niedziela, 14 października 2012

Przywrócić wiarę w człowieka!


1. Historia japońskich seniorów, którzy zgłosili się do rozwiązania kryzysu nuklearnego w elektrowni atomowej Fukushima po to, żeby młodzi ludzie nie musieli być wystawieni na działanie promieniowania.


2. Zdjęcie dwóch norweskich chłopaków ratujących owcę.

3. W jednaj z księgarni (prawdopodobnie w U.S.A), właściciel umieścił taki oto napis:
W godzinach otwarcia księgarni, książki na werandzie kosztują 50 centów każda lub 2$/5 książek.
Gdy sklep (księgarnia) jest zamknięty, proszę, nie krępuj się pożyczyć je lub wziąć i za płacić mi później.
W KAŻDEJ CHWILI: JEŚLI NIE MASZ PIENIĘDZY, ŻEBY KUPIĆ KSIĄŻKI, A POTRZEBUJESZ LUB CHCESZ PRZECZYTAĆ, WEŹ SOBIE.

Przyjmujemy darowizny.

4. Zdjęcie ankiety na temat tego jak Snooki (właściwie: Nicole Elizabeth Polizzi - amerykańska uczestniczka reality show w MTV) powinna dać na imię swojemu synowi.
Na szczęście 92 % ankietowanych odpowiedziało, że nie dba o to - nie obchodzi ich to!

5. 17-letnia Meghan Vogel biegła na drugim miejscu w finale 3200-metrowego biegu podczas mitingu lekkoatletycznego szkół średnich w Ohio, kiedy jej konkurentka, Arden McMath doznała kontuzji i upadła na bieżnię.
                                              Zobacz co zrobiła Meghan:
...pomogła rywalce i pozwoliła jej jako pierwszej przekroczyć linię mety!

6. Korespondencja pomiędzy 3-letnią dziewczynką i hipermarketem
"Drogi Sainsbury" (brytyjski hipermarket sieciowy - coś a'la Tesco)
"Dlaczego chleb tygrys, nazywa się chleb tygrys?

Powinien nazywać się chleb żyrafa.

Kochająca Lily Robinson lat 3,5"

Sprawa dotyczy tego oto chleba:

Odpowiedź sieci Sainsbury:
"Dzięki wielkie za list. Myślę, że zmiana nazwy na chleb żyrafa to znakomity pomysł - wygląda bardziej jak plamy żyrafy niż paski tygrysa.

Chleb nazywa się tygrys, ponieważ pierwsza piekarnia, która go zrobiła daaawno temu, myślała, że wygląda w paski jak tygrys. Może byli trochę niemądrzy
"

W dodatku Lily otrzymała kartę podarunkową o wartości 3 funtów.

7. Znak przy restauracji Subway.
"Darmowy posiłek dla bezdomnych w każdy piątek pomiędzy 15:00 a 17:00"

8. Zdjęcie mieszkańca wioski niosącego osierocone kocięta na suchy ląd w trakcie powodzi w Cuttack City, Indie.

9. Napis na pralni chemicznej.
"Jeśli jesteś bezrobotny i potrzebujesz czystego ubioru na rozmowę kwalifikacyjną, wyczyścimy go za darmo."

10. Nie wymaga komentarza.

Ciąg dalszy nastąpi*

PS. * Mam prośbę  - jeśli możesz, to podziel się swoimi odczuciami po przeczytaniu tego posta.
Ciekawy jestem Twojej opinii na temat takich zachowań oraz chciałbym otrzymać informację zwrotną, żeby wiedzieć czy jest sens pisania dalszej części.

PS2. Posta dedykuję Grześkowi
,
a szczególne podziękowania dla Loli - po prostu DZIĘKUJĘ!

niedziela, 7 października 2012

Prezent – opowieść


Pewien mały chłopiec usłyszał o Prezencie od starszego pana. Starszy pan i chłopiec znali się ponad rok i lubili sobie porozmawiać.
Nieco później starszy pan wyjaśnił:
- to Prezent przez duże P, ponieważ ze wszystkich, które kiedykolwiek dostaniesz, jest, jak się przekonasz, najbardziej cenny. Ten Prezent wcale nie jest zwykłym prezentem.
- Dlaczego jest taki cenny? – Spytał chłopiec.
- Bo, gdy go już dostaniesz, będziesz szczęśliwszy i zaczniesz lepiej robić to, co chcesz robić – wyjaśnił starszy pan.
- Super! – Wykrzyknął chłopiec, choć nie bardzo rozumiał, o co chodzi. – Mam nadzieję, że ktoś da mi kiedyś taki prezent. Może na urodziny.
I pobiegł się bawić.
Starszy pan uśmiechnął się do siebie. Zastanawiał się, ile urodzin minie, zanim chłopiec doceni wartość Prezentu.

Starszy pan lubił patrzeć jak chłopiec bawi się w sąsiedztwie. Często słyszał jego śmiech, gdy chłopiec huśtał się w ogrodzie lub wspinał i całkowicie pochłonięty był tym, co robił. Przyjemnie było na niego popatrzeć.
Gdy chłopiec podrósł, starszy pan obserwował jak podejmuje pierwsze prace w życiu. Czasem w sobotnie poranki jego młody przyjaciel kosił trawę po drugiej stronie ulicy. Pogwizdywał sobie wesoło. Wydawało się, że jest szczęśliwy, cokolwiek robi.
Pewnego ranka chłopiec spostrzegł starszego pana i przypomniał sobie, co ten mówił o Prezencie.

Chłopiec dostawał różne prezenty, na przykład rower z okazji ostatnich urodzin. Wiedział już, że te prezenty po jakimś czasie przestają go cieszyć.
Zastanawiał się, dlaczego Prezent, o którym mówił starszy pan, jest taki wyjątkowy. „Dlaczego jest cenniejszy od innych prezentów? W jaki sposób da mi więcej szczęścia i sprawi, że wszystko będzie mi lepiej szło?”
Chcąc poznać odpowiedzi na te pytania, przeszedł na drugą stronę ulicy, by zapytać starszego pana.
Spytał tak jak pytają mali chłopcy:
-          Czy ten Prezent to czarodziejska różdżka, która spełnia życzenia?
-          Nie - ze śmiechem odparł starszy pan. – Ten prezent nie ma nic wspólnego z magią ani czarami.
Chłopiec nie bardzo wiedział, co sądzić o wyjaśnieniach starszego pana; wrócił do koszenia trawy, nie przestając myśleć o prezencie.

Zaczynał dorastać, ale ciągle pamiętał o Prezencie. Jeśli prezent nie ma nic wspólnego z czarami, to może chodzi o wyjazd w jakieś szczególne miejsce?
Może to podróż do obcego kraju, gdzie wszystko jest inne: ludzie, ubrania, język, a nawet pieniądze? Jak się tam dostanę?
Postanowił zapytać starszego pana:
- Czy Prezent to wehikuł czasu, który mnie przeniesie dokądkolwiek zechcę
- Nie – odparł starszy pan – Kiedy znajdziesz swój prezent, przestaniesz marzyć o tym, by być w innym miejscu.

Czas mijał i chłopiec stał się nastolatkiem.
Był coraz bardziej niezadowolony. Kiedyś sądził, że z wiekiem będzie szczęśliwszy. Teraz ciągle mu czegoś brakowało – przyjaciół, rzeczy, wrażeń.
Z niecierpliwością czekał na to, co przyniesie mu wielki świat. W myślach powracał do rozmów ze starszym panem i coraz częściej zastanawiał się nad tajemniczym Prezentem.
Pewnego razu przyszedł do niego i zapytał bez ogródek:
- Czy ten prezent sprawi, że będę bogaty?
- Tak, w pewnym sensie tak – odrzekł starszy pan. – prezent przyniesie ci wielkie bogactwo. Lecz jego wartość nie mierzy się w złocie ani przelicza na pieniądze.
Chłopak znowu nie bardzo wiedział, co ma o tym myśleć.
- Powiedział pan, że ten, kto otrzyma prezent, będzie bardziej szczęśliwy
- To prawda- powiedział pan- I uda mu się osiągnąć to, co sobie zamierzył. Innymi słowy, będzie mieć więcej sukcesów.
- A co to jest sukces?
- Sukces polega na nieustannym dążeniu do tego, co dla ciebie ważne – odrzekł starszy pan - Teraz mogą to być dla Ciebie lepsze stopnie w szkole, osiągnięcia sportowe, jakaś płatna praca po lekcjach czy podwyżka za dobrze wykonanie tej pracy. Później może oznaczać po prostu radość z życia i większy spokój ducha bez względu na to, co się wydarzy. To szczególny rodzaj sukcesu.
- Więc sam decyduję o tym, czym dla mnie jest sukces? – Zapytał chłopiec
- Każdy sam decyduje – odrzekł starszy pan. – Sukces jest czymś, co każdy z nas określa na własny użytek na różnych etapach życia.
- A czym jest sukces dla pana?
Starszy pan się roześmiał.
-          Na tym etapie życia oznacza, że mogę się śmiać, kochać i jestem potrzebny innym.
-          I mówi pan, że Prezent pomaga panu w tym wszystkim? – Zapytał chłopiec
-          Oczywiście! – Zapewnił starszy pan
-          Nikt jeszcze nie dał mi takiego prezentu – stwierdził chłopiec. – Tak naprawdę to nie słyszałem, żeby ktokolwiek mówił o Prezencie. Zaczynam wątpić, czy on istnieje.
-          Zapewniam cię, że istnieje – odpowiedział starszy pan – Choć jeszcze tego nie rozumiesz, możesz mi wierzyć:
Wiesz już, czym jest Prezent
Wiesz gdzie go szukać
I umiesz już sprawić, by ci przyniósł więcej szczęścia i powodzenia
Wiedziałeś to najlepiej gdy byłeś młodszy
Po prostu zapomniałeś

-          Gdy byłeś młodszy i kosiłeś trawę, czułeś się dobrze czy źle? – Zapytał starszy pan
-          Dobrze – odpowiedział chłopak
-          A dlaczego dobrze? – Pytał starszy pan
Chłopak myślał przez chwile i odparł:
-          Bo lubiłem to robić. Szło mi tak dobrze, że sąsiedzi prosili mnie bym i u nich kosił trawę. Przy tym zarobiłem sporo jak na dzieciaka.
-          A o czym myślałeś gdy kosiłeś trawę? – Dopytywał się starszy pan
-    Kiedy kosiłem trawę, myślałem o koszeniu trawy. Myślałem o tym, jak ją skosić w trudno dostępnych miejscach. Myślałem też o tym, ile trawy zdołam skosić w jedno popołudnie i jak to zrobić najlepiej. Ale koncentrowałem się po prostu na trawie, którą miałem skosić.
Powiedział to jak rzecz zupełnie oczywistą.
Starszy pan się nad nim pochylił i rzekł powoli:
-          Właśnie. Dlatego byłeś taki szczęśliwy i szło ci tak dobrze.

Niestety chłopak nie zastanowił się nad tym, co właśnie usłyszał. Natomiast nie potrafił ukryć własnego zniecierpliwienia.
-     Jeżeli naprawdę pan chce, żebym był bardziej szczęśliwy – powiedział- to niech mi pan po prostu powie czym jest Prezent.
-        I gdzie go można znaleźć – podsunął starszy pan
-       Właśnie – nalegał chłopiec
-       Chciałbym – odrzekł pan – ale nie mogę. Nikt nie może podarować tego Prezentu komuś drugiemu. To jest taki Dar, który każdy musi sam sobie ofiarować. Tylko Ty możesz odkryć, czym on jest – wyjaśnił starszy pan
Chłopiec rozczarowany wrócił do siebie.

Tymczasem chłopiec stał się młodzieńcem i postanowił znaleźć prezent na własną rękę.
Czytał czasopisma, gazety. Rozmawiał z przyjaciółmi i rodziną. Przeszukiwał Internet. Jeździł tu i tam, próbując uzyskać odpowiedź od każdego kogo spotkał. Lecz mimo tych starań nie trafił na nikogo, kto umiałby mu powiedzieć, czym właściwie jest prezent.
Po pewnym czasie poczuł się tym zmęczony i zaniechał poszukiwań.
Podjął pracę w pewnej firmie. Wszyscy wokół uważali, że dobrze sobie radzi. Ale on czuł, że coś jest nie tak. W pracy myślał o innych miejscach, w których chciałby się zatrudnić. Albo o tym, co będzie robił po pracy.
Na zebraniach, a nawet gdy rozmawiał z przyjaciółmi, wydawał się nieobecny. Kiedy jadł, nie zwracał uwagi na smak potraw.
Niby robił, co do niego należało, ale wiedział, że mógłby się bardziej postarać. W głębi serca czuł, że nie daje z siebie wszystkiego; brakowało mu przekonania, że to co robi, ma jakikolwiek sens.

Po pewnym czasie młodzieniec uświadomił sobie, że nie jest szczęśliwy. Wiedział, że pracuje ciężko i robi, co do niego należy. Z reguły przychodził do pracy punktualnie, a wieczorem czuł się zmęczony po przepracowanym dniu. Miał nadzieje na awans. Sądził, że to go uszczęśliwi.
Pewnego dnia dowiedział się, że nie dostanie awansu, choć według własnej oceny zasługiwał na to. Ogarnęła go złość. Nie rozumiał, dlaczego go nie awansowano. Starał się nie okazywać złości, bo byłoby to niemile widziane. Lecz jego emocje, nie znajdując ujścia, zawładnęły nim całkowicie.
W miarę jak w młodzieńcu narastała złość, przestał się przykładać do pracy. Udawał przed wszystkimi, że nie zależało mu na tym awansie. Ale w głębi duszy zaczął w siebie wątpić. „Czy stać mnie na sukces?” – Rozmyślał pełen obaw.
W życiu osobistym też nie wiodło mu się lepiej. Rozstał się z dziewczyną i nie umiał się z tym pogodzić. Niepokoił się, czy kiedykolwiek spotka prawdziwą miłość i założy rodzinę.

Szarpał się i spalał. Jego życie stało się serią niedokończonych spraw, niewykonanych projektów, niezrealizowanych celów i marzeń...
Wiedział, że zupełnie nie tak sobie wyobrażał życie, kiedy był młodszy. Codziennie wracał z pracy do domu coraz bardziej zmęczony i rozczarowany. Nic co robił, nie dawało mu zadowolenia. I nie miał pojęcia, jak temu zaradzić.
Rozpamiętywał wcześniejsze lata i wspominał dni, kiedy życie wydawało mu się tak proste. Wracał myślami do starszego pana i rozbudzonej przezeń nadziei na Prezent. Zdawał sobie sprawę, że ani nie jest tak szczęśliwy ani nie wiedzie mu się tak dobrze, jakby sobie tego życzył. Może niepotrzebnie zaprzestał poszukiwań Prezentu?
Minęło wiele czasu od chwili, gdy rozmawiał po raz ostatni ze starszym panem. Zakłopotany tym, że nie najlepiej mu się powodzi, wstydził się pokazać starszemu panu i prosić go o pomoc. Był jednak tak niezadowolony z pracy i życia, jakie prowadził, że postanowił nie odwlekać dłużej spotkania ze starszym panem.

Starszy pan ucieszył się na jego widok. Natychmiast zauważył, że młodzieniec jest nieszczęśliwy. Zatroskany zapytał, co takiego się dzieje.
Młodzieniec opowiedział o nieudanych próbach znalezienia Prezentu i o tym, jak w końcu zarzucił poszukiwania. Potem zaczął mówić o swoich obecnych kłopotach.
W trakcie tej opowieści ze zdziwieniem odkrył, że sprawy nie wyglądają aż tak źle, gdy jest w towarzystwie starszego pana. Młodzieniec i starszy pan świetnie się razem bawili; rozmawiali i co chwile wybuchali śmiechem.
Młodzieniec uświadomił sobie, jak bardzo lubi przebywać ze starszym panem. Czuł się szczęśliwy i ożywiony w jego towarzystwie. Zastanawiał się, jak to możliwe, że starszy pan ma w sobie więcej życia niż większość ludzi, z którymi się stykał. Czemu to zawdzięczał?

-   Czuję się naprawdę świetnie, kiedy jestem z panem – wyznał szczerze. – Czy to ma coś wspólnego z Prezentem?
-       Właściwie wszystko- odpowiedział pan
-       Chciałbym znaleźć ten Prezent. Najlepiej jeszcze dzisiaj - rzekł młodzieniec
Starszy pan uśmiechnął się życzliwie i powiedział:
-   Aby znaleźć Prezent, pomyśl o chwilach, w których wiodło ci się dobrze i w których byłeś szczęśliwy. Ty już wiesz, gdzie znaleźć Prezent. Ale jeszcze nie do końca sobie to uświadamiasz. Gdy przestaniesz tak intensywnie go poszukiwać, przekonasz się, że szybko go znajdziesz. Długo nie będziesz czekał.
A potem starszy pan podsunął mu pomysł:
-    Najlepiej weź parę dni wolnego, zapomnij o codzienności i pozwól, by odpowiedź przyszła sama.

Idąc za radą starszego pana,  młodzieniec postanowił spędzić trochę czasu w górskiej chatce swojego przyjaciela.
Gdy znalazł się zupełnie sam, otoczony lasem, wydawało mu się, że wszystko toczy się jakby wolniej i wygląda całkiem inaczej. Chodził na długie spacery i rozmyślał o swoim życiu. „Dlaczego moje życie nie przypomina życie starszego pana?” – Zadawał sobie pytanie.
Młodzieniec wiedział, że starszy pan, choć bardzo skromny, odniósł w świecie wiele sukcesów. Zaczynał kariere zawodową od najniższych szczebli w bardzo poważnej firmie i stopniowo wspinał się na sam szczyt. I zawsze chetnie uczestniczył w życiu swojej społeczności.
Miał dużą kochająca rodzinę oraz wielu przyjaciół, którzy często go odwiedzali. Jego niesłychanie pogodne usposobienie sprawiało, że wszyscy go lubili i szanowali.
A przede wszystkim emanował wewnętrznym spokojem; młodzieniec rzadko spotykał takich ludzi.
Młodzieniec uśmiechnął się do siebie: „I ta młodzieńcza energia, jakby miał o połowę lat mniej.” Starszy pan był z pewnością najszczęśliwszą osobą jaką kiedykolwiek spotkał, i w dodatku człowiekiem sukcesu.
Czy rzeczywiście tylko dzięki prezentowi zawdzięczał to wszystko?
Spacerując wokół jeziora, młodzieniec przypomniał sobie co wiedział o Prezencie: To dar, który każdy sam musi sobie ofiarować. Wiedziałeś o tym najlepiej, kiedy byłeś młodszy. Po prostu zapomniałeś.
Wracał też myślami do swoich niepowodzeń. Pamiętał dokładnie, co robił gdy się dowiedział, że nie dostanie awansu. Tak, jakby to było wczoraj. Nadal kipiała w nim złość z tego powodu.
Im więcej o tym myślał, tym bardziej martwiła go konieczność powrotu do pracy.
Nagle spostrzegł, że robi się już ciemno, i wrócił do domku.
Kiedy znalazł się w środku, rozpalił ogień w kominku, żeby się nieco ogrzać. I zauważył wtedy coś, czego wcześniej nie widział.
Po raz pierwszy przyciągnął jego wzrok wspaniały kominek, który znajdował się w chatce. Zrobiony był z dużych i małych kamieni połączonych niewielką ilością zaprawy murarskiej. Ktoś musiał bardzo starannie i dokładnie wybrać, dopasować oraz ułożyć kamień.
Z przyjemnością i uznaniem przyglądał się temu, co cały czas miał przed oczami, lecz czego wcześniej nie widział.
Ten, kto zbudował kominek, był kimś więcej niż rzemieślnikiem. Był artystą.
Zachwycając się nadzwyczajną konstrukcją kominka, młodzieniec zaczął się zastanawiać, co kamieniarz mógł odczuwać podczas pracy. Na pewno był całkowicie skoncentrowany na zadaniu. Było jasne, że nie błądził myślami daleko stąd, ponieważ efekt był znakomity.
Patrząc na mistrzowską konstrukcję z kamienia, młodzieniec miał pewność, że jej twórca był całkowicie skoncentrowany na swojej pracy.
I niewątpliwie odniósł wielki sukces.
Jak to kiedyś powiedział starszy pan?
Aby znaleźć Prezent, pomyśl o chwilach, kiedy byłeś bardzo szczęśliwy i świetnie ci się wiodło.
Młodzieniec przypomniał sobie rozmowę ze starszym panem o tym, jak on sam kosił trawę, gdy był małym chłopcem. Pamiętał, jak bardzo koncentrował się wtedy na zadaniu i nie pozwalał, by cokolwiek go rozpraszało.
Gdy jesteś całkowicie skoncentrowany na tym, co właśnie robisz, twoje myśli nie błądzą bez celu i czujesz się szczęśliwszy. Jesteś skupiony tylko na tym co dzieje się w danej chwili.
Tak powiedział wtedy starszy pan.
Młodzieniec uświadomił sobie, że od dawna nie czuł się w ten sposób – ani w pracy, ani nigdzie indziej. Ciągle martwił się tym, co zdarzyło się wcześniej, lub tym, co stanie się w przyszłości.
Rozejrzał się po wnętrzu chatki. Spojrzał na ogień płonący w kominku. W tym momencie nie myślał w ogóle o przeszłości. I nie martwił się tym, co przyniesie przyszłość. Po prostu cieszył się tym, gdzie jest, i tym co właśnie robi. Uśmiechnął się. Naprawdę poczuł się świetnie.
Po prostu cieszył się tym, co jest. Z radością przeżywał tę chwilę. Nagle go olśniło. Oczywiście!!! Wiedział już, czym jest Prezent... czym zawsze był i czym jest teraz.

Prezent nie jest schowany w przeszłości ani w przyszłości
Prezentem jest chwila obecna.!
Prezent to teraźniejszość!

Młodzieniec uśmiechnął się szeroko. To było przecież oczywiste! Odetchnął głęboko i rozluźnił się. Rozejrzał się po domku i wydawało mu się, że widzi go po raz pierwszy.
Wyszedł na zewnątrz i ujrzał sylwetki drzew na tle ciemnego nieba i śnieg na szczytach gór w oddali. Zobaczył odbicie księżyca w jeziorze i usłyszał wieczorne trele ptaków.
Docierało do niego teraz tyle rzeczy, które były wokół przez cały czas, choć wcześniej zupełnie ich nie dostrzegał.
Od dawna nie był tak spokojny i szczęśliwy. Nie czuł się wcale nieudacznikiem. Im bardziej koncentrował się na teraźniejszości, tym większego nabierała ona sensu.
Zycie w teraźniejszości oznacza skupienie się na tym, co się akurat dziej! To dostrzeganie darów, które otrzymujesz każdego dnia.
Pomyślał, że ilekroć jest skupiony na tym, co właśnie robi, zatapia się w teraźniejszości. Jest jak ten artysta, który zbudował wspaniały kominek.
Teraz dopiero zrozumiał, co starszy pan usiłował mu przekazać od najwcześniejszych lat.
Kiedy jesteś w teraźniejszości, czujesz się szczęśliwszy i mocniejszy.

Następnego ranka młodzieniec obudził się pełen energii. Nie mógł się doczekać, kiedy pójdzie do starszego pana i opowie mu o swoim odkryciu. Ubierając się, po prostu nie wierzył, że ma w sobie tyle zapału.
Pamiętał, co czuł poprzedniego wieczora. Dokonał swojego odkrycia, gdy skupił się na tym, gdzie był i co robił, tu i teraz. Nie myślał o niczym innym.
Cieszył się, że wyjechał w góry, aby pobyć trochę sam ze sobą. Ten wyjazd pomógł mu odzyskać wiarę w siebie.
Pilnował się, żeby teraz też być w teraźniejszości. Wziął głęboki oddech i znów poczuł ten wewnętrzny spokój.
„Niesamowite, jakie to proste i jak szybko działa – pomyślał. Ale zaraz zmarszczył brwi i zadał sobie pytanie: - Czy to możliwe, że Prezent jest aż tak prosty? Zycie wydaje się bardziej skomplikowane. A już na pewno praca. Czy samo zanurzenie się w teraźniejszości może sprawić, że człowiek będzie szczęśliwszy i mocniejszy?”
Najwyraźniej w jego przypadku tak właśnie było.
Gdy szykował się do wyjazdu, ogarnęły go wątpliwości. Czy bywa podobnie, gdy „tu i teraz” nie jest tak przyjemnie, jak wakacje tutaj? Gdy człowiek jest w dobrej sytuacji – to jedno, a gdy znajdzie się w złej – to zupełnie co innego.


PS. Opowiadanie to pochodzi z książki Prezent, autorstwa 
Spencera Johnsona (tak, tak - tego samego Pana, który napisał Kto zabrał mój ser?).
PS2. Książka w oryginale była napisana w języku angielskim. Zastosowano w niej grę słów, która ukazuje
prawdziwą wartość teraźniejszości:

Angielskie słowo "present", oznacza prezent, ale również teraźniejszość, współczesność, chwilę obecną.
   
PS3. Przy okazji polecam wrócić do posta pt. Znasz to?
w którym znajdziesz sposób na bycie "tu i teraz"

środa, 3 października 2012

Musicie trochę otworzyć głowy


"Nie chcemy was urazić - powiedział Chodar - ale musicie trochę otworzyć głowy. Gdy byłem w Anglii, zobaczyłem, że ludzie na Zachodzie są bardzo racjonalni. Wydaje się Wam, że będziecie szczęśliwi, gdy zarobicie dużo pieniędzy, znajdziecie  dobrą pracę i będą Was lubić sąsiedzi. I często tak jest! Ale przy okazji staracie się wtłoczyć cały świat w ramy, które rozumiecie, które pasują do Waszego wyobrażenia o nim."

Pytanie do Ciebie - skąd pochodzi ten cytat?
Podpowiedź znajduje się w moich ulubionych książkach - szukajcie a znajdziecie ;)
Przy okazji zastanów się, czy nie jesteś nazbyt racjonalny?
Czy wszystko w Twoim świecie musi mieć wyjaśnienie?
Pamiętaj, że:

Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło.
William Shakespeare

sobota, 29 września 2012

środa, 26 września 2012

Geoarbitraż


Zarabiać w Polsce, a żyć w domu na plaży w Tajlandii? To nie jest niemożliwe. Dzięki wynalazkowi o nazwie geoarbitraż.


Gdy moi znajomi brali kredyty mieszkaniowe na setki tysięcy złotych i kupowali kolejny samochód, ja stwierdziłem, że czas skończyć z niewolniczym etatem. 60-metrowe mieszkanie w Warszawie wynająłem za 2,5 tys. zł miesięcznie. Co miałem, spieniężyłem, by mieć gotówkę na bilet lotniczy oraz wydatki, i postanowiłem wyjechać z Polski – opowiada Piotr, 32-letni, grafik komputerowy, który już od trzech lat mieszka w Tajlandii. Stały dochód z wynajmu mieszkania w Warszawie zapewnia mu życie w warunkach, na jakie w Polsce musiałby bardzo ciężko pracować. Ale nie jest na wakacjach. On pracuje. Tylko zamiast siedzieć przy biurku w drukarni na przedmieściach Warszawy, rozkłada laptop w swojej chacie na wyspie Phuket w Tajlandii.

Wynajęcie domu z widokiem na morze i wyposażonego w telewizję oraz internet w jednym z najbardziej popularnych miejsc Tajlandii kosztuje go niespełna 1 tys. zł. Po odliczeniu wydatków na życie i rozrywki wciąż zostaje mu w kieszeni tyle, że nie musiałby pracować. Zlecenia pracy z Polski przyjmuje dla przyjemności, bo masowanie się orzechowym masłem przy akompaniamencie szumu fal znudziło mu się już po kilku miesiącach. Dla takich jak on w Tajlandii powstała nowa branża: obsługa „bogatych inaczej". Kim są? To Europejczycy i Amerykanie, którzy postanowili przeprowadzić się do krajów, gdzie ich przeciętne dotąd dochody pozwalają na dostatnie życie. Wynalazek pracy zdalnej, przez internet, pozwala, aby wciąż pracowali jako prawnicy, księgowi, analitycy giełdowi czy specjaliści IT, ale „amerykańskie zarobki” w zestawieniu z azjatyckimi kosztami życia pozwalają im oszczędzać tysiące dolarów, podróżować bez końca i korzystać z wszystkiego, co planeta ma do zaoferowania. Szacuje się, że w południowo-wschodniej Azji tak urządziło się już 200 tys. Amerykanów.

– Ludzie nie chcą być milionerami, chcą tylko doświadczyć tego, na co do niedawna stać było wyłącznie milionerów. Problem sprowadza się do tego, jak prowadzić styl życia milionera, nie mając na koncie miliona – zastanawia się Timothy Ferriss, amerykański przedsiębiorca i autor bestsellera „4-godzinny tydzień pracy". W książce pisze, że odpowiedzią jest geoarbitraż: zarabianie w kraju o wysokim standardzie życia, a wydawanie w kraju o standardzie niższym. „Zabawa przynosi największe zyski, gdy zarabiasz w dolarach, wydajesz w pesetach, a wynagrodzenia płacisz w rupiach” – pisze Ferriss. Osobiście doprowadził zasady geoarbitrażu do perfekcji. Swoją firmę prowadzi przez internet, pomieszkując przy tym za grosze w najtańszych krajach świata. Najbardziej pracochłonne zajęcia zleca swoim asystentom w Indiach. Dzięki temu znalazł czas i pieniądze, by okrążyć kulę ziemską (...).

Także dla Polaków Najwięcej korzyści geoarbitraż przynosi mieszkańcom najbogatszych krajów, np. Amerykanom, Kanadyjczykom, Australijczykom czy mieszkańcom zachodniej części Europy, bo za ich wynagrodzenie w przeliczeniu na dolary można kupić znacznie więcej niż za wynagrodzenie w Polsce (średnio 800 dolarów miesięcznie netto). Co nie znaczy, że geoarbitraż Polakowi się nie opłaci. Według serwisu CNN Money najtańsze na świecie miejsca, gdzie do komfortowego życia wystarczy mniej niż 500 dolarów miesięcznie, to Kambodża, Filipiny, Tajlandia, Kostaryka i Urugwaj. Posiłek w restauracji można tam zjeść za 2-3 dolary, paczka papierosów czy szklanka piwa to mniej niż dolar.

„To mógłby być Twój dom". „Dziś jest ostatni dzień z reszty Twojego życia” – tak widok z wyspy Phuket reklamują tajlandzkie firmy wyspecjalizowane w obsłudze młodych emerytów z Zachodu. Kancelaria Siam Legal już za jedyne 399 funtów oferuje załatwienie wizy emerytalnej pozwalającej na stały pobyt w Tajlandii. Warunki: ukończone 50 lat życia, stałe dochody i konto w tajlandzkim banku. Firma Retire Asia przygotowała rozszerzony pakiet usług dla tych, którzy oprócz leniuchowania pod palmą zechcą robić coś więcej: pracować przez internet, pilnować spraw w kraju, inwestować swoje pieniądze na giełdzie czy dorabiać jako nauczyciele angielskiego.

– Tajlandia będzie dla Polaków dość tanim krajem – uważa Janusz Koniak, mieszkający w Bangkoku szef biura podróży Ultima Travel. – Posiłek w restauracji kosztuje około 1,5 dolara, a w niezłej restauracji z kuchnią europejską ok. 6 dolarów. Ceny owoców są śmieszne – od ćwierć dolara za porcję ananasa do 1 dolara za kilogram mandarynek czy bardziej egzotycznych mango i rambutanów – wylicza.

Według wyliczeń Banku Światowego dotyczących kosztów życia w różnych krajach ze swoją pensją lub emeryturą moglibyśmy pokusić się też o zamieszkanie w krajach nieco droższych: na Malediwach, w Argentynie, Urugwaju, Brazylii, Panamie, na Filipinach albo Sri Lance.

Rodzina w komplecie

Irlandczyk Benny Lewis już od siedmiu lat prowadzi żywot obieżyświata. Był w blisko 20 krajach, a jednocześnie pracuje jako tłumacz (zna 11 języków). Za tłumaczenia bierze honoraria na standardowym poziomie zachodnim. Pracę przyjmuje i wysyła za pośrednictwem internetu. Problemem nie są także płatności. Zleceniodawcy przelewają pieniądze na jego konto bankowe, a on wypłaca gotówkę w dowolnym bankomacie na całym świecie. Część jego klientów nie zdaje sobie sprawy, że kontaktuje się z osobą pracującą w biurze pod palmą. Benny wykupił usługę, która połączenia z jego stacjonarnego numeru przekierowuje na internetowy komunikator. – Jeżeli możesz pracować z domu, dlaczego nie może to być dom na drugim końcu świata? – pyta Ben.
Geoarbitraż to rozwiązanie nie tylko dla singli i buntowników. Amerykanin Chuck Holton zdecydował się na przeprowadzkę do Panamy wraz żoną i piątką dzieci. Dzięki znacznie niższym kosztom życia przez rok udało mu się zgromadzić oszczędności i spłacić kredyt hipoteczny. – Zorganizowanie sobie pracy w ten sposób wymaga sporej inwencji, ale jest możliwe także na polskim rynku pracy – twierdzi Jakub Poddany, dyrektor w międzynarodowej firmie rekrutacyjnej Hays. Wprawdzie w Polsce oferty stałej pracy, gdzie pracodawca nie potrzebuje pracownika fizycznie w biurze, są rzadkością, ale popularność pracy wykonywanej przez internet rośnie. – W sposób zdalny mogą pracować tłumacze, księgowi, prawnicy, analitycy i konsultanci z różnych dziedzin – dodaje menedżer.

Wojciech Grzelak, 49-letni przedsiębiorca z Żywca, przez kilka lat kierował swoją firmą z chaty w Górnoałtajsku na Syberii. Będąc szefem wydawnictwa wydającego książki dla dzieci, jak zwykle przeglądał korektę, akceptował projekty nowych publikacji, pilnował finansów firmy. Odległość ograniczyła kontakty z przyjaciółmi w Polsce, ale na Syberii też zawarł sporo przyjaźni. Uciążliwy był brak niektórych towarów w sklepach. Polskie jabłka kosztowały tam 2 zł za sztukę. Drogie i niedobre były wędliny oraz konserwy. – Pożyczałem gazika od sąsiada i tak jak miejscowi jechałem do lasu na polowanie. Po paru tygodniach wracałem z zapasem mięsa. W jednym z pokojów urządziłem spiżarnię – wspomina Grzelak. – Myślałem o budowie domu, ośrodka turystycznego i przeprowadzeniu się w góry na stałe. Zmienił się jednak klimat polityczny, byłem traktowany coraz bardziej podejrzliwie i pojawiły się problemy z wizą. W końcu bilans zaleti wad mieszkania na Syberii zmienił się na ujemny i wróciłem – opowiada.

Mikrogeoarbitraż

Decyzja o wyjeździe przychodzi o wiele łatwiej, kiedy przeprowadzka dotyczy kraju bliskiego kulturowo. Niemiec zarabiający w swoim kraju, ale mieszkający w Polsce korzysta finansowo na różnicy w kosztach życia. Jednocześnie jest mu łatwiej, bo żyje w tym samym kręgu kulturowym. Polacy bez problemu mogą korzystać z geoarbitrażu, przeprowadzając się do Rumunii, Bułgarii lub Czarnogóry. – Przeprowadzka na egzotyczne Filipiny z pewnością nie jest rozwiązaniem dla każdego. Na jakość życia poza warunkami mieszkaniowymi składają się również takie elementy, jak dostęp do kultury i dóbr konsumpcyjnych, oferta edukacyjna – mówi Gabriela Jabłońska, socjolog i analityk rynku pracy firmy Sedlak & Sedlak.

Jeśli nie chcemy wywracać życia do góry nogami, to korzyści geoarbitrażu możemy sprawdzić w mniejszej skali. Już dziś wiele osób mieszka i pracuje w relatywnie tanich miastach, jak Radom, Olsztyn czy Łódź. Wiążąc się z pracodawcą z Warszawy, zarabiają więcej, a wydają mniej na życie. To sposób na zgromadzenie sporych oszczędności – podpowiadają eksperci.

źródło: WPROST

PS. Z tematem Geoarbitrażu nieodłącznie wiąże się książka Tima Ferrissa, 4-godzinny tydzień pracy.
Czytaliście o niej tutaj lub tutaj

wtorek, 18 września 2012

Pytania i odpowiedzi

Bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto.
Sokrates

Poniżej znajdziesz kilka pytań, które mają za zadanie pobudzić Cię do twórczego myślenia i mądrego życia.

Pamiętaj, że na te pytania nie ma dobrych i złych odpowiedzi.
Ponieważ czasami zadawanie właściwych pytań jest odpowiedzią samą w sobie.
  1. Co jest gorsze: porażka, czy brak próby?
  2. Jeśli życie jest tak krótkie, to dlaczego mamy robić tak wiele rzeczy, których nie lubimy i jak wiele rzeczy nie robimy?
  3. Jeżeli średnia długość życia człowieka wynosiłaby 40 lat, to co zmieniłabyś w swoim życiu?
  4. W jakim stopniu (w skali od 1-10) kontrolujesz przebieg swojego życia?
  5. Jeśli mogłabyś dać dziecku tylko jedną radę, to co by to było?
  6. Czy złamałbyś prawo, aby uratować ukochaną osobę?
  7. Jakie jest Twoje największe marzenie i co Cię powstrzymuje przed jego realizacją?
  8. Jeśli miałbyś się przenieść do innego miasta lub kraju, to gdzie by to było i dlaczego?
  9. Czy jesteś dla innych człowiekiem, którego sam chciałbyś spotkać na swojej drodze?
  10. Za co jesteś najbardziej wdzięczna?
  11. Czy spełniło się to, czego się obawiałaś?
  12. Czy możliwe jest, by wiedzieć, bez wątpliwości, co jest dobre a co złe?
  13. Jeśli wygrałabyś dzisiaj 5 milionów złotych, to czy rzuciłabyś pracę?
  14. Gdyby wszyscy których znasz, jutro umarli, to kogo odwiedziłbyś dzisiaj?
  15. Kiedy ostatni raz słyszałeś własny oddech?
  16. Jeśli uczymy się na własnych błędach, to dlaczego zawsze tak się boimy pomylić?
  17. Czy masz wrażenie, że każdy kolejny dzień jest podobny do poprzedniego?
  18. Czy za 5 lat będziesz pamiętała to co robiłaś wczoraj, dzisiaj lub jutro?
  19. Co byś zrobiła inaczej, gdybyś wiedziała, że nikt nie będzie Cię osądzać?
  20. Jeśli nie teraz, to kiedy?

Dodatek: Coś dla miłośników mocnych wrażeń

czwartek, 13 września 2012

Kto chce odnieść sukces?

...A kto jest gotowy zmienić coś w swoim życiu?

Tym "czymś" jest sposób myślenia i działania.


Otóż to!
Pamiętaj, że aby być tam, gdzie nigdy nie byłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.
Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś.

SUKCES BĘDZIESZ BUDOWAŁ NA NIEWYGODZIE!
Tak mawia mój znajomy, który udowadnia to na własnym przykładzie, że wie co mówi.

Jest taki dociekliwy człowiek, których nazywa się Steve Siebold.
Przez blisko 30 lat usiłował ustalić, co odróżnia milionerów od zwykłych ludzi. Jeździł po świecie i zadawał bogaczom niezliczoną ilość pytań. Okazało się, że to, co determinuje nasz stan posiadania, to sposób myślenia. W zasadzie nic odkrywczego - sprawdź. 
Swoje wnioski Siebold zawarł w książce "Jak myślą bogaci", a esencję wyciągnął z niej serwis businessinsider.com.

Oto 21 zasad, które być może zmienią "coś" w Twoim życiu:
  1. Dla przeciętniaków korzeniem wszelkiego zła są PIENIĄDZE. Według bogatych źródłem zła jest UBÓSTWO. "Przeciętna osoba na skutek prania mózgu wierzy, że bogaci ludzie albo mają farta albo są nieuczciwi". 
  2. Dla przeciętniaków egoizm to wada. Dla bogatych – cnota. "Jeśli nie jesteś w stanie zadbać o siebie, nie masz pozycji do zadbania o innych. Nie możesz dać czegoś, czego nie masz". 
  3. Przeciętniacy mają w mentalności czekanie na bogactwo. Bogaci to ludzie "czynu i działania", zamiast czekać wolą działać.
  4. Przeciętniacy wierzą, że do bogactwa prowadzą wyższe studia. Bogaci wiedzą, że do bogactwa doprowadziła ich specjalizacja. 
  5. Przeciętniacy powtarzają, że „kiedyś to było lepiej”. Bogaci patrzą w przyszłość. 
  6. Przeciętniacy patrzą na pieniądze z ekscytacją. Bogaci myślą o nich logicznie, są jedynie narzędziem, a nie celem samym w sobie. 
  7. Przeciętniacy zarabiają wykonując pracę, której nie cierpią. Bogaci zarabiają na swojej pasji. Co znamienne - Siebold wskazuje, że dla przeciętnych ludzi bogacze mogą jawić się jako pracoholicy. W rzeczywistości jednak robią oni to, co kochają i dlatego poświęcają na to tak dużo czasu. I dlatego odnoszą takie sukcesy.
  8. Przeciętni mają niskie oczekiwania, żeby się nie rozczarować. Bogaci lubią wyzwania i mają duże wymagania. Również albo przed wszystkim wobec siebie. 
  9. Przeciętniak sądzi, że aby być bogatym, trzeba coś zrobić. Bogaci wiedzą, że ważniejsze jest to, kim się jest. "Gdy masy są skupione na zrobieniu czegoś i uzyskaniu z tego natychmiastowego efektu, bogaci uczą się, rozwijają z każdym doświadczeniem, złym lub dobrym. Wiedzą przy tym, że nagrodą za to będzie człowiek sukcesu, który na koniec będzie generował powalające wyniki".
  10. Przeciętni wierzą, że trzeba najpierw mieć pieniądze, by je pomnażać. Bogaci wykorzystują do pomnażania pieniądze innych. 
  11. Zdaniem przeciętniaków rynkiem kieruje logika i strategia. Bogaci wiedzą, że kierują nim emocje i chciwość. "Wiedza o tej stronie ludzkiej natury i jej przełożenia na biznes daje bogatym strategiczną przewagę nad innymi".
  12. Przeciętniacy żyją ponad stan. Bogaci wydają mniej niż zarabiają. Dlatego, dopóki  przeciętny człowiek nie zmieni sposobu myślenia, dopóty nie stanie się bogatym. Niezależnie od tego, ile będzie zarabiał. Sekretem jest zestawienie przychodów i rozchodów. Spójrz np. tutaj
  13. Przeciętniacy uczą swoje dzieci, jak przetrwać. Bogaci uczą je, jak się wzbogacać. 
  14. Przeciętniacy pozwalają, by pieniądze ich stresowały. Bogaci znajdują spokój w swoim dobrobycie. Przeciętni uważają zarabianie pieniędzy za zło konieczne, niezbędne do przedłużenia życia. Bogaci zaś uznają bogactwo za wyzwolenie, dające spokój umysłu.
  15. Przeciętniacy wolą,  rozrywkę niż edukację. Bogaci odwrotnie. I nie kłóci się to z wcześniejszą tezą, według której dla bogaczy studia nie są aż tak ważne. Nie chodzi bowiem o edukację formalną, a "docenienie potęgi uczenia się długo po skończeniu studiów" – twierdzi Siebold. Według niego, pierwsze, co rzuca się w oczy w domu bogacza, to książki pokazujące jak odnieść sukces. "Klasa średnia czyta zaś powieści, tabloidy i magazyny rozrywkowe".
  16. Przeciętniacy uważają bogatych ludzi za snobów. Bogaci chcą po prostu otaczać się ludźmi takimi, jak oni."Kto z kim przestaje..."
  17. Dla przeciętniaków najważniejsze jest oszczędzanie. Dla bogatych – zarabianie. 
  18. Przeciętniacy obchodzą się z pieniędzmi ostrożnie. Bogaci wiedzą, kiedy zaryzykować. 
  19. Przeciętniacy uwielbiają wygodę. Bogaci znajdują wygodę w niepewności.

    Zarobienie wielkich pieniędzy zazwyczaj wiąże się z wielkim ryzykiem – którego klasa średnia nie chce podejmować, bo jej "fizycznym, psychologicznym i emocjonalnym celem jest wygoda". Ludzie sukcesu zaś wiedzą, że dorobienie się bogactwa nie jest łatwe, a wygoda bywa niszcząca – bo prowadzi do lenistwa. Dlatego bogaci szybko uczą się, jak czuć się komfortowo w stanie niepewności.

  20. Przeciętniacy nigdy nie znajdują powiązania między zdrowiem i pieniędzmi. Bogaci wiedzą, że pieniądze mogą uratować im życie. 
  21. Przeciętniacy uważają, że muszą wybierać między szczęśliwą rodziną, a bogactwem. Bogaci wiedzą, że mogą mieć je jednocześnie. 

Na koniec coś dla miłośników fotografii i piękna przyrody

PS. Podziękowania dla Michała za inspirację!