dlaczego wymagasz od życia, aby twą prawdziwą wartość odkrył obojętnie kto? Dlaczego budujesz własną wartość na podstawie opinii kogoś, kto się na tym nie zna? Pamiętaj, zawsze szukaj eksperta.

"Bajki Chińskie, czyli 108 opowieści dziwnej treści" Zbigniewa Królickiego

niedziela, 13 września 2009

Nie pracuj dla pieniędzy. Pracuj żeby się uczyć!


Pieniądze nie są w życiu najważniejsze, ale na liście rzeczy niezbędnych do życia znajdują się niebezpiecznie blisko tlenu.
Zig Ziglar

Dziś obiecany dalszy ciąg posta pt. Pokonaj siebie.

Postacią, która zwróciła moją szczególną uwagę jest Richard Devos.
Amerykanin holenderskiego pochodzenia. Wraz ze swoim przyjacielem Jayem Van Andelem stworzył międzynarodową korporację Amway. Historia rozwoju firmy, od jej skromnych początków do dzisiejszej światowej skali, uczyniła z życiowych dokonań jej twórców niemal legendę w kręgach przedsiębiorców oraz zapewniła im rozgłos i uznanie niemal na całym świecie.

Nie będziemy zajmować się samym Amway'em. Nie znam tematu "od środka", więc nie będę zabierał w tej sprawie głosu. Pragnę tylko dać wyraz mojemu ubolewaniu nad ludźmi, którzy piszą różne rzeczy, bo "tu coś usłyszeli, tam coś przeczytali w "Fakcie" lub zobaczyli w TV" i już są wielkimi "znawcami tematu", władnymi pisać i mówić co im tylko do głowy przyjdzie. To tylko taka dygresja, w związku z tym, co czasem znaleźć można w sieci... lub na ulicy.

Wracając do tematu - to co mnie urzekło, to przekaz jaki niesie ze sobą historia Richarda Devosa. Sam Devos opisuje to tak:

Kiedy byłem młody, wykonywałem wiele dorywczych prac, żeby zarobić na swoje wydatki: grabiłem liście, odgarniałem śnieg, podejmowałem się wszystkiego, co tylko mogłem znaleźć dla siebie do roboty. Mój dziadek dostarczał ludziom do domów świeże warzywa i owoce. Często zostawiał mi trochę towaru, żebym mógł go sprzedać i zarobić parę groszy. Później, w szkole średniej, pracowałem na stacji benzynowej.” „Tato powtarzał mi ciągle dwie rzeczy. Po pierwsze, przekonywał mnie, żebym nigdy nie mówił „nie da się”. Mój ojciec głęboko wierzył w moc osobistego wysiłku. Ilekroć słyszał z mych ust — kiedy byłem dzieckiem — zwrot: „Nie mogę”, mawiał: „Nie ma takiego słowa, jak »nie mogę« — i jeśli je raz jeszcze usłyszę z twoich ust, wybiję je z ciebie pasem”. Nigdy tego nie robił, ale ja nigdy nie zapomniałem tej przestrogi.
Słowa
»nie mogę« zawsze przeszkadzały mi w zrobieniu czegoś, a ojciec zazwyczaj pokazywał mi, że jest sposób na to, co wydawało mi się nie do zrobienia. Druga rada dotyczyła rozpoczęcia samodzielnego biznesu. Tato niemal całe życie pracował jako sprzedawca i stracił pracę nie ze swojej winy, kiedy byłem młody. Uważał, że posiadanie własnej firmy (przedsiębiorstwa) pozwala człowiekowi być panem własnego losu.

To jest wskazówka dla nas, dorosłych, jak postępować z dziećmi.
Słowa mają magiczną moc, więc uważajmy na to, co mówimy - szczególnie dzieciom - bardzo podatnym na sugestie. Osobiście jakiś czas temu przestałem mówić do mojego Siostrzeńca "Nie dasz rady", "Nie uda Ci się", "Tego się nie da zrobić". Pomyśl, jak zmieniłoby się Twoje życie, gdybyś nigdy nie usłyszał takich słów!
Zamiast tego staram się pokazać, jak może to osiągnąć lub jeśli w danej chwili nic nie przychodzi mi do głowy, to chociaż wspieram go w jego dążeniach.


Nie pozwól facetom wylegującym się co wieczór na kanapie i gapiącym się w telewizor wmówić sobie, że życie jest beznadziejne. Jeśli tli się gdzieś w tobie płomyk nadziei, podziękuj za niego Bogu i wykorzystaj tę siłę. Nikomu nie pozwól jej zdławić.
Richard Devos
Swoje słowa Devos kieruje w szczególności do dzieci i młodzieży:

Najważniejszą radą, jakiej mogę udzielić dziś młodym ludziom jest to, żeby pamiętali, że są dziećmi Boga, że są wielką wartością i kryją w sobie wielkie możliwości Powinni zatem stawiać sobie pewne cele i pracować dla ich osiągnięcia. Na początek mogą to być cele na krótką metę, ale zawsze trzeba dążyć do czegoś, że by móc dać z siebie wszystko, na co cię stać. Czy będą to lepsze stopnie, czy miejsce w drużynie sportowej, czy cokolwiek innego, staraj się mądrze wykorzystać swoje naturalne uzdolnienia i czas, żeby ten cel osiągnąć. Potem postaw sobie kolejny cel. Sukcesu w życiu nie osiąga się jednym olbrzymim krokiem. Składa się on z wielu kolejnych kroków, mniej lub bardziej pomyślnych Ale każdy z nich to zdobywanie doświadczenia pozwalającego na wykonanie następnego kroku!


Ludzie, którzy stawiają sobie mierne cele życiowe, zazwyczaj osiągają to co zamierzali: nie dążą do niczego i niczego nie zdobywają.
Richard Devos


Więcej o tej postaci oraz 30 innych o których wspominałem tydzień temu znajdziesz w tej publikacji >>>Kliknij<<<

Znajdź swojego Mentora i zacznij go naśladować, a w końcu znajdziesz się tam gdzie on. Kopalnia inspiracji i pozytywnej energii. Polecam.


Obiecałem również, że spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie:

W jaki sposób oni do tego doszli?

Odpowiedź znalazłem przeszło rok temu u Roberta Kiyosaki, który w książce Szkoła Biznesu napisał:
Jeśli chcesz odnieść sukces w życiu, musisz nauczyć się tego, jak sprzedawać. Spójrz tylko na realny świat. Politycy, którzy wygrywają wybory, to świetni sprzedawcy. Najwięksi liderzy religijni, to także świetni sprzedawcy. Najlepsi nauczyciele, to jednocześnie najlepsi sprzedawcy. Dzieci to urodzeni sprzedawcy.
Czy rozumiesz, co mam na myśli? Tutaj znajdziesz nieco dłuższy tekst na ten temat.
Prawda jest taka, iż wszyscy pracują w sprzedaży. Czymkolwiek byś się zajmował, potrzebujesz zdobywać klientów i sprzedawać.
Jay Abraham

Nikt nie zostanie dobrym sprzedawcą, jeśli nie będzie żywił pragnienia, gorącego pragnienia zdobycia czegoś. Jeśli wiesz, czego pragniesz, twe dążenia nabierają siły — chcieć to móc.
Joe Girard

...i najważniejsza rada od Roberta Kiyosaki:
Nie pracuj dla pieniędzy. Pracuj żeby się uczyć!


Powodzenia w drodze na szczyt :)

niedziela, 6 września 2009

Pokonaj siebie

Szukając inspiracji natrafiłem na książkę Piotra Rosika oraz Wojciecha Rudnego pt. OD ZERA DO MILIONERA. INSPIRUJĄCE HISTORIE LUDZI, KTÓRZY OSIĄGNĘLI SUKCES
"Przypadek" sprawił, że dzisiejszy pos
t łączy się doskonale z poprzednim, będąc jego kontynuacją (a właściwie rozwinięciem części dotyczącej pieniędzy).
Jeśli chcesz poznać pasjonujące historie
twórców takich sieci jak Hilton, McDonald's, Walt Disney i wielu innych, to ZAPRASZAM.

Wielu ludzi tłumaczy się, że nie mogą zostać milionerami, ponieważ mają w życiu różnego rodzaju przeciwności i problemy, które wstrzymują ich drogę do bycia bogatym. W tej książce poznasz historie ludzi, na których drodze również pojawiły się różne przeszkody.
Wszyscy z przedstawionych milionerów swój sukces osiągali od całkowitego zera. A to znaczy, że potrafili zbudować swoje fortuny, mimo że:
  • Nie mieli pieniędzy – Bill Bartman (jeden z najbogatszych ludzi Ameryki) był tak biedny, że przez lata korzystał z darmowej żywności rozdawanej dla ubogich w różnych ośrodkach. Takich przykładów są dziesiątki.
  • Nie mieli wykształcenia – Michael Dell (twórca firmy komputerowej Dell) porzucił studia, aby zająć się rozwojem swojej firmy. W ciągu dwóch lat zaczęła ona mieć już miliony dolarów obrotu.
  • Byli obcokrajowcami w nowym kraju – Arystoteles Onassis w wieku 17 lat wyjechał z domu, biorąc tylko walizkę i 450 dolarów. Po wielu latach był jednym z największych armatorów na świecie.
  • Nie mieli wsparcia od rodziny – Joe Girard, najlepszy sprzedawca samochodów na świecie, przez całe swoje dzieciństwo był maltretowany i bity przez swojego ojca. Zdarzyło się nawet, że trafił do więzienia za kradzież w sklepie.
  • Żyli trudnych czasach kryzysu – Conrad N. Hilton, twórca sieci ekskluzywnych hoteli "Hilton", przetrwał trudny dla branży hotelowej „wielki kryzys” w latach dwudziestych XX wieku, który wielu z jego konkurentów doprowadził do bankructwa.
  • Ponosili porażki – Raymond Albert Kroc, założyciel sieci restauracji McDonald's, zanim stworzył swoje największe dzieło, próbował otwierać inne restauracje, ale bez powodzenia.

Poświęćmy trochę więcej uwagi postaci Ray'a Kroc'a. Robert Kiyosaki często przywołuje postać Ray'a pisząc mniej więcej tak:
Czy potrafisz zrobić hamburgera, który będzie smakował lepiej niż ten od McDonalda? Większość ludzi potrafi - nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.
Ale czy samo to, że potrafisz robić nawet o WIELE lepsze hamburgery sprawi jednak, że będziesz w stanie je sprzedawać? Niestety, nie… A już na pewno wątpliwe, że w wyniku robienia świetnych hamburgerów staniesz się właścicielem wielkiej korporacji.
Warto sobie uprzytomnić, że McDonald's jest liderem na rynku hamburgerów bo maja najlepszy SYSTEM sprzedaży hamburgerów (i system sprzedaży samej franczyzy).
To wszystko zawdzięcza McDonald's właśnie postaci Ray'a Kroc'a.

Urodzony w 1902, zmarł w 1984. Amerykański handlowiec i przedsiębiorca polsko-czeskiego pochodzenia (nazwisko w oryginale brzmiało Kroć lub Kroczewski). Założyciel McDonald’s Corporation. Zaczynał karierę w Lily Tulip Cup Company. Przez 17 lat pracował jako akwizytor (sprzedawca papierowych kubków) oraz pianista w rozgłośni radiowej. W końcu odkrył multimikser Earla Prince’a (nowe urządzenie do robienia koktajli). Porzucił intratną posadę w Lily Tulip i rozpoczął karierę jako wspólnik Prince’a. Podróżował w interesach po całym kraju i sprzedawał wynalazek wspólnika. W tym czasie myślał o założeniu własnej restauracji, podejmował nawet próby uruchomienia własnego biznesu, ale bez powodzenia. W końcu 15 kwietnia 1955 r. otworzył pierwszą restaurację McDonald’s (pomysł braci Dicka i Maca McDonaldów) w formie franczyzy. Specjalnością restauracji były hamburgery i koktajle podawane klientowi w 50 sekund, a wyróżniały ją spośród innych surowe standardy Kroca (wyrażane w sloganie: Quality, Service, Cleanliness and Value), które zapewniły wysoką jakość jej gastronomicznych usług. W końcu Ray odkupił McDonald’s od właścicieli i rozbudował firmę do rozmiarów międzynarodowej korporacji. Współpracowników i menedżerów dobierał spośród salesmanów — ludzi opłacanych od efektów swojej pracy; cenił w nich odwagę, bo zarabiali tyle, ile wypracowali — bez żadnej „siatki ochronnej”. Takim też człowiekiem przez całe swoje życie był Ray Kroc (zmarł 14 stycznia 1984 roku).

Myśli:
● Wierzyłem zawsze, że każdy człowiek tworzy własne szczęście i jest
odpowiedzialny za swoje kłopoty.
● Definicja umiejętności sprzedaży — to delikatna sztuka pozwalania
klientowi zdobyć to na twój sposób.
● Jesteś zielony — i rośniesz, czy dojrzały — i gnijesz?
● Jeżeli pracujesz tylko dla pieniędzy, nigdy tego nie zrobisz, jeśli jednak
kochasz to, co robisz, i zawsze stawiasz klienta na pierwszym
miejscu, sukces będzie twój.
● Jesteś tak dobry, jak ludzie, którzy pracują dla ciebie.
● Jeśli nie ryzykujesz, wylecisz z biznesu.
● Szczęście jest dywidendą potu. Im więcej się pocisz, tym szczęśliwszy
się stajesz.
● To łatwe mieć zasady, kiedy jesteś bogaty. Ale ważną rzeczą jest mieć
zasady, kiedy jest się biednym.
● Nie wymyśliłem hamburgera. Tylko potraktowałem go poważniej niż
ktoś inny...
● Podchodzimy do biznesu hamburgera poważniej niż ktoś inny.
● Miałem 52 lata. Miałem cukrzycę i początkowy artretyzm. Usunięto
mi pęcherzyk żółciowy oraz większość tarczycy... ale byłem przekonany,
że najlepsze przede mną.
● Wierzę w Boga, rodzinę i McDonald’s. Kiedy pracuję, odwracam tę kolejność.
● Żeby odnieść sukces: bądź pierwszy, bądź śmiały, bądź inny.


Przy okazji pozdrowienia dla menedżerki Naty.

P.S.1 Jestem zdecydowanym przeciwnikiem jedzenia w McDonald's! Obejrzyj np. to:




Opisałem tylko postać Raymonda Kroc'a, ponieważ jest niezwykła.
P.S.2 W następnym poście spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: "W jaki sposób oni do tego doszli?" oraz przybliżę postać, która wg. mnie jest najbardziej inspirująca.

wtorek, 25 sierpnia 2009

"Wymówka jest gorsza od kłamstwa..."


Wymówka jest gorsza od kłamstwa, bo jest kłamstwem, przy którym obstajemy.
Aleksander Pope


Dziś pora na drugi z tematów, które chodzą mi po głowie od dłuższego czasu. (wspominałem o tym w poprzednim poście).


Czy chciałabyś / chciałbyś nauczyć się języka obcego? Zwiedzić Australię? Zmienić pracę? Zakochać się? Ciągle jednak odkładasz to na później. Uważasz, że teraz to nie najlepszy moment, by zacząć spełniać swoje marzenia. Czekasz więc, aż nadejdzie odpowiedni moment.

Tymczasem bez problemu potrafisz wyjaśnić, dlaczego czegoś nie masz, czegoś nie robisz. Na swoje uzasadnienie masz setki powodów. Stan zdrowia, wiek, brak czasu, szczęścia i pieniędzy – to najczęściej używane przez nas wymówki. Jeśli chcesz coś zrobić, zrób to teraz. Dobry moment może nigdy nie nadejść.
Czekając na wszystkie zielone światła na Twojej drodze, możesz się nigdy nie doczekać - i nie ruszyć z miejsca.


Zdrowie

Wykręcanie się zdrowiem zaczyna się od ciągłego powtarzania: „Dzisiaj źle się czuję, zrobię to jutro”. Choroba jednak nie jest przeszkodą w osiągnięciu celu. Tym bardziej, jeśli cierpisz tylko na migrenę. Wśród ludzi dorosłych nie ma osób w stu procentach zdrowych. Każdy ma jakieś schorzenia. Media ciągle donoszą o ludziach, którzy pomimo swojej niepełnosprawności zdobywają szczyty (Pamiętasz Nicka Vujicica z postu pt. INSPIRACJE ?). Przestań więc używać zdrowia jako swojej wymówki i pamiętaj, że lepiej jest się zużywać, niż rdzewieć.


Wiek

To druga ulubiona wymówka. Ludzie ciągle narzekają, że są na coś za starzy lub za młodzi. Tymczasem mamy tyle lat, na ile się czujemy. Nigdy nie jest za wcześnie lub za późno, by zacząć spełniać swoje marzenia. Za późno jest tylko wtedy, gdy ty uważasz, że jest za późno. Jeśli naprawdę chcesz coś zrobić, zrób to teraz. Twój wiek nie stanowi prawdziwej przeszkody.

Nie rezygnuj z marzeń.(...) Nigdy nie wiesz, kiedy okażą się potrzebne.
Carlos Ruiz Zafón, Cień wiatru


To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
Paulo Coelho, Alchemik

Czas

Brak czasu to chyba ulubiona wymówka nas wszystkich. Nie mamy czasu, by się porządnie wyspać, zabrać dziecko na lody, czy zapisać się na dodatkowe zajęcia. To prawda, że teraz społeczeństwo jest bardziej zabiegane, niż dajmy na to, dwadzieścia lat temu. Mądrzy ludzie jednak powtarzają, że jeśli chcesz by coś było zrobione szybko i dobrze, zleć to osobie najbardziej zapracowanej. Ten, co nic nie robi i tak nie będzie miał na to czasu. Poza tym to zadziwiające, ale im więcej mamy na głowie, tym lepiej wywiązujemy się z obowiązków. Mając za dużo wolnego czasu ciągle coś odkładamy na jutro. Jeśli jednak naprawdę chcesz to zrobić, zrób to teraz. Czas na pewno się znajdzie, choćbyś miał/miała zrezygnować z wieczorów przed telewizorem lub kilku godzin snu.

Pieniądze

Brak pieniędzy to poważny problem wielu z nas. Często jednak służy nam tylko za wymówkę. Zawsze możemy z czegoś zrezygnować, by oszczędzić na to, na czym naprawdę nam zależy. Psychologowie radzą, by zamiast przedmiotów, kupować wspomnienia. Kolacja z mężem/żoną w restauracji, wypad ze znajomymi do kina, czy na koncert, wspólny wyjazd da nam o wiele więcej radości niż nowa sukienka, czy zestaw kluczy z serii 300w1 (W tym miejscu pozdrawiam wspaniałych Peregrinos z Camino de Santiago).


Szczęście

"Brakuje mi szczęścia". "Jestem pechowcem". "To i tak się nie uda". Wspaniałe wymówki. Jeśli jednak czegoś nie spróbujesz, to się nie przekonasz czy się uda. Ludzie często zawdzięczają swój sukces nie szczęściu, ale ciężkiej pracy. Pamiętaj, że każdy jest kowalem własnego losu. Czekając biernie na szczęśliwy los, możesz się nigdy nie doczekać. Lepiej działać. Nawet, jeśli z początku nie wszystko pójdzie po twojej myśli. Jeśli się uprzesz i nie będziesz się poddawać, w końcu ci się uda. Poza tym lepiej mieć świadomość, że się przynajmniej spróbowało, niż po latach żałować, że się nic nie zrobiło.
Jeśli ktoś odnajdzie to, czego potrzebuje, niech nie zawdzięcza tego ślepemu losowi,
lecz sobie samemu, swym marzeniom, swej sile i wytrwałości

Hermann Hesse